zostałam obdarowana skrzynką borówek amerykańskich. no i coby tu z nich??? oczywiście ogrom z nich został pożarty na surowo a resztę postanowiłam na próbę zamknąć w słoikach. wyszły mi cztery słoiczki plus garnek do wylizania:) przepis gazetowy z cyklu dodatek kulinarny- bez autora :( więc pozwoliłam sobie odrobinkę zmienić jak to ja.
potrzeba: dwóch litrów borówek (odmierzałam dzbankiem do płynów :), niepełnej szklanki cukru, trzech łyżek płynnego miodu oraz jednej cytryny
borówki myjemy, przeglądamy czy nie ma zawartości robaczkowej i wrzucamy do dużego garnka, dodajemy cukier i miód. gdy się rozpuszczą ocieramy skórkę ze sparzonej cytryny i wyciskamy z niej sok. dodajemy do masy i mieszamy. doprowadzamy do bulgotów. zmniejszamy ogień i mieszając gotujemy 15-20 minut,aż borówki się rozpadną. gorącą masę wsadzamy do słoików, szybko zakręcamy i odwracamy do góry dnem. przykrywamy ręcznikiem i zostawiamy do ostygnięcia. mam nadzieję ,że będą pyszniaste.
smacznego. mniamula.
zajrzało:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce cytrusowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce cytrusowe. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 8 sierpnia 2013
środa, 30 listopada 2011
cytrynówka na lepsze zdrówko i humor
oczywiście znów post od osiemnastu lat:)naprawdę działa, jest kremowa, pyszna,taki trochę likierek z powodu mleka,trzeba mocno trząsać przed spożyciem ,bo się rozwarstwia,ale wspaniała. stoi tylko miesiąc, a cytryny dostępne cały rok więc kiedy najdzie nas ochota robimy!!!
potrzeba:kilogram cytryn, kilogram cukru, litr mleka i litr spirytusu(może być wódka, wtedy nalewka jest słabsza,niemniej równie pyszna)
cytryny, myjemy i sparzamy.obieramy ze skórki, jedną skórkę zostawiamy.kroimy w półplasterki, usuwamy pestki. wsadzamy cytryny do sporego gąsiorka , zasypujemy cukrem. wlewamy mleko i spirytus(lub wódkę), na koniec wrzucamy skórkę. odstawiamy -buuuu.... na miesiąc.co jakiś czas wstrząsamy gąsiorkiem. filtrujemy do butelek i poprawiamy sobie zdrowie i humor tym przepysznym trunkiem.
smacznego.mniamula.
środa, 7 września 2011
urodzinowa tarta bardzo cytrynowa
urodzinki...moje.więc myślałam od rana nad fajnym ciastem.innym niż zwykle. zainspirowana pięknymi cytrynami wymyśliłam tartę. poszłam troszkę na łatwiznę, modyfikując przepis. ciasto kupiłam gotowe w sklepie. francuskie:)
tak więc do dzieła!!!potrzeba:
dwie cytryny, dwa jajka, 250g cukru, szczypta soli, dwie łyżki mąki oraz cukier puder do posypania. no i oczywiście płat gotowego ciasta francuskiego!!!lub jak ktoś woli np kruchy spód.
ciasto rozkładamy na wyłożonej papierem do pieczenia okrągłej, płaskiej blaszce. brzeg formujemy by był trochę wyższy,( by nie wylała nam się masa cytrynowa).nakłuwamy w paru miejscach widelcem.chętnie tę czynność wykonują dzieci.mój Synuś okazał się niezawodny:) wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 15 minut. jak się zezłoci ,(mogą pojawić się bąble), wyciągamy przekłuwamy ewentualne bąble i odstawiamy do ostygnięcia.piekarnik zmniejszamy na 160 stopni i nie wyłączamy.
w czasie pieczenia się spodu ubijamy jajka z cukrem na puszystą masę. cytryny sparzamy wrzątkiem. osuszamy papierowym ręcznikiem i ścieramy skórkę na drobniutkiej tarce.przekrajamy na pół i wyciskamy z obydwu sok. żeby wycisnąć więcej soku z cytryny przed przekrojeniem kulamy nią po blacie kilkakrotnie. działa!!!
dodajemy sok, skórkę, sól i mąkę do masy jajecznej i mieszamy. masę wylewamy na ciasto i wstawiamy do piekarnika na 25 minut. (160 stopni). wierzch nam zbrązowieje.wystudzone posypać cukrem pudrem. podawać można z lodami. kwaśne jak zaraza ale pyszne. do słodkiej kawy lub lodów pasuje wyśmienicie.
wyjątkowym dodatkiem dla dorosłych były wczoraj wiśnie z nalewki. dają kopa,oj dają:)
mimo kwaśności tarty urodziny udały się na słodko.
smacznego.mniamula.
tak więc do dzieła!!!potrzeba:
dwie cytryny, dwa jajka, 250g cukru, szczypta soli, dwie łyżki mąki oraz cukier puder do posypania. no i oczywiście płat gotowego ciasta francuskiego!!!lub jak ktoś woli np kruchy spód.
ciasto rozkładamy na wyłożonej papierem do pieczenia okrągłej, płaskiej blaszce. brzeg formujemy by był trochę wyższy,( by nie wylała nam się masa cytrynowa).nakłuwamy w paru miejscach widelcem.chętnie tę czynność wykonują dzieci.mój Synuś okazał się niezawodny:) wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 15 minut. jak się zezłoci ,(mogą pojawić się bąble), wyciągamy przekłuwamy ewentualne bąble i odstawiamy do ostygnięcia.piekarnik zmniejszamy na 160 stopni i nie wyłączamy.
w czasie pieczenia się spodu ubijamy jajka z cukrem na puszystą masę. cytryny sparzamy wrzątkiem. osuszamy papierowym ręcznikiem i ścieramy skórkę na drobniutkiej tarce.przekrajamy na pół i wyciskamy z obydwu sok. żeby wycisnąć więcej soku z cytryny przed przekrojeniem kulamy nią po blacie kilkakrotnie. działa!!!
dodajemy sok, skórkę, sól i mąkę do masy jajecznej i mieszamy. masę wylewamy na ciasto i wstawiamy do piekarnika na 25 minut. (160 stopni). wierzch nam zbrązowieje.wystudzone posypać cukrem pudrem. podawać można z lodami. kwaśne jak zaraza ale pyszne. do słodkiej kawy lub lodów pasuje wyśmienicie.
wyjątkowym dodatkiem dla dorosłych były wczoraj wiśnie z nalewki. dają kopa,oj dają:)
mimo kwaśności tarty urodziny udały się na słodko.
smacznego.mniamula.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






