zajrzało:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 września 2016

tiramisu na szybko

podchodziłam do tematu długo. próbowałam wiele kupnych, cudzych i takie tam. w sieci roi się od przepisów na ten deser. w końcu pod wpływem Marietty z kuchni+ z programu "abc gotowania" zrobiłam to... w programie o deserze opowiadał prawdziwy Włoch a prostota wykonania mnie ujęła i oto efekty.
potrzeba: trzech jajek, 5005 serka mascarpone, biszkoptów podłużnych ( w zależności od opakowania, ja brałam dwa z biedronki :) półtorej szklanki mocnej kawy, trzech łyżek cukru oraz prawdziwego kakao do posypania. 
żółtka ubijamy z cukrem, dodajemy małymi porcjami serek mascarpone i cały czas kręcimy. białka ubijamy ze szczypta soli w osobnej miseczce na sztywno. łączymy z masą serowo- żółtkową. szykujemy naczynia, w których chcemy podać deser. najlepiej sprawdzą się podłużne, prostokątne (coś jak po lodach) lub pucharki. biszkopty maczamy w kawie i układamy warstwę przykrywającą dno naczynia. na to wykładamy masę. znów biszkopty i znów masę. do wyczerpania składników. na wierzchu musi być masa. ja robię dwie warstwy i jest to wygodne do nakładania. obficie posypujemy kakao. wkładamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na noc. nie podjadamy w nocy :) zdjęcia słabe niestety ale deser przepyszniasty!!!


smacznego. mniamula.  

sobota, 28 lutego 2015

ciasto kokosowo-kaszo-mannowe

robię "wietrzenie magazynów" co jakiś czas i w zapasach znalazłam sporo kaszy manny. wertując swoje zeszyty z przepisami znalazłam taki oto  na ciasto z kaszą manną. niewiele pracy, wyszło dobre. wzięłam za dużą foremkę więc niewiele urosło ale nadrabia smakiem.
potrzeba: 300g kaszy manny, 100g margaryny, 100g cukru, 150g wiórków kokosowych, 2 łyżeczek cukru waniliowego, łyżeczki proszku do pieczenia, dwóch łyżeczek cynamonu, szklanki mleka. 
suche składniki mieszamy w misce, mleko zagotowujemy i wrzucamy do niego margarynę, czekamy aż się rozpuści i wlewamy do pozostałych składników. mieszamy. wyjdzie gęsta masa przypominająca hmmm.... pasztet. przekładamy do formy natłuszczonej i wysypanej bułką tartą. rozsmarowujemy po wierzchu by wyrównać. pieczemy około 40 minut w 180 stopniach. ale sprawdzamy po pół godzinie, jeśli wierzch jest złotobrązowy to wystarczy. wyłączamy piekarnik i ciasto dochodzi w piekarniku. można polać polewą. wyszło bardzo smaczne, chrupiące przez wiórki, słodkie i kruche.


smacznego. mniamula.

sobota, 8 marca 2014

tarta grzechu warta

czasem z ludzkiej pomyłki powstają wspaniałe rzeczy. w ten sposób powstają również nowe przepisy zapewne :) poszłam do piwnicy po jabłka do szarlotki. wzięłam dwa słoiki. otworzyłam, odcedziłam i skosztowałam...a tu gruszki hehehe. jeden słoik z jabłkami, drugi się wziął z gruszkami.ponieważ oba zostały otwarte zrobiłam pyszną szybką tartę gruszkowo- jabłkową z własnej roboty ( ściślej znajomej) smażoną skórką pomarańczową.w sumie z podanych składników wychodzą dwie blaszki bo jedna to jakoś nam zawsze mało :)
 potrzeba: 60 dag mąki, 30 dag margaryny, 15 dag cukru, trzy -cztery łyżki gęstej kwaśnej śmietany, łyżeczka proszku do pieczenia, jabłka i/ lub gruszki z kompotu, dwie kopiaste łyżki skórki pomarańczowej.
mąkę z proszkiem wsypujemy do miski, dodajemy cukier i wkrajamy zimną margarynę. mocno i szybko siekamy nożem , dodajemy śmietanę i szybko zagniatamy ciasto. formujemy kulę i wkładamy do lodówki na pół godziny. odsączamy owoce. kompocik wypijamy mniam. mieszamy owoce ze skórką. wyjmujemy ciasto z lodówki układamy na blaszce do tarty i nakłuwamy gęsto widelcem. pieczemy 10 minut w 180 stopniach. na podpieczoną tartę wykładamy masę pomarańczowo- jabłkowo- gruszkową i pieczemy jeszcze ze 20 minut w tej samej temperaturze. po czasie wyjmujemy z piekarnika, posypujemy cukrem i wkładamy ponownie ale już do wyłączonego piekarnika.
pól blaszki naraz zjeść - żaden problem. jest pyszna i znika tak szybko ,że zrobiłam zdjęcie tylko jednej :)

smacznego. mniamula.

wtorek, 16 lipca 2013

drożdżówka z rabarbarem

to uniwersalne ciasto drożdżowe. z piękną, kusząco- chrupiącą kruszonką. owoce w zależności od sezonu.
teraz czas na rabarbar. to już końcówka jego rządów. więc do roboty:)
potrzeba: trzech szklanek mąki, kostki 250g margaryny, połowy szklanki cukru, sześciu deka drożdży, 3/4 szklanki mleka, dwóch łyżeczek cukru waniliowego, plus na kruszonkę: kostki masła lub margaryny, szklanki mąki i szklanki cukru. ( a w sumie to na oko) i owoców dowolnych.
 margarynę topimy i odstawiamy do wystudzenia. mleko podgrzewamy dodajemy łyżkę cukru i drożdże. mieszamy do rozpuszczenia. z mąki usypujemy kopczyk i wlewamy zaczyn z drożdży, mieszamy dodajemy cukry i ostudzoną margarynę. mieszamy drewnianą łychą i potem ręcznie wyrabiamy elastyczne ciasto. odstawiamy na dwie godziny do wyrośnięcia. w tym czasie obieramy rabarbar. odcinamy zgrubiałe końcówki i zdejmujemy ciągnącą się skórkę.kroimy w małą kostkę. z margaryny cukru i mąki wyrabiamy ręką kruszonkę, tak aby otrzymać kawałki różnej wielkości ( tak żeby trafiły się gdzieniegdzie różne rarytasy duuuuże :)
blaszkę smarujemy margaryną i wykładamy ciastem. posypujemy rabarbarem i na wierzch kruszonką. pieczemy w 190 stopniach do zezłocenia kruszonki około pół godziny.
wyjmujemy i pozostawiamy do ostygnięcia chociaż przepyszne jest ciepłe z zimnym mlekiem :) mniam mniam mniam.
smacznego. mniamula.

niedziela, 12 maja 2013

ciasto z czekoladą

niby tarta, trochę jak murzynek. po prostu ciacho ze sporą zawartością czekolady:) czyli na poprawę nastroju. do kawki, herbaty lub szklanki zimnego mleka.
potrzeba: tabliczki gorzkiej czekolady, kostki margaryny, pół szklanki cukru, czterech łyżeczek cukru waniliowego, trzech jajek, 1 i 2/3 szklanki mąki, dwóch łyżek ciemnego gorzkiego kakao, trzech łyżeczek proszku do pieczenia, pół szklanki śmietany 12%
czekoladę rozdrabniamy. można na tarce o grubych oczkach. (ja wsadziłam połamaną czekoladę do foliowego woreczka strunowego i waliłam w nią tłuczkiem do mięsa:)  margarynę ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym na puch. dodajemy pojedynczo jajka, mieszamy. najlepiej i najwygodniej mikserem. mąkę mieszamy z kakao i proszkiem i stopniowo dodajemy do masy. ucieramy wszystko na gładko. na koniec dodajemy śmietanę. do powstałej masy wrzucamy czekoladę i mieszamy. formę do tarty smarujemy masłem i oprószamy mąką. wylewamy masę i pieczemy 40 minut na 180 stopniach. po wyjęciu można oprószyć cukrem pudrem. ale nie trzeba :)

smacznego. mniamula.

piątek, 19 kwietnia 2013

serowy domek

oj zaniedbałam blogasa zaniedbałam...no nic działo się sporo, nie mam poza tym ciśnienia, więc tłumaczyć się nie będę :)
dawno już dawno zrobiłam serowy domek, przepis dostałam od znajomej z Wrocławia kiedyś tam. słyszałam już wiele nazw typu :"chatka puchatka" ,"serowa chatka" i także wiele sposobów na jej zrobienie. jest to pyszne ciasto bez pieczenia, rozpływa się w ustach i smakuje dzieciom.
ja mam taki.
potrzeba: pół kilograma białego sera (tłustego lub półtłustego), 3/4 kostki margaryny, pół szklanki cukru, dwóch jajek oraz dwóch opakowań ciastek typu petitki (dużych paczek),  trzech łyżek kakao plus na polewę: tabliczki czekolady mlecznej i dwóch łyżek masła.
margarynę ucieramy z cukrem , dodajemy żółtka i ucierając dodajemy po łyżce sera. na końcu do masy dodajemy pianę ubitą z białek. masę dzielimy na dwie części i do jednej porcji dodajemy kakao. na rozłożonej folii aluminiowej układamy herbatniki na trzy szerokości i sześć długości. smarujemy białą masą, wykładamy herbatniki i nakładamy kakaową masę. znów herbatniki. ostatnia porcja to musi być masa położona na środkowy rząd. składamy -przy pomocy folii- w trójkątny domek. wkładamy do lodówki na dwie godziny. rozpuszczamy czekoladę w misce nad parą i dodajemy masło. mieszamy aż do uzyskania jednolitej polewy. oblewamy ciasto i pozostawiamy do wyschnięcia. przechowujemy w lodówce.
smacznego. mniamula.


niedziela, 13 stycznia 2013

ciasto ,które nigdy się nie znudzi

są takie przepisy, wałkowane od lat, istniejące chyba w każdym domu, przekazywane z pokolenia na pokolenie. ciastem , które często piekła Mama i jednym z moich pierwszych samodzielnie zrobionych jest murzynek. nie ma możliwości by nie wyszedł:) można go przekładać, dekorować jak tort, polewać polewą, lukrem, obsypywać i kombinować na różne sposoby.
potrzeba: szklanki cukru, trzech łyżek kakao gorzkiego, prawdziwego, siedmiu łyżek wody, kostki (250g) margaryny, trzech jajek, półtora szklanki mąki, trzech i pół łyżeczek proszku do pieczenia, aromatu migdałowego, mały słoiczek dżemu lub powideł- smak dowolny.
margarynę, wodę ,kakao i cukier stapiamy w garnku i jak składniki się połączą odlewamy  pół szklanki na polewę. resztę masy studzimy. do chłodnej masy dodajemy łyżkami mąkę z proszkiem. oddzielamy żółtka od białek. ubijamy pianę. żółtka wlewamy do masy, dodajemy kilka kropli aromatu i ucieramy, aż powstaną bąble. oznaczają one ,że ciasto jest gotowe. dodajemy pianę i delikatnie mieszamy. wylewamy do wysmarowanej tłuszczem( papierkiem od użytej margaryny) i wysypanej tartą bułką tortownicy. pieczemy 45 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. wystudzone przekładamy dżemem lub powidłami. polewamy polewą pozostawioną na początku przygotowań. obsypujemy  np wiórkami kokosowymi. lub nie robimy absolutnie nic. też pyszny.
smacznego. mniamula.

wtorek, 9 października 2012

lukrujemy

podjęłam się małego wyczynu. drżącą ręką, z walącym sercem zrobiłam Synowi tort w kształcie ciuchci, z Jego ulubionej bajki "Tomek i przyjaciele". podwiesiłam nad kuchenką gazetkę ze zdjęciem owej ciuchci, położyłam na stolnicy ozdobny papier ( nie mam takiej wielkiej tacy!!!)i do dzieła. upiekłam dwa prostokątne blaty. jeden był korpusem z drugiego powycinałam elementy. niczym, nie przekładałam ciasto to był najprostszy placek. z tego samego ciasta upiekłam kilka babeczek na koła.
gdy uporałam się z ułożeniem elementów tak by wyglądały jak pociąg, przyszło wyzwanie:) lukier królewski.
zawsze robiłam do ciastek, pierniczków, babek zwykły najprostszy lukier. lekko przezroczysty, lśniący, szarawy. teraz wyzwaniem był gęsty, biały piękny lukier. barwniki zakupiłam wcześniej. czas na bazę:
potrzebujemy: pół kilograma cukru pudru (zmieliłam w młynku zwykły cukier na puder- wychodzi taniej) , dwa białka, łyżeczka soku z cytryny, ewentualnie przegotowana woda.
cukier przesiewamy przez sitko do miski, dodajemy białka i sok z cytryny, mieszamy mikserem około pięć minut. jeśli jest za gęsty dolewamy wody. po odrobinie, dosłownie kropelkami. zabarwiamy wg przepisu na opakowaniu barwnika, do pożądanego koloru, czerwony nie bardzo wychodzi bo z białym lukrem tworzy oczywiście piękny róż:)
szpatułką nakładamy na ciasto. lukier dobrze się rozsmarowuje a także jest genialny jako klej. skleiłam wszystkie części pociągu. głowę posmarowałam białym lukrem, do reszty dodałam niebieski barwnik i pokryłam korpus. cyfrę i zdobienia zrobiłam pisakami cukrowymi a dolną warstwę ozdobną barwionym cukrem kryształem( gotowy, kupiony w sklepie). komin i obręcz pociągu oblałam stopioną czekoladą.
uff...
jak na pierwszy raz poszło całkiem nieźle. starałam się. lukier jest prosty w wykonaniu, ładnie zastyga i niepotrzebnie tak się go bałam, hehe. ale pierwsze koty za płoty. może niebawem pokuszę się o kolejne dzieła.

smacznego.mniamula.

poniedziałek, 30 lipca 2012

malinowe lato-sok, dżem i ciacho

dostałam niedawno mnóstwo malin. głównie w celu zrobienia z nich soku na zimę, na wszelkie zaniemogi, gorączki i bolączki.
zrobiłam kilkadziesiąt słoiczków soku- maliny do sokownika....i już.z miąższu -dżemik. proste.domowe. pyszne.
potrzeba: malin, cukru
maliny przebrać, opłukać, osuszyć i wrzucić do sokownika. podlewać ewentualnie wody do spodniego garnka, ale maliny dość szybko puszczają sok więc nie zajmuje to zbyt wiele czasu. zlać odparowany sok do garnka i dosłodzić wedle uznania. zamieszać, zagotować i wrzący wlewać do słoików. ustawiać do góry dnem. studzić po ręcznikiem. na drugi dzień do piwnicy...koniec pracy:)
odparowany miąższ z malin przyda nam się jako baza do pysznego dżemu. powstałą masę przekładamy do rondla i obficie posypujemy cukrem, po pół godzinie, zlewamy powstały sok ( do wypicia od razu) i smażymy aż do zgęstnienia często mieszając. gdy masa jest gęsta i lepka przekładamy gorącą do słoiczków (odkładamy około szklankę masy) i również układamy do góry dnem i przykrywamy ręcznikiem.i gotowe.

teraz troszkę komplikacji związanych z odłożoną masą:)
potrzeba: arkusza ciasta francuskiego, szklanki dżemu malinowego,jednego banana, łyżki masła i płatków migdałowych.
ciasto lekko rozwałkowujemy i wykładamy na wysypaną mąką blaszkę do tarty(okrągła i płaska) nakłuwamy w kilku miejscach widelcem i wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika na 10 minut. po tym czasie wyjmujemy ciasto i wykładamy na nie dżem. wyrównujemy masę malinową, banana kroimy cienko wzdłuż i układamy na masie. dajemy na wierzch ze trzy wiórki masła i posypujemy płatkami migdałów. wkładamy z powrotem do piekarnika, tym razem na jakieś 30 minut. zaglądamy. jeśli brzegi zbrązowieją wcześniej to skracamy czas pieczenia. ja nie skróciłam więc boczki były lekko hehe sfajczone, ale co tam:)  przed podaniem można posypać cukrem pudrem.


smacznego.mniamula.

poniedziałek, 16 lipca 2012

biszkoptowe z malinami

zostałam "zasypana" malinami.przetwory już stoją grzecznie w piwnicy, naleweczka naciąga, a mi zachciało się jeszcze ciasta. mam przepis od sąsiadki na takie biszkopto-podobne ciasto. bardzo smaczne, łatwe i jak to zwykle z ciastami bywa pychota!!!
potrzeba: szklanki mąki, szklanki cukru, szklanki oleju, opakowania kisielu cytrynowego(lub innego pasującego do owoców, jakich będziemy używać), czterech jajek, dwóch łyżeczek proszku do pieczenia, garści wiórków kokosowych, dowolnych owoców- w tym przepisie użyłam malin
mieszamy mąkę z cukrem, kisielem i proszkiem, oddzielamy żółtka od białek i wlewamy je do sypkich składników, białka ubijamy na pianę. do masy dolewamy olej i mieszamy, by nie było żadnych grudek. gdy masa jest gładka dodajemy ubitą pianę i delikatnie mieszamy do uzyskania jednolitej, gęstej konystencji.
formę( najlepiej okrągłą tortownicę) smarujemy odrobiną masła i wysypujemy tartą bułką. wylewamy ciasto, wygładzamy powierzchnię, posypujemy wiórkami kokosowymi i układamy owoce. pieczemy pól godziny w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
obżeramy się po ostygnięciu. uwaga by nie poparzyć się malinami:)

smacznego. mniamula.

niedziela, 8 lipca 2012

placek z jagodami

my jesteśmy jagódki, czarne jagódki, mieszkamy w lesie zielooooonym....
i tak z lasu trafiły do ciasta......mieszkamy w cieście mniamUlooooooooowym...
pyszny, szybki do pożarcia na ciepło nawet.placek z jagodami.
potrzeba:trzech jajek, 200g cukru, kostki(250g)margaryny, 250g mąki, 4łyżeczek cukru waniliowego,łyżeczki proszku do pieczenia, pól kilograma jagód, bułki tartej.
jajka wybijamy(pojedynczo) do szklanki i wlewamy do miski, łączymy z cukrami i ubijamy na puszystą masę. margarynę topimy i odstawiamy.papierek od margaryny zostawiamy do wysmarowania blaszki. do masy jajecznej dodajemy po łyżce mąki  i proszek. cały czas ucieramy KULĄ (Boże broń od miksera:) jak zużyjemy całą mąkę wlewamy roztopioną margarynę i nadal ucieramy do pojawienia się bąbli, świadczących ,że ciasto jest gotowe. blaszkę lub tortownicę smarujemy margaryną(papierek:) i wysypujemy tarta bułką. wylewamy ciasto i znów oprószamy je tartą bułką. zapobiega do wpadnięciu owoców i zakalcowi. trochę  i tak opadnie ale to mniejszość. wysypujemy na wierzch jagody i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180stopni na jakieś 30 minut do 40. wyjmujemy do ostygnięcia, pożeramy jeszcze ciepłe. popijamy zimnym piwem hehehehhe......alb czymkolwiek zimnym.można podać z gałką lodów. mniam.mniam.

smacznego. mniamula.

niedziela, 10 czerwca 2012

ciasto drożdżowe z rabarbarem

wyrasta toto takie dziwne, długie, kwadratowe łodygi czerwono-zielone z wielkimi jak łopian liśćmi...surowe łodygi- kwaśne jak zaraza:) jako dziecko pamiętam maczało się końcówki w cukrze i jadło. pamiętam też kompot i placek. z rabarbarem, bo o nim mowa. upieczony lub ugotowany rozwarstwia się pięknie.przyprawiony cukrem traci swoją kwaśność i jest pyszny. orzeźwia. w sumie nie wiem czy to owoc czy warzywo??? ale sezon na rabarbar mija szybko, więc póki jest gotuję orzeźwiające kompoty i wrzucam go do różnych ciast. dziś drożdżowe.
potrzeba: trzech szklanek mąki pszennej, 250g margaryny, pół szklanki cukru, sześć deka drożdży, paczki cukru waniliowego, 3/4 szklanki mleka, sześciu sporych łodyg rabarbaru, dwóch jabłek oraz garści płatków migdałowych. plus jeszcze trochę cukru do posypania.
mąkę mieszam z cukrami (łyżkę cukru odkładam) i siekam z margaryną. drożdże rozpuszczam w letnim mleku z pozostałą łyżką cukru. dobrze wymieszane wlewam do mąki z margaryną i wyrabiam gładkie, odchodzące od ręki ciasto. odstawiam w ciepłe miejsce na około dwie godziny.
ciasto wykładam do wysmarowanej margaryną formy. rabarbar myję, obieram cieniutko z łykowatej skórki, odcinam końcówki i kroję w kostkę. wykładam na ciasto. jabłka myję, obieram, usuwam gniazda nasienne i kroję na plasterki. również wykładam na ciasto. posypuję całość cukrem i płatkami migdałowymi. piekę w 190 stopniach 25 do 30minut. sprawdzam gotowość ciasta drewnianym patyczkiem. gdzieś z boku. jak suchy ciasto gotowe:)
wyciągam do przestygnięcia.
wiem, że niezdrowo ale często wcinam jeszcze ciepłe. potem oczywiście brzuch pobolewa, ale co tam:)raz się żyje.
smacznego. mniamula.

niedziela, 13 listopada 2011

szybka szarlotka-pychotka

zachciało mi się cosik słodkiego, jabłek w bród, nasza stara,poczciwa jabłonka w tym roku znów dała czadu.jabłek jak winogron! soczyste, słodkie kiście. przepyszne. trochę do zjedzenia, trochę do przetworów, trochę na rozdanie, trochę na zimę do poleżenia. i co tydzień ciacho.
a, że czasu nie za wiele, więc dziś na szybko. niemniej pysznie, zdrowo i smakowicie.tanio- bez jajek!
potrzeba: pół kilograma jabłek,dwie łyżki cukru wanilinowego, łyżka smażonej skórki pomarańczowej na masę oraz  30dag mąki, 15dag margaryny, 8dag cukru, dwie łyżki śmietany, pół łyżeczki proszku do pieczenia na ciasto. plus cukier tłuszcz i bułka tarta do blachy.
zagniatamy szybko kruche ciasto, wykładamy na wysmarowaną tłuszczem i wysypaną tartą bułką tortownicę formując brzegi na wysokość dwóch palców. wkładamy do lodówki. obieramy jabłka i ścieramy na tarce na grubych oczkach, dodajemy skórkę pomarańczową i cukier waniliowy.mieszamy. wyjmujemy ciasto z lodówki, nakłuwamy widelcem i wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 10 minut.
podpieczone ciasto wykładamy na deskę czy kuchenkę i wykładamy do tej "kruchej miseczki" jabłkową masę. ponownie wsadzamy do piekarnika na 15-20 minut. gdy brzegi będą złociste wyjmujemy, posypujemy po wierzchu delikatnie cukrem i wkładamy jeszcze na kilka minut (jakieś trzy). wyłączamy piekarnik i zostawiamy do ostygnięcia. można jeść na ciepło lub odczekać i tradycyjnie skonsumować...

smacznego.mniamula.

środa, 7 września 2011

urodzinowa tarta bardzo cytrynowa

urodzinki...moje.więc myślałam od rana nad fajnym ciastem.innym niż zwykle. zainspirowana pięknymi cytrynami wymyśliłam tartę. poszłam troszkę na łatwiznę, modyfikując przepis. ciasto kupiłam gotowe w sklepie. francuskie:)
tak więc do dzieła!!!potrzeba:
dwie cytryny, dwa jajka, 250g cukru, szczypta soli, dwie łyżki mąki oraz cukier puder do posypania. no i oczywiście płat gotowego ciasta francuskiego!!!lub jak ktoś woli np kruchy spód.
ciasto rozkładamy na wyłożonej papierem do pieczenia okrągłej, płaskiej blaszce. brzeg formujemy by był trochę wyższy,( by nie wylała nam się masa cytrynowa).nakłuwamy w paru miejscach widelcem.chętnie tę czynność wykonują dzieci.mój Synuś okazał się niezawodny:) wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 15 minut. jak się zezłoci ,(mogą pojawić się bąble), wyciągamy przekłuwamy ewentualne bąble i odstawiamy do ostygnięcia.piekarnik zmniejszamy na 160 stopni i nie wyłączamy.
w czasie pieczenia się spodu ubijamy jajka z cukrem na puszystą masę. cytryny sparzamy wrzątkiem. osuszamy papierowym ręcznikiem i ścieramy skórkę na drobniutkiej tarce.przekrajamy na pół i wyciskamy z obydwu sok. żeby wycisnąć więcej soku z cytryny przed przekrojeniem kulamy nią po blacie kilkakrotnie. działa!!!
dodajemy sok, skórkę, sól i mąkę do masy jajecznej i mieszamy. masę wylewamy na ciasto i wstawiamy do piekarnika na 25 minut. (160 stopni). wierzch nam zbrązowieje.wystudzone posypać cukrem pudrem. podawać można z lodami. kwaśne jak zaraza ale pyszne. do słodkiej kawy lub lodów pasuje wyśmienicie.
wyjątkowym dodatkiem dla dorosłych były wczoraj wiśnie z nalewki. dają kopa,oj dają:)
mimo kwaśności tarty urodziny udały się na słodko.


smacznego.mniamula.

poniedziałek, 18 lipca 2011

ciacho marchewkowe

ciasto,ciasto i po cieście...
ciasto w moim domu znika zazwyczaj z prędkością światła. a marchewkowe jest tak pyszne, że czasem szybciej:)w dodatku jest zdrowsze bo zamiast margaryny używa się do niego oleju, no i marchewka też swoje czyni. wzbogaca nas o witaminki i karoten. sprawia , że nasza skóra jest odżywiona. wspaniale też przedłuża opaleniznę. więc na lato jak znalazł.
potrzebujemy:jedną i 1/3 szklanki mąki, dwie łyżeczki proszku do pieczenia, szklankę cukru, cztery łyżeczki cukru wanilinowego, płaską łyżeczkę soli, trzy płaskie łyżeczki cynamonu, 40dag marchewki, szklankę oleju, trzy jajka oraz garść migdałów.
zalewamy migdały wrzątkiem i odstawiamy na bok. mieszamy wszystkie sypkie składniki (dla niewtajemniczonych:mąkę, cukry, proszek, cynamon i sól :)marchewkę obieramy ,myjemy i ucieramy na drobnej tarce. do mąki wlewamy olej i ucieramy. dodajemy po jednym jajku cały czas mieszając zaciekle w misce. jak już pięknie bąbluje i błyszczy oraz oszałamiająco pachnie cynamonem w całej kuchni dodajemy marchewkę i delikatnie mieszamy. migdały obieramy ze skórki i siekamy na okruchy. wrzucamy do ciasta, lekko mieszamy i wylewamy gotowe ciasto do natłuszczonej masłem formy, najlepiej tortownicy. bez osypywania mąką czy bułką. tylko natłuszczamy. lekko potrząsamy celem wyrównania powierzchni i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni na godzinkę. w międzyczasie zaglądamy do ciasta i kiedy wierzch zaczyna się przypiekać przykrywamy ciasto pergaminem. stan upieczenia sprawdzamy drewnianym patyczkiem.
instrukcja obsługi patyczka: wkładamy drewniany patyczek w kilka miejsc w ciasto i jeśli jest suchy oznacza- gotowe!!! jeśli mokry- siedzieć jeszcze w piekarniku!!! i tyle.
po wyjęciu  z piekarnika oprószamy cukrem pudrem lub dekorujemy według upodobań. ja dekorowałam połówkami migdałów. coby mi nie spadły z ciasta wierzch posmarowałam białkiem jaja. resztę jajka, czyli żółtko oraz pozostałą część białka usadziłam i pożarłam na obiadek wraz z dodatkami, o których kiedy indziej.

smacznego. mniamula.