znalazłam !!! smak, który mogę dodawać do wielu różności, zwłaszcza świeżych warzyw, smarowideł na kanapki, do mięs, do pleśniowych serów. pomysł zaistniał u znajomych , gdzie spisałam sobie skład przyprawy tytułującej się jako włoska. jednak w tej była taka ilość soli, że zabijała wszelkie inne smaki a tych w przyprawie jest wiele. pokombinowałam, pomieszałam, zmieliłam, a że wyszła miednica to obdarowałam parę osób. jak na razie nikt nie zgłaszał niesmaku. ja ją wylizuję z talerza jak coś się osypie.
potrzeba: 100g soli himalajskiej (może być morska ale gruboziarnista), 50g suszonych pomidorów, 30g czosnku w płatkach, 30g cebuli suszonej w płatkach, 50g papryki w płatkach ( może być peperoncino), 75g kolorowego pieprzu, 20g lawendy, 30g bazylii i 30g tymianku.
wszystko wsypujemy do miski i mieszamy. niewielka porcję mielimy i wsypujemy do słoiczka lub przyprawnika a resztę w nie zmielonej postaci zakręcamy w dużym słoiku i zostawiamy na później bądź rozdajemy znajomym :)
smacznego. mniamula.
zajrzało:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyprawy własne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyprawy własne. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 grudnia 2015
niedziela, 11 sierpnia 2013
oliwa smakowa
nie kupuję gotowych oliw smakowych. robię je sama. stosuję do sałatek, gotowanych warzyw, jako baza do sosu vinegret itp.potrzeba niewiele pracy a własna kompozycja potrafi zmienić smak potrawy i mamy poza tym pewność,że w butelce jest tylko to co tam dodaliśmy :)
pisałam już tutaj o oliwie z przyprawami. tym razem skupię się na dwóch jednorodnych smakach. będzie to oliwa czosnkowa i tymiankowa.przygotowuję je w małych buteleczkach z dozownikiem o pojemności 150ml.
potrzeba: dobrej oliwy z oliwek, dwóch ząbków polskiego świeżego czosnku, dwóch gałązek tymianku z kwiatkami.
hmmm. proste :) oliwę nalewamy do mniejszych buteleczek. do jednej wkładamy pionowo w całości niepołamane gałązki tymianku tak aby całkowicie zanurzyły się w oliwie. do drugiej wrzucamy obrany, pokrojony w plasterki czosnek. koniec filozofii. używamy najwcześniej po tygodniu. powinny stać w ciemnym miejscu, w pokojowej temperaturze. z dodatkami możemy eksperymentować, co kto lubi.
smacznego. mniamula.
pisałam już tutaj o oliwie z przyprawami. tym razem skupię się na dwóch jednorodnych smakach. będzie to oliwa czosnkowa i tymiankowa.przygotowuję je w małych buteleczkach z dozownikiem o pojemności 150ml.
potrzeba: dobrej oliwy z oliwek, dwóch ząbków polskiego świeżego czosnku, dwóch gałązek tymianku z kwiatkami.
hmmm. proste :) oliwę nalewamy do mniejszych buteleczek. do jednej wkładamy pionowo w całości niepołamane gałązki tymianku tak aby całkowicie zanurzyły się w oliwie. do drugiej wrzucamy obrany, pokrojony w plasterki czosnek. koniec filozofii. używamy najwcześniej po tygodniu. powinny stać w ciemnym miejscu, w pokojowej temperaturze. z dodatkami możemy eksperymentować, co kto lubi.
smacznego. mniamula.
poniedziałek, 17 grudnia 2012
ja pierniczę plus przyprawa do piernika
przepis wzięłam z "śladami słodkiej babeczki" z fejsa. tytułem Pierniczki Ani.
przepis podobno sprawdzony jakoś mnie zaciekawił, więc ruszyłam do dzieła. ciasto ma pomieszkać w lodówce trzy dni, potem pobyć w puszce więc zrobiłam wcześniej. ciężko powstrzymać się od podjadania ale jakieś mam nadzieję do Świąt przetrwają.
przyprawę do piernika zrobiłam sama, gdyż w kupnych przeważa w składzie ...mąka:(
z: 6 łyżeczek cynamonu, 2 łyżeczek imbiru, łyżeczki goździków, łyżeczki gałki muszkatałowej, łyżeczki kardamonu, łyżeczki ziela angielskiego i połowy łyżeczki czarnego pieprzu.
w składzie był jeszcze anyż ale my nie lubimy więc nie dodałam. co niezmielone zmieliłam w młynku, wszystkie składniki wsypałam do słoika i mocno nim trząchałam kilka minut. i tym oto sposobem otrzymałam pokaźną porcję przyprawy do piernika.
a do pierniczków potrzeba:
kilograma mąki, 400g miodu, 150g cukru, 250g margaryny, dwóch jajek, dwóch łyżek kakao, dwóch łyżeczek sody, i czterech kopiastych łyżek przyprawy.
w rondlu z grubym dnem gotujemy miód z cukrem i margaryną, studzimy i dodajemy pozostałe składniki. dodałam jeszcze trzy łyżki śmietany. wyrabiamy ciasto na gładko. wkładamy do miski i pakujemy na trzy dni do lodówki. po tym czasie wyjmujemy, czekamy aż trochę nabierze domowego ciepła i wałkujemy, gdy są problemy można dodać odrobinę śmietany jeszcze. podsypujemy mąką i wałkujemy. takie ja wiem 0,5 cm. wykrawamy ciasteczka i pieczemy 7 minut w 190 stopniach.wystudzone lukrujemy ( przepis na lukier w poście "lukrujemy" ) lub oblewamy polewą. wkładamy do blaszanej puszki i jak się uda trzymamy do świąt :)
smacznego. mniamula
przepis podobno sprawdzony jakoś mnie zaciekawił, więc ruszyłam do dzieła. ciasto ma pomieszkać w lodówce trzy dni, potem pobyć w puszce więc zrobiłam wcześniej. ciężko powstrzymać się od podjadania ale jakieś mam nadzieję do Świąt przetrwają.
przyprawę do piernika zrobiłam sama, gdyż w kupnych przeważa w składzie ...mąka:(
z: 6 łyżeczek cynamonu, 2 łyżeczek imbiru, łyżeczki goździków, łyżeczki gałki muszkatałowej, łyżeczki kardamonu, łyżeczki ziela angielskiego i połowy łyżeczki czarnego pieprzu.
w składzie był jeszcze anyż ale my nie lubimy więc nie dodałam. co niezmielone zmieliłam w młynku, wszystkie składniki wsypałam do słoika i mocno nim trząchałam kilka minut. i tym oto sposobem otrzymałam pokaźną porcję przyprawy do piernika.
a do pierniczków potrzeba:
kilograma mąki, 400g miodu, 150g cukru, 250g margaryny, dwóch jajek, dwóch łyżek kakao, dwóch łyżeczek sody, i czterech kopiastych łyżek przyprawy.
w rondlu z grubym dnem gotujemy miód z cukrem i margaryną, studzimy i dodajemy pozostałe składniki. dodałam jeszcze trzy łyżki śmietany. wyrabiamy ciasto na gładko. wkładamy do miski i pakujemy na trzy dni do lodówki. po tym czasie wyjmujemy, czekamy aż trochę nabierze domowego ciepła i wałkujemy, gdy są problemy można dodać odrobinę śmietany jeszcze. podsypujemy mąką i wałkujemy. takie ja wiem 0,5 cm. wykrawamy ciasteczka i pieczemy 7 minut w 190 stopniach.wystudzone lukrujemy ( przepis na lukier w poście "lukrujemy" ) lub oblewamy polewą. wkładamy do blaszanej puszki i jak się uda trzymamy do świąt :)
smacznego. mniamula
niedziela, 14 października 2012
kanapka z majezonem:)
zrobiłam, zrobiłam, zrobiłam. własny majonez. tytuł posta wziął się z tekstów Synka.
" Mamo, Mamo chcę kanapkę z majezonem...."
wyszedł smaczny, gęsty. nawet nie zważył się za pierwszym razem. jestem dumna.
potrzeba:trzech żółtek, łyżeczki musztardy, pól litra oliwy z oliwek, łyżeczki soku z cytryny, ewentualnie przegotowanej wody,
żółtka ucieramy z musztardą na gładki krem (ja miksowałam mikserem) nie przerywając miksowania dolewamy oliwę. malutkim strumyczkiem. najlepiej wlać oliwę to dzbanuszka do mleka i lać powolutku z dzióbka. miksujemy do gęstego sosu. dodajemy sok cytryny, miksujemy jeszcze chwilkę i koniec.
gdy jest zbyt gęsty dodajemy odrobinkę wody. woda sprawi też ,że majonez będzie miał ładny kolor.
domowy majonez możemy podzielić i zrobić z niego różne dipy, np, proporcje na 4 łyżki majonezu:
- dodać czubatą łyżkę curry i szczyptę soli,
- dodać dwie łyżki tartego chrzanu, sól i pieprz i łyżkę jogurtu naturalnego,
- łyżkę jogurtu naturalnego, sól, pieprz i dwa ząbki startego na mini tareczce czosnku,
- łyżkę jogurtu naturalnego, łyżkę keczupu lub koncentratu pomidorowego, szczyptę suszonej bazylii lub garść świeżych listków
-......co kto chce:)
super smakuje z selerem naciowym, paskami papryki, ogórka itp:)
smacznego. mniamula.
" Mamo, Mamo chcę kanapkę z majezonem...."
wyszedł smaczny, gęsty. nawet nie zważył się za pierwszym razem. jestem dumna.
potrzeba:trzech żółtek, łyżeczki musztardy, pól litra oliwy z oliwek, łyżeczki soku z cytryny, ewentualnie przegotowanej wody,
żółtka ucieramy z musztardą na gładki krem (ja miksowałam mikserem) nie przerywając miksowania dolewamy oliwę. malutkim strumyczkiem. najlepiej wlać oliwę to dzbanuszka do mleka i lać powolutku z dzióbka. miksujemy do gęstego sosu. dodajemy sok cytryny, miksujemy jeszcze chwilkę i koniec.
gdy jest zbyt gęsty dodajemy odrobinkę wody. woda sprawi też ,że majonez będzie miał ładny kolor.
domowy majonez możemy podzielić i zrobić z niego różne dipy, np, proporcje na 4 łyżki majonezu:
- dodać czubatą łyżkę curry i szczyptę soli,
- dodać dwie łyżki tartego chrzanu, sól i pieprz i łyżkę jogurtu naturalnego,
- łyżkę jogurtu naturalnego, sól, pieprz i dwa ząbki startego na mini tareczce czosnku,
- łyżkę jogurtu naturalnego, łyżkę keczupu lub koncentratu pomidorowego, szczyptę suszonej bazylii lub garść świeżych listków
-......co kto chce:)
super smakuje z selerem naciowym, paskami papryki, ogórka itp:)
smacznego. mniamula.
sobota, 13 października 2012
lubczykowe pesto
pesto .....
pesto nietypowe, bo żadna bazylia, żadne pini, żadne parmezan czy pecorino i inne trudne nazwy.
na mój wynalazek potrzeba: pęczka lubczyku (maggi), trzech łyżek oliwy z oliwek, dwóch ząbków czosnku, szczypty soli,
lubczyk myjemy, otrząsamy z wody i grubo siekamy, byle jak bo idzie do blendera. czosnek obieramy, wrzucamy do miseczki blendującej, dolewamy oliwy, solimy i zasypujemy lubczykiem. miksujemy kilka minut na gładką pastę. stosujemy na kanapki, jako dodatek zamiennie dla keczupu, musztardy, itp:) można też polać nim fasolkę szparagową. zazwyczaj jem fasolkę z tartą bułką zezłoconą na maśle, tym razem zrobiłam wyjątek, skropiłam ugotowaną fasolkę pesto i nie żałuję. było pyszne.
smacznego. mniamula.
pesto nietypowe, bo żadna bazylia, żadne pini, żadne parmezan czy pecorino i inne trudne nazwy.
na mój wynalazek potrzeba: pęczka lubczyku (maggi), trzech łyżek oliwy z oliwek, dwóch ząbków czosnku, szczypty soli,
lubczyk myjemy, otrząsamy z wody i grubo siekamy, byle jak bo idzie do blendera. czosnek obieramy, wrzucamy do miseczki blendującej, dolewamy oliwy, solimy i zasypujemy lubczykiem. miksujemy kilka minut na gładką pastę. stosujemy na kanapki, jako dodatek zamiennie dla keczupu, musztardy, itp:) można też polać nim fasolkę szparagową. zazwyczaj jem fasolkę z tartą bułką zezłoconą na maśle, tym razem zrobiłam wyjątek, skropiłam ugotowaną fasolkę pesto i nie żałuję. było pyszne.
smacznego. mniamula.
sobota, 4 sierpnia 2012
przyprawa ziołowa
raz w roku robię sporą ilość przyprawy ziołowej, czasem obdzielam nią przyjaciół i znajomych. składa się z jedenastu ziół. wspomaga trawienie, zawiera przeciwutleniacze i różne wspomagacze zdrowia. dodaję ją do sałatek, pomidorów, ogórków, kanapek, pasztetów, mielonego mięsa i niektórych zup. jest zdrowa, łagodna i prosta. nadaję się do stosowania w diecie dzieci. UWAGA: ze względu na kozieradkę nie stosować w czasie ciąży!!!
do przygotowania jej potrzebujemy młynka. kiedyś w większości domów mieliło się kawę w młynkach albo ręcznie, albo w elektrycznym, owalnym, wysokim młynku. taki właśnie u mnie pozostał jako relikt przeszłości i z powodzeniem wykorzystuję go teraz do mielenia ziół. w sklepach można też zaopatrzyć się w mielone wersje podanych składników. powinny być dobrej jakości i ładnie, intensywnie pachnieć:)ja zioła i przyprawy kupuje w ilościach hurtowych w internecie. mam swój sprawdzony sklep i raz na jakiś czas wydaję w nim mnóstwo kasy. jeśli ktoś zainteresowany nazwą mogę podać w prywatnej wiadomości. polecam:)d do przygotowania przyprawy potrzeba równej ilości składników, w zależności od potrzeb.
majeranek, kminek, nasiona kopru włoskiego, liść lubczyku, kozieradka, imbir, bazylia, oregano, tymianek, cząber, żółta gorczyca.
odmierzamy takie same ilości podanych składników, mielimy w młynku i mieszamy. przechowujemy w słoiczkach, lub w innym szczelnie zamkniętym pojemniku. posypujemy co się da:) samo zdrowie.
majeranek-działa pobudzająco, rozkurczowo,napotnie,przeciwbólowo przy menstruacji, wspomaga trawienie
kminek-pobudza trawienie, działa antyseptycznie, łagodzi wzdęcia i uczucie ciężkości
koper włoski-wspomaga trawienie i łagodzi wzdęcia
lubczyk-działa moczopędnie, wspomaga wątrobę
kozieradka- działa przeciwzapalnie, zmniejsza poziom cholesterolu we krwi, reguluje trawienie
imbir- rozgrzewa, pobudza krążenie, łagodzi wzdęcia i niestrawność
bazylia- działa antyseptycznie, pobudzająco, dodaje energii, łagodzi wzdęcia i wspomaga trawienie
oregano-działa moczopędnie, antyseptycznie, poprawia trawienie i odtruwa
tymianek- rozgrzewa, działa antyseptycznie, przeciwgrzybiczo, wspomaga trawienie
cząber-wspomaga trawienie, pobudza apetyt,
gorczyca żółta-pobudza prace jelit, wspomaga trawienie
smacznego. mniamula.
do przygotowania jej potrzebujemy młynka. kiedyś w większości domów mieliło się kawę w młynkach albo ręcznie, albo w elektrycznym, owalnym, wysokim młynku. taki właśnie u mnie pozostał jako relikt przeszłości i z powodzeniem wykorzystuję go teraz do mielenia ziół. w sklepach można też zaopatrzyć się w mielone wersje podanych składników. powinny być dobrej jakości i ładnie, intensywnie pachnieć:)ja zioła i przyprawy kupuje w ilościach hurtowych w internecie. mam swój sprawdzony sklep i raz na jakiś czas wydaję w nim mnóstwo kasy. jeśli ktoś zainteresowany nazwą mogę podać w prywatnej wiadomości. polecam:)d do przygotowania przyprawy potrzeba równej ilości składników, w zależności od potrzeb.
majeranek, kminek, nasiona kopru włoskiego, liść lubczyku, kozieradka, imbir, bazylia, oregano, tymianek, cząber, żółta gorczyca.
odmierzamy takie same ilości podanych składników, mielimy w młynku i mieszamy. przechowujemy w słoiczkach, lub w innym szczelnie zamkniętym pojemniku. posypujemy co się da:) samo zdrowie.
majeranek-działa pobudzająco, rozkurczowo,napotnie,przeciwbólowo przy menstruacji, wspomaga trawienie
kminek-pobudza trawienie, działa antyseptycznie, łagodzi wzdęcia i uczucie ciężkości
koper włoski-wspomaga trawienie i łagodzi wzdęcia
lubczyk-działa moczopędnie, wspomaga wątrobę
kozieradka- działa przeciwzapalnie, zmniejsza poziom cholesterolu we krwi, reguluje trawienie
imbir- rozgrzewa, pobudza krążenie, łagodzi wzdęcia i niestrawność
bazylia- działa antyseptycznie, pobudzająco, dodaje energii, łagodzi wzdęcia i wspomaga trawienie
oregano-działa moczopędnie, antyseptycznie, poprawia trawienie i odtruwa
tymianek- rozgrzewa, działa antyseptycznie, przeciwgrzybiczo, wspomaga trawienie
cząber-wspomaga trawienie, pobudza apetyt,
gorczyca żółta-pobudza prace jelit, wspomaga trawienie
smacznego. mniamula.
piątek, 3 sierpnia 2012
ocet malinowy
inspiracją do przepisu był przepis Olgi Smile z książki "smak imprezy"
www.olgasmile.com/ocet-truskawkowy.html
ja zmieniłam (za Jej radą zresztą, truskawki na maliny:)
potrzeba:pół kilograma malin, pół litra octu jabłkowego, kilka listków mięty, kilka listków bazylii.
maliny myjemy i osuszamy i miksujemy blenderem.wrzucamy do sporego słoika. ocet zagotowujemy i studzimy. gdy jest lekko ciepły zalewamy maliny. dodajemy listki ziół i zakrywamy warstwą gazy. odstawiamy na 10dni co jakiś czas wstrząsając. po tym czasie, przecedzamy przez gazę i wlewamy do buteleczek. octu używamy do sałatek, sosów lub ciepłych potraw zamiast tradycyjnego octu.na dnie wytrącił się osad ,ale nie usuwałam go. to samo zdrówko:) pro
ocet jabłkowy również robię sama i tegoż użyłam w tym przepisie. przepis. porcje możemy zwiększać wg potrzeb. mi oprócz widocznej na zdjęciu butelki wyszła jeszcze niecała półlitrowa. generalnie na pól litra bazy, czyli octu jabłkowego wyjdzie niewiele ponad pól litra octu malinowego. niebawem. tym razem własny:)
smacznego. mniamula.
www.olgasmile.com/ocet-truskawkowy.html
ja zmieniłam (za Jej radą zresztą, truskawki na maliny:)
potrzeba:pół kilograma malin, pół litra octu jabłkowego, kilka listków mięty, kilka listków bazylii.
maliny myjemy i osuszamy i miksujemy blenderem.wrzucamy do sporego słoika. ocet zagotowujemy i studzimy. gdy jest lekko ciepły zalewamy maliny. dodajemy listki ziół i zakrywamy warstwą gazy. odstawiamy na 10dni co jakiś czas wstrząsając. po tym czasie, przecedzamy przez gazę i wlewamy do buteleczek. octu używamy do sałatek, sosów lub ciepłych potraw zamiast tradycyjnego octu.na dnie wytrącił się osad ,ale nie usuwałam go. to samo zdrówko:) pro
ocet jabłkowy również robię sama i tegoż użyłam w tym przepisie. przepis. porcje możemy zwiększać wg potrzeb. mi oprócz widocznej na zdjęciu butelki wyszła jeszcze niecała półlitrowa. generalnie na pól litra bazy, czyli octu jabłkowego wyjdzie niewiele ponad pól litra octu malinowego. niebawem. tym razem własny:)
smacznego. mniamula.
środa, 6 kwietnia 2011
oliwa sprawiedliwa
mniej więcej raz na pół roku robię oliwę smakową. biorę jakąś ładna pustą flaszeczkę, odmaczam z wszelakich naklejek, wyparzam i suszę. jak już jest czyściutka i suchutka to wrzucam do niej różności przyprawowe.
podstawą jest pieprz ziarnisty-czarny, czerwony,zielony i biały -ze dwie łyżeczki, ziele angielskie kilka kulek, kilka zgrabnych ,nie połamanych listków laurowych, kilka obranych ząbków czosnku. i potem hulaj dusza. może być gałązka świeżej bazylii,lub tymianku lub oregano lub wszystkie naraz:) otarta skórka z cytryny lub pomarańczy, plasterki imbiru, papryczka chili lub płatki suszonego chili.
możliwości jest mnóstwo. jak już tam nawsadzam tych rozmaitości to zalewam je litrem oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego. w zależności od aktualnego statusu majątkowego, wszakże oliwa droższa:)
bełtam to delikatnie potrząsając butlą,żeby smaki zawirowały w dzikim, oliwnym tańcu. by oliwa otoczyła z czułością każde ziarenko i każdy listek. i tak przygotowana wędruje do piwnicy, czyli do ciemności i chłodu na minimum miesiąc. im dłużej,tym lepiej. po odstaniu aromaty są intensywne, wspaniałe,mniamulowe.
taka oliwa nadaje się wyśmienicie do sałatek i zaprawiania mięsa na grill. nie można na niej smażyć, gdyż pryska niemiłosiernie!ale można też po włosku do nurzania chleba.
niemniej jest ciekawym, zdrowym dodatkiem. sami wiemy co tam wsadziliśmy, nie ma w niej aromatów identycznych z naturalnymi, dojrzewa w spokoju i chwała jej za smak. jest też jeszcze jeden plus. wspaniale wygląda na kuchennej półce.może też być fajnym prezentem.można zrobić kilka mniejszych flaszek z różnymi dodatkami. w każdej co innego.polecam
smacznego. mniamula.
podstawą jest pieprz ziarnisty-czarny, czerwony,zielony i biały -ze dwie łyżeczki, ziele angielskie kilka kulek, kilka zgrabnych ,nie połamanych listków laurowych, kilka obranych ząbków czosnku. i potem hulaj dusza. może być gałązka świeżej bazylii,lub tymianku lub oregano lub wszystkie naraz:) otarta skórka z cytryny lub pomarańczy, plasterki imbiru, papryczka chili lub płatki suszonego chili.
możliwości jest mnóstwo. jak już tam nawsadzam tych rozmaitości to zalewam je litrem oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego. w zależności od aktualnego statusu majątkowego, wszakże oliwa droższa:)
bełtam to delikatnie potrząsając butlą,żeby smaki zawirowały w dzikim, oliwnym tańcu. by oliwa otoczyła z czułością każde ziarenko i każdy listek. i tak przygotowana wędruje do piwnicy, czyli do ciemności i chłodu na minimum miesiąc. im dłużej,tym lepiej. po odstaniu aromaty są intensywne, wspaniałe,mniamulowe.
taka oliwa nadaje się wyśmienicie do sałatek i zaprawiania mięsa na grill. nie można na niej smażyć, gdyż pryska niemiłosiernie!ale można też po włosku do nurzania chleba.
niemniej jest ciekawym, zdrowym dodatkiem. sami wiemy co tam wsadziliśmy, nie ma w niej aromatów identycznych z naturalnymi, dojrzewa w spokoju i chwała jej za smak. jest też jeszcze jeden plus. wspaniale wygląda na kuchennej półce.może też być fajnym prezentem.można zrobić kilka mniejszych flaszek z różnymi dodatkami. w każdej co innego.polecam
smacznego. mniamula.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















