to już ostatnie przetwory w roku.zawsze idą najszybciej, a są pyszne i dodatkowo w gratisie mamy cudowny, przepyszny barszczyk.
potrzeba: 4 kilogramów buraków ( ja wybieram podłużne, bo słodsze), jednej dużej cebuli, na zalewę: 2 litrów wody, szklanki octu 10%, szklanki cukru, łyżki soli kilku liści laurowych, kilku ziaren ziela angielskiego.
buraki ugotować, obrać ze skórki i w całości włożyć do wieeeeelkiej miski. zrobić zalewę. składniki zagotować aż cukier się rozpuści, lekko przestudzoną zalać buraki i dołożyć do nich obrana cebulę. zostawić na dobę. po tym czasie odcedzić TYLKO NIE DO ZLEWU !!! -do garnka, a powstały barszczyk pasteryzować 15minut w garnku z wodą do 3/4 wysokości słoika. jest to pyszna podstawa do barszczu, po rozcieńczeniu nawet jako samodzielny barszczyk do picia.
buraki z cebulą zetrzeć na tarce o dużych oczkach,wymieszać i włożyć do słoików, zamknąć i również pasteryzować 15minut w wodzie.
smacznego. mniamula.
zajrzało:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 listopada 2019
czwartek, 20 września 2018
hit tegorocznych wakacji-KECZUP Z CUKINII
hitem tego lata, wszelkich imprez, grilli i ogólnie kolacji okazał się banalnie prosty do zrobienia keczup z cukinii. pasuje do mięsa, kanapek, serów i ( tak mi mówili próbujący...) do podjadania ze słoika!!! przepis dostałam od przyjaciółki, ale zezwoliła opublikować:)
potrzeba: półtora kilograma cukinii, pół kilograma cebuli, 40 dag cukru, łyżeczki słodkiej papryki, łyżeczki ostrej papryki pieprzu do smaku, dwóch słoiczków koncentratu pomidorowego, pół szklanki octu 10% i garści soli.
cukinię umyć i zetrzeć na tarce na grubych oczkach (chwała ci maszyno ma!!!) cebulę obrać i pokroić w plasterki. wymieszać z cukinią w dużej misce i zasypać solą. zostawić na kilka godzin lub na noc. po tym czasie przełożyć do garnka i gotować 20 minut. soku powstałego nie odlewać, tylko dusić warzywa razem z nim. po tym czasie dorzucić cukier i papryki oraz ewentualnie doprawić pieprzem. jak cukinia i cebula zmiękną ostudzić i zblendować na gładką masę. wstawić ponownie na gaz/prąd/ogień :) dodać koncentrat i ocet. zagotować. gorący przełożyć do słoiczków i odstawić pod kocyk do góry dnem.
smacznego. mniamula
potrzeba: półtora kilograma cukinii, pół kilograma cebuli, 40 dag cukru, łyżeczki słodkiej papryki, łyżeczki ostrej papryki pieprzu do smaku, dwóch słoiczków koncentratu pomidorowego, pół szklanki octu 10% i garści soli.
cukinię umyć i zetrzeć na tarce na grubych oczkach (chwała ci maszyno ma!!!) cebulę obrać i pokroić w plasterki. wymieszać z cukinią w dużej misce i zasypać solą. zostawić na kilka godzin lub na noc. po tym czasie przełożyć do garnka i gotować 20 minut. soku powstałego nie odlewać, tylko dusić warzywa razem z nim. po tym czasie dorzucić cukier i papryki oraz ewentualnie doprawić pieprzem. jak cukinia i cebula zmiękną ostudzić i zblendować na gładką masę. wstawić ponownie na gaz/prąd/ogień :) dodać koncentrat i ocet. zagotować. gorący przełożyć do słoiczków i odstawić pod kocyk do góry dnem.
smacznego. mniamula
piątek, 17 sierpnia 2018
sałatka z przerośniętych ogórasków:)
zdarza się, że dostaję od kogoś przerośnięte ogórki, nie tak mocno, że już prawie same nasiona ale takie już nie do schrupania. dziwne kształtem baloniki, kulfoniki okrągłe itp. robię z nich pyszną sałatkę na zimę, która zimy z reguły nie doczekuje bo szybko znika.
potrzeba: cztery kilogramy ogórków, pół kilograma cebuli, czterech marchewek, 1/4 szklanki octu i 1/4 szklanki oleju, pięciu ząbków czosnku, dwóch garści koperku lub zielonej pietruszki, dwóch łyżek soli i pieprzu wg uznania.
ogórki i cebulę obieramy( jak ogórki maja ładną skórkę to nie trzeba obierać ) i kroimy na plasterki( najlepiej na szatkownicy na cienko ), marchewkę obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach, czosnek przecisnąć przez praskę lub zetrzeć na drobnych oczkach. wymieszać warzywa ze sobą, osolić, dodać ocet, olej ,koperek(natkę) i ewentualnie pieprz. porządnie wymieszać i zostawić na kilka godzin, a nawet na noc. przełożyć do słoików, podlać odrobiną soku, który puścił przez noc i szczelnie zamknąć. pasteryzować 10 minut.
smacznego. mniamula.
potrzeba: cztery kilogramy ogórków, pół kilograma cebuli, czterech marchewek, 1/4 szklanki octu i 1/4 szklanki oleju, pięciu ząbków czosnku, dwóch garści koperku lub zielonej pietruszki, dwóch łyżek soli i pieprzu wg uznania.
ogórki i cebulę obieramy( jak ogórki maja ładną skórkę to nie trzeba obierać ) i kroimy na plasterki( najlepiej na szatkownicy na cienko ), marchewkę obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach, czosnek przecisnąć przez praskę lub zetrzeć na drobnych oczkach. wymieszać warzywa ze sobą, osolić, dodać ocet, olej ,koperek(natkę) i ewentualnie pieprz. porządnie wymieszać i zostawić na kilka godzin, a nawet na noc. przełożyć do słoików, podlać odrobiną soku, który puścił przez noc i szczelnie zamknąć. pasteryzować 10 minut.
smacznego. mniamula.
sobota, 24 września 2016
musztardowe ogórasy
są hitem od kilku lat na naszym stole. nie muszą być wymiarowe, nie muszą być super jędrne...
potrzeba: dowolna ilość ogórków, na zalewę podstawową: litra wody, szklanki cukru, szklanki octu 10%, trech łyżeczek soli, pięciu łyżeczek musztardy plus do każdego słoika ziele angielskie i liść laurowy.
składniki zalewy mieszamy na zimno aż do rozpuszczenia się soli i cukru. ogórki obieramy, kroimy w słupki i układamy w słoikach. wkładamy po jednym liściu i kulce ziela angielskiego i zalewamy zalewą. zakrecamy słoiki i pasteryzujemy 10 minut. wszystko. go towe.
smacznego. mniamula.
potrzeba: dowolna ilość ogórków, na zalewę podstawową: litra wody, szklanki cukru, szklanki octu 10%, trech łyżeczek soli, pięciu łyżeczek musztardy plus do każdego słoika ziele angielskie i liść laurowy.
składniki zalewy mieszamy na zimno aż do rozpuszczenia się soli i cukru. ogórki obieramy, kroimy w słupki i układamy w słoikach. wkładamy po jednym liściu i kulce ziela angielskiego i zalewamy zalewą. zakrecamy słoiki i pasteryzujemy 10 minut. wszystko. go towe.
smacznego. mniamula.
sobota, 28 września 2013
obłędnie pyszne powidła z kakao
jaskółki dawno śpiewały o tych powidłach, postanowiłam spróbować, na początek kilka słoiczków...
wyszła tak nieprawdopodobna pychota, że zjadłam od razu pól słoika, wylizałam łyżki i wyskrobałam dno garnka:)
potrzeba: trzech kilogramów śliwek węgierek, pół kilograma cukru,sześciu łyżek cukru waniliowego i 200gramów kakao (gorzkiego)
śliwki myję. wydrylowane połówki wrzucam do wysmarowanego olejem rondla- dużego. smażę do miękkości. blenduję, dodaję cukry i kakao. mieszam aż składniki się połączą i cukry rozpuszczą. już sam aromat powoduje lekki zawrót głowy. zagotowuję. gorącą masę pakuję do słoików- w tym celu używam super lejka własnej roboty :). jest to ucięta butelka od 5litrowej wody. wspaniale się sprawdza przy wlewaniu masy do słoików. i do góry dnem. studzę pod kocem. trzymam się jakoś aby nie zjeść wszystkiego naraz :)
smacznego. mniamula.
wyszła tak nieprawdopodobna pychota, że zjadłam od razu pól słoika, wylizałam łyżki i wyskrobałam dno garnka:)
potrzeba: trzech kilogramów śliwek węgierek, pół kilograma cukru,sześciu łyżek cukru waniliowego i 200gramów kakao (gorzkiego)
śliwki myję. wydrylowane połówki wrzucam do wysmarowanego olejem rondla- dużego. smażę do miękkości. blenduję, dodaję cukry i kakao. mieszam aż składniki się połączą i cukry rozpuszczą. już sam aromat powoduje lekki zawrót głowy. zagotowuję. gorącą masę pakuję do słoików- w tym celu używam super lejka własnej roboty :). jest to ucięta butelka od 5litrowej wody. wspaniale się sprawdza przy wlewaniu masy do słoików. i do góry dnem. studzę pod kocem. trzymam się jakoś aby nie zjeść wszystkiego naraz :)
smacznego. mniamula.
poniedziałek, 23 września 2013
sos słodko-kwaśny
kolejna pychota, przepis znaleziony w gazecie bez autora. trochę zmodyfikowany. przepis na duuuży garnek :)
potrzeba: dwóch kilogramów pomidorów, dwóch papryk czerwonych, kilograma cebuli, dwóch marchewek, puszki ananasa w kawałkach, puszki kukurydzy, półtora szklanki cukru, szklanki octu 10%, dwóch kopiastych łyżek mąki ziemniaczanej, dwóch łyżeczek musztardy, łyżeczki curry, dwóch łyżeczek soli, dwóch łyżeczek słodkiej papryki, łyżeczki papryki ostrej.
pomidory sparzam , kroję w małą kostkę. wrzucam do dużego garnka, cebulę i marchew obieram. cebulę pokrojoną w kostkę dorzucam do pomidorów. marchew kroję w słupki i również do garnka. zalewam wodą tak aby przykryła warzywa i solę. gotujemy do miękkości aż pomidory się rozpadną. wrzucam umytą, bez gniazd nasiennych, pokrojoną w kosteczkę paprykę, ananasa wraz z sokiem i kukurydzę -też z wodą, w której się znajdowała- dodaję wszystkie przyprawy, cukier i ocet i gotuję co jakiś czas mieszając. gdy sos zgęstnieje i aromat wypełni całe mieszkanie dodaję mąkę ziemniaczaną rozrobioną w niewielkiej ilości wody i zagotowuję. gorący sos nakładam do słoików . zakręcam i odwracam do góry dnem. przykrywam kocem i zostawiam do ostygnięcia.
smacznego. mniamula.
potrzeba: dwóch kilogramów pomidorów, dwóch papryk czerwonych, kilograma cebuli, dwóch marchewek, puszki ananasa w kawałkach, puszki kukurydzy, półtora szklanki cukru, szklanki octu 10%, dwóch kopiastych łyżek mąki ziemniaczanej, dwóch łyżeczek musztardy, łyżeczki curry, dwóch łyżeczek soli, dwóch łyżeczek słodkiej papryki, łyżeczki papryki ostrej.
pomidory sparzam , kroję w małą kostkę. wrzucam do dużego garnka, cebulę i marchew obieram. cebulę pokrojoną w kostkę dorzucam do pomidorów. marchew kroję w słupki i również do garnka. zalewam wodą tak aby przykryła warzywa i solę. gotujemy do miękkości aż pomidory się rozpadną. wrzucam umytą, bez gniazd nasiennych, pokrojoną w kosteczkę paprykę, ananasa wraz z sokiem i kukurydzę -też z wodą, w której się znajdowała- dodaję wszystkie przyprawy, cukier i ocet i gotuję co jakiś czas mieszając. gdy sos zgęstnieje i aromat wypełni całe mieszkanie dodaję mąkę ziemniaczaną rozrobioną w niewielkiej ilości wody i zagotowuję. gorący sos nakładam do słoików . zakręcam i odwracam do góry dnem. przykrywam kocem i zostawiam do ostygnięcia.
smacznego. mniamula.
czwartek, 19 września 2013
papryka słodziutka, chrupiąca, w occie
cóż zrobić ze skrzynką dorodnej, pięknej czerwonej papryki, oprócz chrupania jej do posiłków i pomiędzy nimi :) ? hmm, po pierwsze wsadzić w ocet. jak znalazł na imprezki, do koreczków, sałatek i jako dodatek do dań. chrupiąca, słodko- kwaśna. z czosnkiem i gorczycą. plus po zjedzeniu zawartości słoika mamy pyszny ocet paprykowy- do sałatek czy sosów. przepis dostałam wiele lat temu od znajomej. od tej pory robię co roku i co roku schodzi dość szybko. bardzo ją lubimy.
potrzeba: na zalewę (starcza na sześć słoików 330ml)- sześciu szklanek wody, szklanki cukru, szklanki octu 10%, łyżeczki soli. dowolnej ilości papryki, czosnku i ziaren gorczycy.
na dno słoików wsypuję po łyżeczce ziaren gorczycy. paprykę myję, usuwam gniazda nasienne, wysypuję pesteczki i kroję w niewielkie kawałki. wrzucam do 3/4 wysokości słoika. zagotowuję zalewę i gorącą zalewam paprykę. czosnek- dwa ząbki na słoik- kroję w plasterki i wrzucam na wierzch, zakręcam słoiki i pasteryzuję 15 minut.
smacznego. mniamula.
potrzeba: na zalewę (starcza na sześć słoików 330ml)- sześciu szklanek wody, szklanki cukru, szklanki octu 10%, łyżeczki soli. dowolnej ilości papryki, czosnku i ziaren gorczycy.
na dno słoików wsypuję po łyżeczce ziaren gorczycy. paprykę myję, usuwam gniazda nasienne, wysypuję pesteczki i kroję w niewielkie kawałki. wrzucam do 3/4 wysokości słoika. zagotowuję zalewę i gorącą zalewam paprykę. czosnek- dwa ząbki na słoik- kroję w plasterki i wrzucam na wierzch, zakręcam słoiki i pasteryzuję 15 minut.
smacznego. mniamula.
środa, 18 września 2013
czarny czarny czarny bez
od kilku lat w połowie września udaję się z sekatorem na mały szaber do lasu...zawsze się stresuję ,że nie wolno, ale wygrywa chęć picia w zimie pysznego, super zdrowego soczku. mowa o czarnym bzie. o owocach. robię z nich sok, który potem jest ratunkiem na chore gardło i przeziębienia. ma specyficzny smak, trochę "oryginalnie" pachnie (w sumie dla niektórych śmierdzi:) ale ja go bardzo lubię. wyciąg z czarnego bzu jest w składzie wielu syropów na odporność i kaszel. wolę podać go w czystej postaci, lub dolać do herbaty niż wydawać majątek w aptece na wątpliwą często zawartość. robi się go - w mojej wersji- ekspresowo. więc kto chętny czmycha czem prędzej do lasu, z dala od spalin i miejskich smrodów i zrywa dobrodziejstwo natury. z dwóch reklamówek baldachów wyszło mi dziesięć 300ml słoików.
potrzeba: dowolna ilość dojrzałych czarnych baldachów z owocem czarnego bzu, cukru wg potrzeb.
owoce zbieram jak są czarne, czasem zdarza się gdzieniegdzie zielone, zależy to od dostępu do słońca. lepiej poczekać kilka dni i zebrać czarne. muszą być świeże niewysuszone, dorodne baldachy puszczą dużo soku. wykładam je na gazetę coby pozbyć się ewentualnych lokatorów. płuczę pod bieżącą wodą i wrzucam do sokownika. z gałązkami całe baldachy. jak zacznie puszczać sok, dociskam chochelką by dały z siebie wszystko. zlewam do dużego garnka. jak zużyję całe zbiory (pamiętam o uzupełnianiu wody w sokowniku), i zlaniu soku wstawiam sok do zagotowania. dodaję cukru wg uznania. ja dodaję niewiele, tylko dla uwydatnienia smaku. po zagotowaniu wlewam do słoików i pasteryzuję 15 minut.
smacznego. mniamula.
poniedziałek, 16 września 2013
śliwki w occie
przepis z kuchni polskiej. dość pracochłonny. ale warto. powstają pyszne, słodko-ostre śliwki i najlepszy na świecie ocet smakowy.
potrzeba: kilograma śliwek, 150ml octu 10%, 850ml wody, 250g cukru, kilku goździków, laski cynamonu.
robię od razu z 3 -5 kilogramów. oczywiście odpowiednio zwiększam składniki. w dużym garnku zagotowujemy wodę z octem i przyprawami i cukrem. śliwki -powinny być jędrne i twarde- myjemy i nakłuwamy. najlepiej zrobić to widelcem. każdą śliwkę z dwóch stron. wrzucamy śliwki do gotującej się zalewy i wyłączamy gaz. zostawiamy na dobę. kolejnego dnia odcedzamy śliwki. znów zagotowujemy zalewę, która ma już przepiękny kolor :), i wrzucamy śliwki. robimy tak w sumie cztery razy. za czwartym układamy śliwki w słoikach i zalewamy gorącą zalewą. odstawiamy do góry dnem i przykrywamy kocem. ocet ,który ewentualnie nam zostanie przelewamy do butelek i używamy do sałatek i marynat.
smacznego. mniamula.
potrzeba: kilograma śliwek, 150ml octu 10%, 850ml wody, 250g cukru, kilku goździków, laski cynamonu.
robię od razu z 3 -5 kilogramów. oczywiście odpowiednio zwiększam składniki. w dużym garnku zagotowujemy wodę z octem i przyprawami i cukrem. śliwki -powinny być jędrne i twarde- myjemy i nakłuwamy. najlepiej zrobić to widelcem. każdą śliwkę z dwóch stron. wrzucamy śliwki do gotującej się zalewy i wyłączamy gaz. zostawiamy na dobę. kolejnego dnia odcedzamy śliwki. znów zagotowujemy zalewę, która ma już przepiękny kolor :), i wrzucamy śliwki. robimy tak w sumie cztery razy. za czwartym układamy śliwki w słoikach i zalewamy gorącą zalewą. odstawiamy do góry dnem i przykrywamy kocem. ocet ,który ewentualnie nam zostanie przelewamy do butelek i używamy do sałatek i marynat.
smacznego. mniamula.
pomidory na najlepszą zupę na świecie
długo szukałam tego naj naj naj przepisu. kombinowałam, modyfikowałam . miksowałam ugotowane pomidory ze skórka, ale to nie było to. i jest. znalazłam u Olgi Smile. zmniejszyłam ilość soli i czosnku ale po próbach taka właśnie mi odpowiada. powstaje pyszna pulpa pomidorowa z wyraźną nutą czosnku. później wystarczy dodać wywar lub po prostu podgrzać i mamy przewspaniałą zupę pomidorową. którą zajadają się wszyscy. mali i duzi. pychota!!! robię w ilości hurtowej
potrzeba: dziesięciu kilogramów pomidorów, pięciu łyżek soli, oraz ząbków czosnku jak kto lubi. ja dodaję osiem-dziesięć.
pomidory sparzamy i ściągamy skórkę. najszybszy sposób to wrzucić je do gotującej się wody na parę chwil. i już. skórka schodzi sama jak z orbity. jeśli są twarde środki to je wykrawamy. wrzucamy pomidory do dużego garnka, solimy i dodajemy starty na mini tarce czosnek (lub przeciśnięty przez praskę- osobiście nie lubię tego narzędzia :) mieszamy i gotujemy na małym ogniu aż pomidory lekko się rozpadną. masę przekładamy do słoików. pasteryzujemy od razu w gorącej wodzie 20 minut.
smacznego. mniamula.
potrzeba: dziesięciu kilogramów pomidorów, pięciu łyżek soli, oraz ząbków czosnku jak kto lubi. ja dodaję osiem-dziesięć.
pomidory sparzamy i ściągamy skórkę. najszybszy sposób to wrzucić je do gotującej się wody na parę chwil. i już. skórka schodzi sama jak z orbity. jeśli są twarde środki to je wykrawamy. wrzucamy pomidory do dużego garnka, solimy i dodajemy starty na mini tarce czosnek (lub przeciśnięty przez praskę- osobiście nie lubię tego narzędzia :) mieszamy i gotujemy na małym ogniu aż pomidory lekko się rozpadną. masę przekładamy do słoików. pasteryzujemy od razu w gorącej wodzie 20 minut.
smacznego. mniamula.
czwartek, 15 sierpnia 2013
brzoskwiniowo
znów prezenty...dostałam skrzynkę brzoskwiń. średnio dojrzałych. ponieważ często używam takich z puszki postanowiłam zrobić brzoskwinie w syropie w kawałkach takie do ciast i deserów. namęczyłam się okrutnie z ich wypestkowaniem. być może były zbyt mało dojrzałe. nie wiem, nabawiłam się dwóch odcisków, klęłam przy tym jak szewc. ale mam nadzieję,że ich smak niebawem mi to wynagrodzi.przepis wyszperałam w internecie z bloga " uwaga babcia gotuje". bardzo inspirujący i ciekawy blog kulinarny. jest pysznie.zwiększyłam tylko proporcje no i nie mam pięknych połówek jak oryginalna autorka :(
potrzeba: trzech kilogramów brzoskwiń, trzech litrów wody i kilograma i dwieście gram cukru.
wodę zagotowujemy z cukrem do całkowitego rozpuszczenia. gotujemy około 15 minut. brzoskwinie sparzamy. tu wystąpił mega problem, bo skórka nie chciała odchodzić za nic w świecie nawet po kilkuminutowym gotowaniu owoców. podzieliłam więc je na cząstki, wypestkowałam i takie zanurzałam we wrzątku. obrawszy skórkę wrzucałam kawałki do słoików. zalewamy gorącą zalewą. zakręcamy i pasteryzujemy 40 minut. uff. wyszło mi siedem słoików średnich jak po rolmopsach :)
smacznego. mniamula.
potrzeba: trzech kilogramów brzoskwiń, trzech litrów wody i kilograma i dwieście gram cukru.
wodę zagotowujemy z cukrem do całkowitego rozpuszczenia. gotujemy około 15 minut. brzoskwinie sparzamy. tu wystąpił mega problem, bo skórka nie chciała odchodzić za nic w świecie nawet po kilkuminutowym gotowaniu owoców. podzieliłam więc je na cząstki, wypestkowałam i takie zanurzałam we wrzątku. obrawszy skórkę wrzucałam kawałki do słoików. zalewamy gorącą zalewą. zakręcamy i pasteryzujemy 40 minut. uff. wyszło mi siedem słoików średnich jak po rolmopsach :)
smacznego. mniamula.
sobota, 10 sierpnia 2013
obłędny sos curry do wszystkiego :)
od kilku lat robię ten sos. znalazłam przepis w dodatku do GW "Palce lizać" jest autorstwa pani Joanny Ziętarskiej. odrobinkę zmodyfikowałam. wychodzi pyszny, gęsty cudownie pachnący. nadaje się do kanapek, grillowanych potraw, paluszków, (chipsów jeśli ktoś jada) lub można na ciepło jako dodatek do makaronu. jest obłędny po prostu i już!!!
potrzeba: dwóch średnich ,młodych cukinii, dwóch dużych marchewek, dwóch dużych cebul (lub czterech małych:), czterech słoiczków koncentratu pomidorowego (190g), dwóch czerwonych papryk, sześciu łyżek oleju, dziesięciu łyżek octu winnego(dałam śliwkowy ze śliwek z octu), dwóch torebek żelfiksu 2:1, płaskiej łyżki ostrej papryki( w oryginale chilli), dwóch łyżek soli( w oryg.vegety), czterech łyżek żółtej curry, dziesięciu łyżek cukru i półtora litra wody.
cukinię myjemy i jeśli ma ładną skórkę to nie obieramy. kroimy w kostkę, marchew i cebulę obieramy i również kroimy w kostkę. paprykę myjemy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w małe kawałki. warzywa wrzucamy na olej do dużego garnka; sosu wyjdzie sporo. mieszając solimy i lekko obsmażamy. dolewamy litr wody (reszta później!!!). przykrywamy i gotujemy do miękkości. koncentrat rozrabiamy z pozostałą wodą (pół litra), wlewamy do warzyw, dodajemy paprykę cukier i curry. miksujemy niekoniecznie na gładko, mogą być małe kawałeczki warzyw. dodajemy ocet i mieszamy. wsypujemy żelfiks i gotujemy kilka minut. gorącym sosem napełniamy słoiki i obracamy je do góry dnem. przykrywamy ręcznikiem i zostawiamy do ostygnięcia. podajemy do wszystkiego lub wyjadamy łyżką ze słoika:)
smacznego. mniamula.
potrzeba: dwóch średnich ,młodych cukinii, dwóch dużych marchewek, dwóch dużych cebul (lub czterech małych:), czterech słoiczków koncentratu pomidorowego (190g), dwóch czerwonych papryk, sześciu łyżek oleju, dziesięciu łyżek octu winnego(dałam śliwkowy ze śliwek z octu), dwóch torebek żelfiksu 2:1, płaskiej łyżki ostrej papryki( w oryginale chilli), dwóch łyżek soli( w oryg.vegety), czterech łyżek żółtej curry, dziesięciu łyżek cukru i półtora litra wody.
cukinię myjemy i jeśli ma ładną skórkę to nie obieramy. kroimy w kostkę, marchew i cebulę obieramy i również kroimy w kostkę. paprykę myjemy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w małe kawałki. warzywa wrzucamy na olej do dużego garnka; sosu wyjdzie sporo. mieszając solimy i lekko obsmażamy. dolewamy litr wody (reszta później!!!). przykrywamy i gotujemy do miękkości. koncentrat rozrabiamy z pozostałą wodą (pół litra), wlewamy do warzyw, dodajemy paprykę cukier i curry. miksujemy niekoniecznie na gładko, mogą być małe kawałeczki warzyw. dodajemy ocet i mieszamy. wsypujemy żelfiks i gotujemy kilka minut. gorącym sosem napełniamy słoiki i obracamy je do góry dnem. przykrywamy ręcznikiem i zostawiamy do ostygnięcia. podajemy do wszystkiego lub wyjadamy łyżką ze słoika:)
smacznego. mniamula.
czwartek, 8 sierpnia 2013
dżemik borówkowy amerikanos dżemos
zostałam obdarowana skrzynką borówek amerykańskich. no i coby tu z nich??? oczywiście ogrom z nich został pożarty na surowo a resztę postanowiłam na próbę zamknąć w słoikach. wyszły mi cztery słoiczki plus garnek do wylizania:) przepis gazetowy z cyklu dodatek kulinarny- bez autora :( więc pozwoliłam sobie odrobinkę zmienić jak to ja.
potrzeba: dwóch litrów borówek (odmierzałam dzbankiem do płynów :), niepełnej szklanki cukru, trzech łyżek płynnego miodu oraz jednej cytryny
borówki myjemy, przeglądamy czy nie ma zawartości robaczkowej i wrzucamy do dużego garnka, dodajemy cukier i miód. gdy się rozpuszczą ocieramy skórkę ze sparzonej cytryny i wyciskamy z niej sok. dodajemy do masy i mieszamy. doprowadzamy do bulgotów. zmniejszamy ogień i mieszając gotujemy 15-20 minut,aż borówki się rozpadną. gorącą masę wsadzamy do słoików, szybko zakręcamy i odwracamy do góry dnem. przykrywamy ręcznikiem i zostawiamy do ostygnięcia. mam nadzieję ,że będą pyszniaste.
smacznego. mniamula.
potrzeba: dwóch litrów borówek (odmierzałam dzbankiem do płynów :), niepełnej szklanki cukru, trzech łyżek płynnego miodu oraz jednej cytryny
borówki myjemy, przeglądamy czy nie ma zawartości robaczkowej i wrzucamy do dużego garnka, dodajemy cukier i miód. gdy się rozpuszczą ocieramy skórkę ze sparzonej cytryny i wyciskamy z niej sok. dodajemy do masy i mieszamy. doprowadzamy do bulgotów. zmniejszamy ogień i mieszając gotujemy 15-20 minut,aż borówki się rozpadną. gorącą masę wsadzamy do słoików, szybko zakręcamy i odwracamy do góry dnem. przykrywamy ręcznikiem i zostawiamy do ostygnięcia. mam nadzieję ,że będą pyszniaste.
smacznego. mniamula.
czwartek, 13 grudnia 2012
hej na rozgrzanie-pigwowanie
owoce pigwowca zmarzły już doszczętnie więc są....najlepsze na pigwówkę. można nastawić wcześniej ale warto wtedy je przemrozić kilka dni w zamrażarce. trunek wychodzi klarowny, wytrawny i kwaskowaty.
potrzeba: dowolnej ilości owoców pigwowca, spirytusu, później cukru lub miodu
owoce myjemy, usuwamy gniazda i kroimy na plasterki. wrzucamy do sporego słoja lub butli i zalewamy spirytusem tak aby było kilka centymetrów ponad. po sześciu tygodniach zlewamy i do płynu dolewamy przegotowanej zimnej wody, w proporcji pół na pół lub mniej jak ktoś woli mocniejsze uderzenie. owoce zasypujemy cukrem lub zalewamy miodem i ponownie odstawiamy na kilka tygodni. powstały sok łączymy z nalewką, dobrze mieszamy i zlewamy do butelek. gotowe. pić z umiarem :)
smacznego. mniamula.
potrzeba: dowolnej ilości owoców pigwowca, spirytusu, później cukru lub miodu
owoce myjemy, usuwamy gniazda i kroimy na plasterki. wrzucamy do sporego słoja lub butli i zalewamy spirytusem tak aby było kilka centymetrów ponad. po sześciu tygodniach zlewamy i do płynu dolewamy przegotowanej zimnej wody, w proporcji pół na pół lub mniej jak ktoś woli mocniejsze uderzenie. owoce zasypujemy cukrem lub zalewamy miodem i ponownie odstawiamy na kilka tygodni. powstały sok łączymy z nalewką, dobrze mieszamy i zlewamy do butelek. gotowe. pić z umiarem :)
smacznego. mniamula.
niedziela, 25 listopada 2012
cukinia curry
ostatnie podrygi przetwórstwa, potem sporadycznie może coś:)
potrzeba:cukinii, cebuli- dowolna ilość plus na zalewę przepis podstawowy starcza na dziewięć słoików 0,6litra: sześciu szklanek wody, szklanki octu 6%, dwóch ząbków czosnku, półtorej szklanki cukru, czubatej łyżki przyprawy żółtej curry, płaskiej łyżki soli.
cukinię myjemy, obieramy i kroimy na plasterki, najwygodniej na szatkownicy, cebulę pokroić w plasterki. na dno słoika położyć plaster cebuli i na to nakładać poszatkowaną cukinię. zalewę zagotować zalać nią cukinię i po wierzchu posypać przeciśniętym przez praskę (lub startym na mini tarce ) czosnkiem. pasteryzować 10 minut.
i już.
pycha, fajne jako dodatek do obiadu, jako sałatka na imprezę. no ogólnie fajne. jak wszystko co zawiera żółtą curry(moim zdaniem) :)
smacznego. mniamula.
potrzeba:cukinii, cebuli- dowolna ilość plus na zalewę przepis podstawowy starcza na dziewięć słoików 0,6litra: sześciu szklanek wody, szklanki octu 6%, dwóch ząbków czosnku, półtorej szklanki cukru, czubatej łyżki przyprawy żółtej curry, płaskiej łyżki soli.
cukinię myjemy, obieramy i kroimy na plasterki, najwygodniej na szatkownicy, cebulę pokroić w plasterki. na dno słoika położyć plaster cebuli i na to nakładać poszatkowaną cukinię. zalewę zagotować zalać nią cukinię i po wierzchu posypać przeciśniętym przez praskę (lub startym na mini tarce ) czosnkiem. pasteryzować 10 minut.
i już.
pycha, fajne jako dodatek do obiadu, jako sałatka na imprezę. no ogólnie fajne. jak wszystko co zawiera żółtą curry(moim zdaniem) :)
niedziela, 11 listopada 2012
cukinia z pomidorami na zimę
od kilku lat przebojem w naszej rodzinnej spiżarni jest cukinia z pomidorami. robię jej sporą ilość, gdyż dość szybko jest zjadana. na tyle, że czasem nie dotrwa zimy :) przepis wzięłam z książki "rok w kuchni jesień/zima" autorstwa zespołu miesięcznika Kuchnia. troszkę zmieniłam, jak to ja ale podstawa zaostała zachowana:)
prosta w przygotowaniu, może być podana jako samodzielne danie lub do ryżu, kaszy, ziemniaków, makaronu. coś w stylu leczo z cukinii. zapachy lata i jesieni zamknięte w słoikach. pycha.
potrzeba: na 3 słoiki litrowe: pięć cebul, pięć ząbków czosnku, kilograma cukinii dwóch kilogramów pomidorów(najlepiej podłużnych, ale mogą być inne), oliwy, kilka listków bazylii- po dwa na słoik, soli, pieprzu.
cebulę i czosnek obieramy, kroimy w plasterki i wrzucamy do sporego garnka na oliwę. oliwa ma zakrywać dno. cukinię myjemy, jeśli skórka jest ładna to zostawiamy, kroimy w plastry lub półplasterki (zależnie od wielkości) i wrzucamy do cebuli. pomidory sparzamy wrzątkiem, obieramy ze skórki i kroimy w dużą kostkę. dodajemy sól i pieprz. gotujemy, co jakiś czas mieszając aż smaki się pięknie połączą i warzywa będą miękkie. zapach unosi się po całym domu a ja nigdy nie mogę się powstrzymać przed zjedzeniem odrobiny( takiej większej odrobiny) przed wsadzeniem do słoików. po około 40 minutkach wszystko jest gotowe. wkładamy masę do słoików i do każdego słoika dodajemy dwa listki bazylii (niekoniecznie). można zastąpić listkami lubczyku-"maggi". albo nie dodawać wcale. pasteryzujemy dwadzieścia minut.
smacznego. mniamula.
prosta w przygotowaniu, może być podana jako samodzielne danie lub do ryżu, kaszy, ziemniaków, makaronu. coś w stylu leczo z cukinii. zapachy lata i jesieni zamknięte w słoikach. pycha.
potrzeba: na 3 słoiki litrowe: pięć cebul, pięć ząbków czosnku, kilograma cukinii dwóch kilogramów pomidorów(najlepiej podłużnych, ale mogą być inne), oliwy, kilka listków bazylii- po dwa na słoik, soli, pieprzu.
cebulę i czosnek obieramy, kroimy w plasterki i wrzucamy do sporego garnka na oliwę. oliwa ma zakrywać dno. cukinię myjemy, jeśli skórka jest ładna to zostawiamy, kroimy w plastry lub półplasterki (zależnie od wielkości) i wrzucamy do cebuli. pomidory sparzamy wrzątkiem, obieramy ze skórki i kroimy w dużą kostkę. dodajemy sól i pieprz. gotujemy, co jakiś czas mieszając aż smaki się pięknie połączą i warzywa będą miękkie. zapach unosi się po całym domu a ja nigdy nie mogę się powstrzymać przed zjedzeniem odrobiny( takiej większej odrobiny) przed wsadzeniem do słoików. po około 40 minutkach wszystko jest gotowe. wkładamy masę do słoików i do każdego słoika dodajemy dwa listki bazylii (niekoniecznie). można zastąpić listkami lubczyku-"maggi". albo nie dodawać wcale. pasteryzujemy dwadzieścia minut.
smacznego. mniamula.
sobota, 22 września 2012
pigwa wcale nie genowefa
kocham, kocham, kocham. najbardziej ich zapach. pigwa to drzewo. rzadko niestety spotykane, niedoceniane. ale jest jeszcze młodszy braciszek- pigwowiec. jest to średniej wielkości krzaczor z mnóstwem kolców i zielonych i żółtych kulek. pigwowca kocham miłością wielką, zaborczą i mam nadzieję odwzajemnioną. kilka lat temu przemykałam wieczorami po dzielnicy i cichaczem podkradałam owoce z różnych skwerów...(nie były to czyjeś ogródki- taki teren wszystkich). tak, jestem złodziejką. ale myślę, że krzaczki były mi wdzięczne, dawałam ich dzieciaczkom nowe życie:) nie zbierałam wszystkich, ot tak skubałam tu i ówdzie. po przeprowadzce okazało się ,że pigwowca ma w ogródku moja sąsiadka. byłam wniebowzięta, gdy zapytana stwierdziła,że nic z nim nie robi i dała mi kluczyk do furtki...ach jaka wielka była moja radość. już nie musiałam się skradać i z walącym sercem szybko i ukradkiem zrywać owoców wciąż kalecząc sobie ręce. tak uradowana zabrałam się do przetwarzania darów. pachnie cała kuchnia, ba mieszkanie całe:) zapach pigwowca upaja, zniewala i otula. jest kwaśno- słodki, rześki, no wspaniały. ciekawe, czy używają jakiegoś olejku pigwy lub pigwowca w perfumeryjnym biznesie. muszę sprawdzić. kupiłabym bez zastanowienia perfumy z taką nutą.
boskie. zatem do dzieła.
potrzeba: owoców pigwowca(pigwy) w dowolnej ilości, odrobiny cukru.
owoce myjemy, bierzemy ostry nóż, bo są dość twarde, kroimy na ćwiartki i wyrzucamy miliony:) pesteczek. na suchą patelnię wrzucamy pokrojone w plasterki owoce i posypujemy cukrem. niedużo, tak by puściły sok. smażymy często mieszając aż zrobi się gęsta masa. przekładamy do małych słoiczków i wekujemy około 10 minut.
dodajemy do herbaty. przestudzoną herbatę słodzimy odrobiną miodu. i jest cudownie...:)
a tak na marginesie podkradanych przeze mnie owoców nikt teraz nie zbiera. przechodząc niedawno obok swoich dawnych kradziejskich miejsc zauważyłam ,że krzaczki są pełne. zastanawiam się coby nie powrócić do procederu skoro aż się prosi...
mam nadzieję ,że po tym wpisie nikt nie postawi straży przy niczemu winnych krzaczkach.
smacznego. mniamula.
boskie. zatem do dzieła.
potrzeba: owoców pigwowca(pigwy) w dowolnej ilości, odrobiny cukru.
owoce myjemy, bierzemy ostry nóż, bo są dość twarde, kroimy na ćwiartki i wyrzucamy miliony:) pesteczek. na suchą patelnię wrzucamy pokrojone w plasterki owoce i posypujemy cukrem. niedużo, tak by puściły sok. smażymy często mieszając aż zrobi się gęsta masa. przekładamy do małych słoiczków i wekujemy około 10 minut.
dodajemy do herbaty. przestudzoną herbatę słodzimy odrobiną miodu. i jest cudownie...:)
a tak na marginesie podkradanych przeze mnie owoców nikt teraz nie zbiera. przechodząc niedawno obok swoich dawnych kradziejskich miejsc zauważyłam ,że krzaczki są pełne. zastanawiam się coby nie powrócić do procederu skoro aż się prosi...
mam nadzieję ,że po tym wpisie nikt nie postawi straży przy niczemu winnych krzaczkach.
smacznego. mniamula.
poniedziałek, 17 września 2012
cudowna sałatka z ogórka i papryki na ciepło
była promocja na czerwoną paprykę....ojeju jeju. więc zakupiłam kilka kilogramów i zaczęłam lekturę książek z przepisami oraz swoich szpargałów. w planach miałam paprykę na słodko w occie, paprykę kiszoną oraz coś ponadto. i znów kopalnią cudnych przepisów okazała się książka Olgi Smile "przetwory".
znalazłam u niej przepis-pierwowzór-z cukinią (str.75) - na oryginalną sałatkę robioną na ciepło. no i tak mi się spodobała, że od razu wzięłam się do dzieła...ale nie miałam cukinii, hehe. za to miałam całą skrzynkę ogórków gruntowych. stwierdziłam, że skoro to ta sama rodzinka warzyw (podobno owoców- bo od melona) to nie będzie tak wielkiej różnicy. ogórek poza tym ma świeższy smak.
efekt przeszedł moje oczekiwania, no coś pysznego. z pierwszej porcji wyżarłam bezpośrednio z garnka tyle, że niewiele zostało do słoiczków. musiałam dorobić podwójną porcję.
sałatka jest przepyszna, słodka, o ciekawej teksturze. warzywa w niej są al dente, mimo tego rozpływają się w ustach. mniam mniam mniam.
podam ilość już podwójną na wszelki wypadek:
moja wersja:
potrzeba: kilograma czerwonej papryki, kilograma ogórków gruntowych, trzech cebul, ośmiu ząbków czosnku, 150ml oleju, dwóch łyżek soli trzech łyżek cukru.
cebulę obieramy, kroimy w piórka i smażymy na oleju. gdy będzie szklista dodajemy umytą, pozbawioną gniazd nasiennych i pokrojoną w plasterki paprykę. gotujemy razem około 5 minut. ogórka kroimy w słupki i dodajemy do warzyw. dusimy 10 minut. dodajemy (ja ścieram na mini tareczce) przeciśnięty przez praskę czosnek, sól i cukier. w oryginale jest tez pieprz; ja nie dodałam. wolę doprawić na talerzu a mój synuś nieszczególnie lubi pieprz.
można wcinać na ciepło jako dodatek do obiadu lub ciepłej kolacji. (na zdjęciu jako dodatek do naleśnika) można pasteryzować 25 minut. po wyjęciu z garnka otulamy ręcznikiem lub kocem.
smacznego. mniamula
znalazłam u niej przepis-pierwowzór-z cukinią (str.75) - na oryginalną sałatkę robioną na ciepło. no i tak mi się spodobała, że od razu wzięłam się do dzieła...ale nie miałam cukinii, hehe. za to miałam całą skrzynkę ogórków gruntowych. stwierdziłam, że skoro to ta sama rodzinka warzyw (podobno owoców- bo od melona) to nie będzie tak wielkiej różnicy. ogórek poza tym ma świeższy smak.
efekt przeszedł moje oczekiwania, no coś pysznego. z pierwszej porcji wyżarłam bezpośrednio z garnka tyle, że niewiele zostało do słoiczków. musiałam dorobić podwójną porcję.
sałatka jest przepyszna, słodka, o ciekawej teksturze. warzywa w niej są al dente, mimo tego rozpływają się w ustach. mniam mniam mniam.
podam ilość już podwójną na wszelki wypadek:
moja wersja:
potrzeba: kilograma czerwonej papryki, kilograma ogórków gruntowych, trzech cebul, ośmiu ząbków czosnku, 150ml oleju, dwóch łyżek soli trzech łyżek cukru.
cebulę obieramy, kroimy w piórka i smażymy na oleju. gdy będzie szklista dodajemy umytą, pozbawioną gniazd nasiennych i pokrojoną w plasterki paprykę. gotujemy razem około 5 minut. ogórka kroimy w słupki i dodajemy do warzyw. dusimy 10 minut. dodajemy (ja ścieram na mini tareczce) przeciśnięty przez praskę czosnek, sól i cukier. w oryginale jest tez pieprz; ja nie dodałam. wolę doprawić na talerzu a mój synuś nieszczególnie lubi pieprz.
można wcinać na ciepło jako dodatek do obiadu lub ciepłej kolacji. (na zdjęciu jako dodatek do naleśnika) można pasteryzować 25 minut. po wyjęciu z garnka otulamy ręcznikiem lub kocem.
smacznego. mniamula
sobota, 15 września 2012
fenomenalne buraczki na zimę
od wielu lat hitem mojej spiżarni są buraczki z papryką. słodko -kwaśne, z dodatkiem cebulki i oleju tworzą rozpływającą się w ustach sałatkę. można ją jeść samodzielnie lub jako dodatek do obiadu czy kolacji. jest tak pyszna ,że słoiczki znikają czasem nawet przed zimową porą. zdarza się też ,że muszę dorabiać, bo dziwnym sposobem się skończyły...
potrzeba:trzy kilogramy buraków, trzy czerwone papryki, trzy duże cebule. szklanki oleju, szklanki octu, połowy szklanki cukru oraz sporek łyżki soli.
buraczki gotujemy do miękkości-tak aby wchodził widelec. paprykę myjemy, usuwamy gniazda nasienne. kroimy w drobną kosteczkę, cebulę również obieramy i kroimy w drobną kosteczkę.wraz z papryką wrzucamy do garnka z oliwą, gdy cebula się zeszkli, dodajemy ocet, sól i cukier. gotujemy dziesięć minut. buraczki studzimy, obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. dorzucamy do papryki i cebuli i gotujemy kolejne dziesięć minut co jakiś czas mieszając.
przekładamy do słoików i pasteryzujemy dziesięć minut.
smacznego.mniamula
potrzeba:trzy kilogramy buraków, trzy czerwone papryki, trzy duże cebule. szklanki oleju, szklanki octu, połowy szklanki cukru oraz sporek łyżki soli.
buraczki gotujemy do miękkości-tak aby wchodził widelec. paprykę myjemy, usuwamy gniazda nasienne. kroimy w drobną kosteczkę, cebulę również obieramy i kroimy w drobną kosteczkę.wraz z papryką wrzucamy do garnka z oliwą, gdy cebula się zeszkli, dodajemy ocet, sól i cukier. gotujemy dziesięć minut. buraczki studzimy, obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. dorzucamy do papryki i cebuli i gotujemy kolejne dziesięć minut co jakiś czas mieszając.
przekładamy do słoików i pasteryzujemy dziesięć minut.
smacznego.mniamula
niedziela, 19 sierpnia 2012
ogórki z kolendrą
ogórki wcinamy często gęsto. w sezonie kilogramami na świeżo, w mizerii lub w sałatce. zimą na wszelkie różne sposoby ,którymi pakuję je właśnie teraz w słoiki. dzisiejsza odsłona to ogórki z kolendrą.
potrzeba: półtora kilograma ogórków gruntowych ,średniej wielkości. 200ml octu winnego białego, 200ml wody, pół szklanki cukru, dwóch łyżek soli, łyżeczki nasion kolendry, łyżeczki nasion gorczycy, czterech ząbków czosnku, czterech goździków, czterech kulek ziela angielskiego i czterech listków laurowych.
ogórki myjemy i nieobrane szatkujemy na plasterki do sporej miski. zasypujemy solą, mieszamy i zostawiamy na dwie godziny w chłodzie. przykrywamy ściereczką do naczyń. po upływie tego czasu odcedzamy i wkładamy do słoików (cztery średnie słoiki) do każdego na wierzch wrzucamy po jednym goździku, zielu, listku i pokrojonym ząbku czosnku. posypujemy po ćwierć łyżeczki ziaren gorczycy i kolendry na słoik. z octu, wody i cukru gotujemy zalewę. gorącą zalewamy ogórki i zakręcamy. wkładamy do garnka z gorącą wodą, wypełnionym do 3/4 wysokości słoików i pasteryzujemy dziesięć minut.
smacznego. mniamula.
potrzeba: półtora kilograma ogórków gruntowych ,średniej wielkości. 200ml octu winnego białego, 200ml wody, pół szklanki cukru, dwóch łyżek soli, łyżeczki nasion kolendry, łyżeczki nasion gorczycy, czterech ząbków czosnku, czterech goździków, czterech kulek ziela angielskiego i czterech listków laurowych.
ogórki myjemy i nieobrane szatkujemy na plasterki do sporej miski. zasypujemy solą, mieszamy i zostawiamy na dwie godziny w chłodzie. przykrywamy ściereczką do naczyń. po upływie tego czasu odcedzamy i wkładamy do słoików (cztery średnie słoiki) do każdego na wierzch wrzucamy po jednym goździku, zielu, listku i pokrojonym ząbku czosnku. posypujemy po ćwierć łyżeczki ziaren gorczycy i kolendry na słoik. z octu, wody i cukru gotujemy zalewę. gorącą zalewamy ogórki i zakręcamy. wkładamy do garnka z gorącą wodą, wypełnionym do 3/4 wysokości słoików i pasteryzujemy dziesięć minut.
smacznego. mniamula.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)
.jpg)


.jpg)












.jpg)

.jpg)
.jpg)



















