zajrzało:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą impreza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą impreza. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 stycznia 2016

tort inny niż wszystkie...na słono

tym razem hulaj dusza, post jest jedynie inspiracją. przepis na podstawę poznałam na pewnym koncercie gdzie ta fajna przekąska była hitem. tym razem nie podam ilości składników, zależy ona od ilości gości.  na dwie blaszki od ciasta potrzeba trzy chleby tostowe:)
potrzeba: chleb tostowy, twarożki (mogą być smakowe gotowe ale ja robiłam sama), szynki, wędzonego łososia, świeżego ogórka, jajek na twardo, oliwek zielonych lub/i czarnych, papryki konserwowej, koperku
robimy twarożki (jeśli nie kupiliśmy gotowców). do twarogu dodajemy śmietanę/ jogurt naturalny tak by uzyskać konsystencje pasty. solimy i doprawiamy pieprzem. można zostawić już taką wersję śmietankową. można też dodać-skórkę otartą z cytryny; - suszone pomidory i słodka paprykę; - szczypiorek i curry; - zioła prowansalskie i chrzan. na wyłożoną papierem lub folią blaszkę układamy kromki chleba tostowego posmarowane serkiem, wyrównujemy i w zależności od smaku układamy szynkę, plastry jajek lub łososia. na to układamy plasterki ogórka. przykrywamy kolejna warstwą kromek posmarowanych serkiem. może być inny smak byle by pasował do smaku z pierwszej warstwy :). wyrównujemy serek jak tort, obficie posypujemy koperkiem i wsadzamy do lodówki na noc lub co najmniej na kilka godzin. kroimy na kawałki i w każdy wbijamy wykałaczkę nadziewając przy tym oliwkę lub kawałek konserwowej papryki. podajemy i słuchamy ochów i achów :)




smacznego. mniamula.

niedziela, 4 sierpnia 2013

orzeźwiająca sałatka krabowa

ta sałatka rządzi na wszystkich rodzinnych imprezach. jest pyszna, można ją oczywiście modyfikować. podstawą są paluszki krabowe i ananas. generalnie podajemy ją z dodatkiem ryżu, ale wszechobecne upały sprawiły,że postanowiłam ją odświeżyć. efekt powalający. wyszło pysznie!!!
potrzeba: opakowania paluszków krabowych, puszki ananasa w kawałkach ( lub w krążkach, wtedy pokroić), puszki kukurydzy, połowy pęczka koperku, dwóch świeżych , sporych ogórków, dwóch czubatych łyżek majonezu, pół szklanki jogurtu naturalnego, pieprzu i ząbka czosnku.
paluszki krabowe i odsączonego ananasa kroimy w kostkę (chyba ,że ananas jest w kawałkach :), kukurydzę odsączamy. wrzucamy do dużej miski i mieszamy. koperek drobno siekamy, dodajemy do miski. ogórki obieramy ze skórki i kroimy w drobną kostkę. doprawiamy pieprzem i startym na drobniutkiej tareczce czosnkiem. majonez mieszamy z jogurtem i polewamy sałatkę. mieszamy. podajemy po uprzednim schłodzeniu w lodówce. naprawdę smaczna.lekka i orzeźwiająca.zdjęcia kiepskie ale smak się liczy!!!:)
smacznego. mniamula.


niedziela, 2 czerwca 2013

rolada szpinakowa

bardzo pyszna, bardzo prosta w wykonaniu , elegancka i ciekawa rolada ze szpinakiem w roli głównej. same najlepszości. szpinak, łosoś i twarożek= mniam, mniam, mniam.
potrzeba: dwóch pęczków  świeżego szpinaku (lub opakowanie mrożonego), trzech jajek, opakowania 150g wędzonego łososia, opakowania twarożku śmietankowego kremowego, trzech łyżek naturalnego jogurtu, łyżki skórki z cytryny, połowy pęczka koperku, dwóch łyżek masła, soli, pieprzu i granulowanego czosnku, gałki muszkatołowej.
szpinak blanszujemy, kroimy na kawałki i podduszamy na maśle. z białek ubijamy pianę. łączymy szpinak z żółtkami i pianą, doprawiamy pieprzem, solą i gałką muszkatołową. masę rozsmarowujemy na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. pieczemy 15 minut w piekarniku na 200 stopniach. wyciągamy i zostawiamy do ostygnięcia. serek mieszamy z jogurtem, startą skórką z cytryny oraz z koperkiem. doprawiamy go pieprzem i czosnkiem. nie solimy, bo łosoś jest wystarczająco słony. wystudzony placek przekładamy na folię spożywczą. smarujemy twarożkiem .obkładamy na całości łososiem.zwijamy w roladę i wstawiamy na minimum dwie godziny do lodówki. kroimy w plastry ostrym nożem. podajemy na zimno. pychaaaaaa!!!
smacznego. mniamula.





niedziela, 10 marca 2013

kolorowa sałatka z marchewki z ziołami

sałatki to morze możliwości. łączenie składników zazwyczaj zajmuje chwilkę, można się posłużyć produktami z puszki, można "wyczyścić lodówkę", zużyć pozostałości z obiadu i takie tam.
ku mojemu wielkiemu zdziwieniu została marchewka z zupy, która zazwyczaj znika z prędkością światła. ale to nie był jej dzień widocznie. "no Mamo ja nie lubię dzisiaj marchewki". mama zrozumiała, pomyślała i tak oto powstała sałatka na kolację. zjedzona zresztą w tempie szybkim również przez Syna :) tak właśnie nie lubił marchewki tego dnia:)
potrzeba: pięciu ugotowanych marchewek, dwóch kiszonych ogórków, dwóch ząbków czosnku, połowy cebuli i połowy pęczka szczypiorku, po gałązce mięty, tymianku i bazylii, soli, pieprzu.
do sosu: ćwierć kubka śmietany, dużej łyżki majonezu, soli, pieprzu, curry.
marchewkę i ogórki kroimy w kostkę, cebulę i szczypiorek drobniej a czosnek ścieramy na mini tarce( lub przez praskę), zioła skręcamy ze sobą w rulonik i drobniutko siekamy. solimy i oprószamy pieprzem. mieszamy.
robimy sos. majonez łączymy ze śmietaną i doprawiamy. podajemy osobno.
smacznego. mniamula.

poniedziałek, 4 marca 2013

pizza domowa z kurczakiem i szpinakiem

 owszem, zdarza mi się pójść do pizzerii, nie uważam się też za mistrza w robieniu pizzy. ale robi się ją szybko i skoro moje dziecko mówi ,że domowa jest pyszna to wolę upiec sama niż iść do lokalu. pracowałam kilka lat jako kelnerka w pizzerii, trochę liznęłam tematu. z doświadczenia wyszło mi ,że ciasto im prostsze tym lepsze. a dodatki oczywiście co kto lubi. do wyboru do koloru. dziecko bardzo przydaje się w "gnieceniu" ciasta i jest to świetna frajda i ćwiczenia dla rączek. polecam.
potrzeba: czterech deka drożdży świeżych, pół szklanki ciepłej wody, pół łyżeczki soli, łyżka oleju i około 40 dag mąki, szczypta oregano, mały słoiczek koncentratu pomidorowego (może być keczup) plus dowolne dodatki na jakie przyjdzie nam ochota :)
w dużej misce zalewamy wodą drożdże, dodajemy sól i olej. mieszamy. gdy się rozpuszczą sypiemy mąkę i wyrabiamy ciasto. (tu przydaje się dziecko). najpierw drewnianą łyżką, później wyrabiamy ręką. gdy ciasto stanowi całość przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.chwała piecom kaflowym :) w tym czasie przygotowujemy dodatki. koncentrat mieszamy z odrobiną soli i oregano lub dowolną ulubiona przyprawą.
moja pizza jest z kurczakiem, szpinakiem, żółtym serem i curry. kurczak wcześniej ugotowany w rosole obieramy z kości i kroimy na małe kawałki. szpinak myjemy i blanszujemy, żółty ser trzemy na tarce o grubych oczkach. blachę smarujemy odrobiną oleju i wykładamy ciasto. smarujemy koncentratem (ewentualnie keczupem), nakładamy dodatki, posypujemy żółtym serem i curry. wkładamy do piekarnika na 15-20 minut na 180 stopni. pizza będzie zrumieniona na brzegach. podajemy z keczupem lub sosem curry.

smacznego. mniamula.

czwartek, 3 stycznia 2013

dla lenia pasztet bez pieczenia:)

nadal tkwię po uszy w książce o wszelakich pasztetach z serii "dobra kuchnia". zmieniam trochę, wtrącam swoje trzy grosze i wychodzą pyszności. dziś pasztet niewymagający pieczenia. zalewa się go masłem i wstawia do lodówki. pyszny. do chleba i samodzielnie.
potrzeba: 50 dag wątróbki drobiowej, 50 dag mięsa z kurczaka (wzięłam udka), 50 dag wędzonego boczku, pól kostki masła, sześciu ząbków czosnku, sporej garści suszonych śliwek, soli, pieprzu, szczypty tymianku. 
boczek kroimy w plasterki i smażymy. dodajemy oczyszczoną z żółtych żyłek wątróbkę i dusimy do miękkości. udka gotujemy i jak będą miękkie oddzielamy starannie od kości. wszystko mielimy dwa razy, doprawiamy i wkładamy do foremki, naczynia, miseczki. zalewamy roztopionym masłem. wstawiamy do lodówki na minimum pięć godzin. kroimy w plastry lub wystawiamy pasztet w naczyniu.podajemy z ćwikła, chrzanem lub innym ostrzejszym sosem. pasztet jest bardzo łagodny.
smacznego. mniamula.

środa, 12 grudnia 2012

pikantne babeczki z jajami

paszteciko-babeczki mogą być generalnie ze wszystkiego, dodatki zależą od gustów, inwencji twórczej, zawartości lodówki i spiżarni. jakiś czas temu zostałam obdarowana sporą ilością jajek. poszperałam i wynalazłam w małej książeczce o pasztetach " pasztety-seria dobra kuchnia" opracowania Iwony Czarkowskiej interesujący przepis na bazie jajek. oczywiście nie byłabym sobą gdyby trochę nie namieszała w przepisie:) oto moja wersja:
potrzeba: 15dag pieczarek, ośmiu jajek (w tym jednego surowego siedmiu ugotowanych na twardo), dwóch czerstwych bułek, szklanki mleka, sporej cebuli, kilku łyżek koperku (dałam mrożony), dwóch łyżek masła, bułki tartej, przypraw wg gustu; ja dodałam sól, pieprz ziołowy, curry, czosnek granulowany i lubczyk.
gotujemy na twardo siedem jajek, pieczarki myjemy ,osuszamy i smażymy na łyżce masła razem z pokrojoną drobno cebulą. bułki namaczamy w mleku. jak będą miękki odciskamy i mielimy w maszynce razem z pieczarkami i jajkami. dokładnie mieszamy masę, doprawiamy i dodajemy surowe jajko. mieszamy. smarujemy foremkę masłem i wysypujemy tartą bułką i wlewamy masę jajeczną. ja upiekłam w foremkach silikonowych od babeczek. i wyszły fajne muffinki na trzy gryzy. pieczemy w temperaturze 200 stopni 15-20 minut. dziecko moje, które "nie lubi grzybów- bleee mamo fuuu" zajadało się w błogiej niewiedzy. w myśl zasady co zmielone to nieobecne:) poszły szybko i były naprawdę pyszne. również jako szybkie, proste oryginalne danie na imprezkę :)

smacznego. mniamula.

sobota, 10 listopada 2012

cukiniowy pasztet

hmm, bo pasztet przecież nie musi być mięsny. pomyślałam, pokombinowałam poszperałam w kulinarnych notatkach i jest. tadam tym razem w roli głównej cukinia. jeszcze jest na sklepowych półkach, czasem schowa się gdzieś w zanadrzu ogródka (choć ta druga opcja to chyba już moja wyobraźnia). w sklepie jest niedroga, więc hulaj dusza!pasztet z cukinii prosimy:
potrzeba: 70 dag cukinii 25 dag pieczarek, dwóch marchewek (sporych), cebuli, 20 dag żółtego sera, czterech jaj, szklanki kaszy manny, soli, pieprzu i łyżki oleju do wysmarowania formy.
składniki są na dużą formę. ja zrobiłam keksówkę i dwanaście babeczek.
cukinię myjemy i ścieramy na tarce o grubych oczkach.jeśli jest ładna skórka to nie obieramy. pieczarki i marchewkę myjemy, obieramy i również ścieramy- wiwat malakser:) z cebulą i żółtym serem to samo. generalnie wszystko na wiór!!! w sporej misce mieszamy to wszystko razem solimy i przyprawiamy pieprzem. użyłam łyżki soli i dwóch pieprzu ziołowego. ale jak kto lubi. wbijamy jajka i wsypujemy kaszę. mieszamy wszystko na spójna masę. formę, w której będziemy piec nasz specjał wykładamy folia aluminiową i smarujemy łyżką oliwy. wylewamy masę i pieczemy godzinę w 180 stopniach. w foremkach babeczkowych upiekły się pięknie, keksówkę musiałam dopiec jeszcze 10minut. widać po zrumienionym wierzchu. można sprawdzić patyczkiem. jak suchy to gotowe.podawać na ciepło lub zimno. przepyszne jak zwykle :)


smacznego. mniamula.

czwartek, 17 maja 2012

cycki z brzoskwiniami

tym razem mój hicior z imprez wszelakich.proste, smaczne, po prostu mniamulowe danie!!!
potrzeba: dwóch podwójnych piersi kurczaka, puszki brzoskwiń(w połówkach), majonezu, keczupu i przyprawy curry oraz do kurczaka.
cycki myjemy, odcinamy błonki i kroimy na małe kawałki(tak na gryza) posypujemy przyprawą do kurczaka i obsmażamy na oliwie. przekładamy do miski. brzoskwinie kroimy w plasterki i mieszamy z kurczakiem. miseczki wlewamy trzy łyżki syropu z brzoskwiń (resztę wypijamy, mniam:) dwie łyżki majonezu i trzy łyżki keczupu oraz czubatą łyżkę curry, mieszamy aż powstanie gęsty, aksamitny sos. polewamy nim kurczaka i brzoskwinie i delikatnie mieszamy. wstawiamy na godzinkę do lodówki.
pyszności. wypróbowałam również wersję z kiwi i ananasem ale ta wygrywa i jest najlepsza pod względem smakowym i strukturalnym:)

smacznego.mniamula

czwartek, 28 kwietnia 2011

ale pasztet.................

będąc wielbicielką podrobów, aczkolwiek nie wszystkich(nienawidzę wątróbki, nerek i płucek:)  mniej więcej raz w miesiącu piekę pasztet.za każdym razem zmieniam wkład, najlepiej wychodzi ten ze śliwką. wspaniały smak, konsystencja wyczarowana dwukrotnym mieleniem oraz śmietaną kremówką. wspaniałości...mniamu mniamu!!!
zakupuję w mięsnym dwa spore udka kurczaka, cztery pojedyncze cycki (również kurczacze), pół kilo drobiowej wątróbki i maszeruję do warzywniaka. tam zakupy przedstawiają się następująco: trzy marchewki, jedna pietruszka, trzy cebule. zaopatruję się również w kubeczek 100ml śmietany kremówki, cztery jajka oraz garść suszonych grzybów. gdy wszystkie te składniki znajdą się w domku muszę mieć jakieś dwie godzinki na obróbkę powyższych.myję cycki i udka i wkładam je do sporego garnka, dorzucam kilka liści laurowych, kilka kulek ziela angielskiego i kilkanaście czarnego pieprzu.wsypuję też dwie czubate łyżki soli. gotuję ze 20 minut i dorzucam obrane -marchewkę i pietruszkę oraz opłukane, zlane wrzątkiem grzyby . i tak sobie pyrka to wszystko do miękkości.
w międzyczasie myję i oczyszczam wątróbkę oraz obieram, rzewnie roniąc łzy, cebulę. smażę je razem na oleju, aż wątróbka będzie miękka, a cebula szklista. odstawiam do ostygnięcia. miękkie mięsko wyjmuję z gara, obieram udka z kości i dzielę na małe kawałki, (tak samo dzielę piersi kurczakowe:). mięsko, warzywa, grzyby i wątróbkę z cebulą mielę dwukrotnie w maszynce. fajnie jest mieć wynalazek elektryczny, bo trochę tego jest, ale na razie mnie nie stać, więc pokornie kręcę aż ręce bolą.do przemielonej pięknie masy wbijam jajka i dodaje śmietanę. przyprawiam sosem sojowym, imbirem , gałką muszkatołową,pieprzem i ewentualnie jeszcze solą. dzielę masę na dwie części. do każdej wrzucam co innego. przykłady-podsmażone pieczarki, śliwki kalifornijskie, żurawinę, orzechy włoskie, pistacje(wcześniej namoczone i obrane).można też wlać lampkę koniaku. osobiście rezygnuję z tej opcji, gdyż pasztet ten wcina również mój mały synek i mimo , że ten koniak wyparuje to jakoś tak ...no nie daję. jak już masa uzupełniona o dodatki, wymieszana należycie trzeba przełożyć ją do wysmarowanych masłem foremek. najlepiej sprawdzają się keksówki, czyli długie, prostokątne foremki. wychodzą dwie. obie wsadzamy do większej formy, do której nalewamy na trzy cm wody. bo pasztet piecze się w kąpieli wodnej. przykrywamy folią aluminiową i wsadzamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na około półtora godziny. po godzinie zdejmujemy folię by przypiekła się góra.stan upieczenia sprawdzamy drewnianym patyczkiem, wtykając go w kilka miejsc pasztetu i jeśli jest suchy oznacza to, że nasz pasztet jest już gotowy. więc wyjmujemy go z piekarnika, odstawiamy do ostygnięcia.
można podawać na ciepło z sosem grzybowym lub na zimno jako przystawkę. jest naprawdę pyszny no i ma jeszcze taką zaletę, że wiemy co w nim jest:)
smacznego.mniamula.

niedziela, 17 kwietnia 2011

gulaszowo

czasem zostaje jakieś mięsko z obiadu, resztki pieczeni czy mięso gotowane z zupy... w ilości akurat na gulasz. i wtedy biorę: dużą cebulę,ze trzy ząbki czosnku-kroję w kosteczkę i na oliwie podsmażam na złoto. dodaję do tego świeżą, czerwona  paprykę, pokrojoną w dużą kostkę.i jak ona puści trochę soków dodaję pokrojone również w dużą kostkę mięso. trochę soli, pieprzu czerwona papryka po ciut słodkiej i ostrej.
i pyrka to sobie na małym ogniu, mieszają się smaki i aromaty.ja oddalam się do dodatków, nie zapominając o gulaszu, mieszając go co kilka minut.
dodatki...pasuje generalnie wszystko. ziemniaki, ryż, każda kasza, kopytka z braku laku może być chleb. surówkę można sobie nawet darować zastępując ją w tym przypadku kiszonym lub konserwowym ogórkiem.ale nada się też wiosenna sałata. zrobienie jej zajmuje chwilkę, a podniebienie będzie nam wdzięczne. zważając na fakt,iż gulasz jest dość ostry sałata powinna łagodzić i odświeżać nasze kubki smakowe. super sprawdzi się wersja lodowa. pół główki sałaty lodowej rwiemy palcami, dodajemy pokrojony drobno szczypiorek, garść kiełków (rzeżucha, soczewica, rzodkiewka, lucerna itp.), pól puszki kukurydzy. doprawiamy solą, pieprzem ziołowym, odrobiną oliwy (polecam smakową z wcześniejszego postu:) i sokiem z cytryny, który nada sałacie chłodzącej nuty. delikatnie mieszamy i na stół.
w tym czasie gulasz na pewno już doszedł. zakładam, że  wybrany przez nas dodatek też już gotowy. najmniej kłopotów zapewne sprawi chleb:) jeśli zdecydowaliśmy się na ziemniaki, kaszę lub ryż to gotujemy dostatecznie wcześniej aby wszystko było gotowe w jednym czasie.kopytka można odsmażyć, jeśli są gotowe a jeśli nie to również stosunkowo wcześniej wstawiamy gar z osoloną wodą i wrzucamy je we wrzącą otchłań tak aby cieplutkie polać gulaszem i wcinać:)po takim posiłku polecam "pół godziny dla słoniny" czyli relaksik najlepiej w pozycji poziomej.potem można pójść na spacer. lub odgrzać dokładkę:)





smacznego.mniamula