czasem szukam szukam i doszukać się nie mogę jakiegoś ekstra przepisu, co będzie ciekawy, niecodzienny i takie tam. a tu sobie z kalendarza (brutalnie wyrwany:) wpadł prosto w moje ręce przepis na ciastka piwne. przeczytałam, oniemiałam i zrobiłam. są banalnie proste, ich przygotowanie trwa chwilkę a smak jest przecudowny. ponieważ są neutralne można nadziewać czym się chce. na słodko i na słono. na kwaśno i na ostro. pełna swawola!!! to lubię!!! ja na pierwszy rzut zrobiłam jak w przepisie przykazali i nadziałam dżemem. dyniowym ,własnej roboty. wyszły piekielnie pyszne.
potrzeba: dwóch szklanek mąki, kostki margaryny, pół szklanki piwa i czegoś do nadziania. może być dżem, może być jabłko w kawałkach, może być kiszona kapusta, mięso. no hulaj dusza.
mocno schłodzoną margarynę (można wsadzić do zamrażalnika) zetrzeć na tarce o grubych oczkach do miski z mąką. wygnieść i dodać piwo. zagniatać. wyrobić ciasto uformować kulę i wsadzić do lodówki na dwie godziny. wyjąć, rozwałkować, wycinać kwadraty, nadziewać i zlepiać jak pierogi lub uformować rogaliki. uważać żeby brzegi były dobrze zlepione, by nie wyciekł farsz( jakikolwiek jest). pieczemy w 180 stopniach na złoto czyli jakieś 15-20 minut. przypominają ciastka francuskie. jeśli są na słodko posypujemy cukrem pudrem. jeśli na ostro lub słono to ...hmmm raczej nie:) pychotki.
smacznego.mniamula.
zajrzało:
sobota, 14 kwietnia 2012
sobota, 17 marca 2012
bigosik pieczarkowy
bigos, czyli wielka improwizacja, totalny miszmasz wcale nie musi być z kapusty...
znalazłam w jakiejś gazetce przepis na bigosik z pieczarek, zmodyfikowałam i wyszła wspaniałość:) smaki się przenikają, współgrają i tworzą oryginalne, a zarazem proste do wykonania danie. może być jako dodatek lub samodzielny posiłek.
potrzeba: po pól kilo pieczarek,cebuli, kiełbasy i kiszonych ogórków, trzy spore łyżki koncentratu pomidorowego lub keczupu, sól, pieprz, curry, i oliwa do smażenia.
pieczarki myjemy, kroimy w plasterki, cebulę kroimy w piórka, kiełbasę i ogórki w plasterki. smażymy na rozgrzanej oliwie w następującej kolejności: kiełbasa(zdejmujemy do innego rondla) na tym samym tłuszczu smażymy cebulę(dodajemy do kiełbasy), i na końcu pieczarki. mieszamy ze sobą usmażone składniki, dodajemy ogórki kiszone,podlewamy koncentratem(keczupem) zmieszanym z odrobiną wody. mieszamy i zostawiamy na małym ogniu pod przykryciem dziesięć minut. doprawiamy solą, pieprzem i sporą ilością curry. z solą należy uważać-mamy już w środku kiszone ogórki:)
podajemy z ryżem, ziemniakami, chlebem. bigosik nie wygląda może najpiękniej ,bo niestety tworzy ciemną brejkę, ale jest przepyszny.
smacznego. mniamula
znalazłam w jakiejś gazetce przepis na bigosik z pieczarek, zmodyfikowałam i wyszła wspaniałość:) smaki się przenikają, współgrają i tworzą oryginalne, a zarazem proste do wykonania danie. może być jako dodatek lub samodzielny posiłek.
potrzeba: po pól kilo pieczarek,cebuli, kiełbasy i kiszonych ogórków, trzy spore łyżki koncentratu pomidorowego lub keczupu, sól, pieprz, curry, i oliwa do smażenia.
pieczarki myjemy, kroimy w plasterki, cebulę kroimy w piórka, kiełbasę i ogórki w plasterki. smażymy na rozgrzanej oliwie w następującej kolejności: kiełbasa(zdejmujemy do innego rondla) na tym samym tłuszczu smażymy cebulę(dodajemy do kiełbasy), i na końcu pieczarki. mieszamy ze sobą usmażone składniki, dodajemy ogórki kiszone,podlewamy koncentratem(keczupem) zmieszanym z odrobiną wody. mieszamy i zostawiamy na małym ogniu pod przykryciem dziesięć minut. doprawiamy solą, pieprzem i sporą ilością curry. z solą należy uważać-mamy już w środku kiszone ogórki:)
podajemy z ryżem, ziemniakami, chlebem. bigosik nie wygląda może najpiękniej ,bo niestety tworzy ciemną brejkę, ale jest przepyszny.
smacznego. mniamula
niedziela, 11 marca 2012
talarki z kiełbasy
dziś super szybkie, super pyszne, super proste w wykonaniu danko. nie mogę powiedzieć- danie, bo to hmm...taka przystawka z biednych czasów.
potrzebujemy:kiełbasę (zwyczajna, wolińska, taka do smażenia), keczup, odrobinki zieleniny i oliwy
sprawa jest niezwykle prosta. kiełbasę kroimy w talarki i obsmażamy na niewielkiej ilości oliwy. krócej czy dłużej -to zależy wyłącznie od nas. jak kto lubi. gdy już osiągnie ulubioną dawkę podsmażenia zalewamy ją keczupem. "na oko". mieszamy. kiełbasa pławi się w keczupie po prostu. wykładamy na talerz i posypujemy natką pietruszki lub szczypiorkiem. zajadamy z chlebem lub w wersji luksusowej (heheh) ze smażonym camembertem.ser kroimy na pół by uzyskać dwa krążki. podsmażamy chwilkę na oliwie (można wykorzystać tę z kiełbasy) tak aby środek sera się rozpuścił. gotowe.
smacznego. mniamula.
potrzebujemy:kiełbasę (zwyczajna, wolińska, taka do smażenia), keczup, odrobinki zieleniny i oliwy
sprawa jest niezwykle prosta. kiełbasę kroimy w talarki i obsmażamy na niewielkiej ilości oliwy. krócej czy dłużej -to zależy wyłącznie od nas. jak kto lubi. gdy już osiągnie ulubioną dawkę podsmażenia zalewamy ją keczupem. "na oko". mieszamy. kiełbasa pławi się w keczupie po prostu. wykładamy na talerz i posypujemy natką pietruszki lub szczypiorkiem. zajadamy z chlebem lub w wersji luksusowej (heheh) ze smażonym camembertem.ser kroimy na pół by uzyskać dwa krążki. podsmażamy chwilkę na oliwie (można wykorzystać tę z kiełbasy) tak aby środek sera się rozpuścił. gotowe.
smacznego. mniamula.
piątek, 24 lutego 2012
kasza dobra nasza
uwielbiam kaszę....każdą.jest absolutnie mniamulowa. gotuję ją dość często. najczęściej z warzywami, czasami również z mięsem.
kupiłam ładny schab, nie chciałam robić kotletów, więc wymyśliłam sobie takie oto danie:
potrzeba na 4porcje:
8 kotletów schabowych, kasza mazurska, dwie cebule, por, marchewka, olej, pieprz, sól, czosnek.
myję mięso i kroję na kotlety lub rozkładam gotowe. oprószam solą i pieprzem i obsmażam na oleju na rumiano( bez żadnej panierki!!!). cebulę kroję w piórka, pora-w paski a marchewkę w pólplasterki. wrzucam warzywa do garnka, dodaję odrobinę oliwy i lekko podsmażam, około 5 minut. dorzucam schab i zalewam wodą tak aby przykryło składniki. dodaję łyżkę soli i pół łyżeczki suszonego czosnku. gdy mięso jest miękkie wsypuję kaszę. sporo, ale "na oko". ewentualnie dolewam wody. kasza ma się ugotować w powstałym bulionie. mieszając doprowadzam do wrzenia i gotuję jakieś 15 minut. gaszę gaz pod garnkiem i zostawiam w cieple do wchłonięcia przez kaszę całego płynu. ewentualnie doprawiam. gorące podaję. smakuje wybornie. ogrzewa od środka i wzmacnia. kasza jest dobra na wszelkie zimno, pluchę i smutki.
smacznego. mniamula.
kupiłam ładny schab, nie chciałam robić kotletów, więc wymyśliłam sobie takie oto danie:
potrzeba na 4porcje:
8 kotletów schabowych, kasza mazurska, dwie cebule, por, marchewka, olej, pieprz, sól, czosnek.
myję mięso i kroję na kotlety lub rozkładam gotowe. oprószam solą i pieprzem i obsmażam na oleju na rumiano( bez żadnej panierki!!!). cebulę kroję w piórka, pora-w paski a marchewkę w pólplasterki. wrzucam warzywa do garnka, dodaję odrobinę oliwy i lekko podsmażam, około 5 minut. dorzucam schab i zalewam wodą tak aby przykryło składniki. dodaję łyżkę soli i pół łyżeczki suszonego czosnku. gdy mięso jest miękkie wsypuję kaszę. sporo, ale "na oko". ewentualnie dolewam wody. kasza ma się ugotować w powstałym bulionie. mieszając doprowadzam do wrzenia i gotuję jakieś 15 minut. gaszę gaz pod garnkiem i zostawiam w cieple do wchłonięcia przez kaszę całego płynu. ewentualnie doprawiam. gorące podaję. smakuje wybornie. ogrzewa od środka i wzmacnia. kasza jest dobra na wszelkie zimno, pluchę i smutki.
smacznego. mniamula.
niedziela, 29 stycznia 2012
bananowe placuszki
kolejny post z gatunku szybko- znikających:)
placuszki są z rodziny naleśnikowych ale przez dodatek banana są jeszcze smaczniejsze od zwykłych naleśników(również przeze mnie lubianych wielce). proste, i szybkie w przygotowaniu, SZYBKIE także w znikaniu z talerza.
potrzeba: pięciu bananów, pięciu łyżek mąki pszennej, dwóch łyżek mąki ziemniaczanej, dwóch jajek, 1/3 szklanki śmietany 12%, dwóch łyżek soku z cytryny, łyżki cukru, garści rodzynków, pół łyżeczki proszku do pieczenia, oleju do smażenia placuszków i cukru pudru do posypania.
banany obieramy, rozgniatamy widelcem(lub praską do ziemniaków:), w misce mieszamy obie mąki z proszkiem, wbijamy jajka, mieszamy dolewając śmietanę. do gładkiego ciasta wlewamy sok z cytryny, cukier, rodzynki i banany. mieszamy. stołową łyżką nakładamy porcje na rozgrzany olej i smażymy na złoto- jak naleśniki. usmażone wykładamy na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym lub serwetką, aby oddały trochę tłuszczu. lekko ostudzone posypujemy cukrem pudrem.smakują na ciepło i na zimno. wchodzą hurtowo więc należy uważać. jeśli dbamy o linię lepiej nie siadać blisko talerza z tymi pychotkami. wychodzi około 30 placuszków.dla siebie i dziecka robię z połowy składników.
smacznego. mniamula.
placuszki są z rodziny naleśnikowych ale przez dodatek banana są jeszcze smaczniejsze od zwykłych naleśników(również przeze mnie lubianych wielce). proste, i szybkie w przygotowaniu, SZYBKIE także w znikaniu z talerza.
potrzeba: pięciu bananów, pięciu łyżek mąki pszennej, dwóch łyżek mąki ziemniaczanej, dwóch jajek, 1/3 szklanki śmietany 12%, dwóch łyżek soku z cytryny, łyżki cukru, garści rodzynków, pół łyżeczki proszku do pieczenia, oleju do smażenia placuszków i cukru pudru do posypania.
banany obieramy, rozgniatamy widelcem(lub praską do ziemniaków:), w misce mieszamy obie mąki z proszkiem, wbijamy jajka, mieszamy dolewając śmietanę. do gładkiego ciasta wlewamy sok z cytryny, cukier, rodzynki i banany. mieszamy. stołową łyżką nakładamy porcje na rozgrzany olej i smażymy na złoto- jak naleśniki. usmażone wykładamy na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym lub serwetką, aby oddały trochę tłuszczu. lekko ostudzone posypujemy cukrem pudrem.smakują na ciepło i na zimno. wchodzą hurtowo więc należy uważać. jeśli dbamy o linię lepiej nie siadać blisko talerza z tymi pychotkami. wychodzi około 30 placuszków.dla siebie i dziecka robię z połowy składników.
smacznego. mniamula.
piątek, 27 stycznia 2012
wafelki domowej roboty-SZYBKO ZNIKAJĄCE
oczywiście tytułowe wafle można kupić i to nawet niedrogo i pyszne...(zainteresowanych odsyłam do kontaktu ewentualnego:) ale jak coś zrobione samodzielnie i do tego smakowite to lubię najbardziej...
potrzeba:paczka wafli(suchych tzw. andrutów), kostka margaryny, 3/4szklanki cukru, trzy łyżki ciemnego kakao ale takiego-prawdziwego, nie żadnego tam nesquicka itp;, 1/4 szklanki mleka.
rozpuszczamy margarynę w garnku , dodajemy cukier, kakao i mleko- mieszamy i zagotowujemy. odstawiamy do przestygnięcia. zgęstniałą i ostudzoną masą przekładamy wafle. najlepiej pierwszy wafel położyć na desce. potem całość przykrywamy papierem lub folią aluminiową i na to kładziemy jakieś grubaśne książki. najlepiej dwa tomy encyklopedii:) bo to bardzo uczone wafle muszą być...takie przytłoczone wiedzą odstawiamy w chłodne miejsce na kilka godzin, najlepiej na noc. potem odciążamy i kroimy na kawałki. zgrabnie wyglądają i wychodzą trójkąty. podajemy taaaaadam ij już :) uwaga: szybko znikają...
smacznego. mniamula.
potrzeba:paczka wafli(suchych tzw. andrutów), kostka margaryny, 3/4szklanki cukru, trzy łyżki ciemnego kakao ale takiego-prawdziwego, nie żadnego tam nesquicka itp;, 1/4 szklanki mleka.
rozpuszczamy margarynę w garnku , dodajemy cukier, kakao i mleko- mieszamy i zagotowujemy. odstawiamy do przestygnięcia. zgęstniałą i ostudzoną masą przekładamy wafle. najlepiej pierwszy wafel położyć na desce. potem całość przykrywamy papierem lub folią aluminiową i na to kładziemy jakieś grubaśne książki. najlepiej dwa tomy encyklopedii:) bo to bardzo uczone wafle muszą być...takie przytłoczone wiedzą odstawiamy w chłodne miejsce na kilka godzin, najlepiej na noc. potem odciążamy i kroimy na kawałki. zgrabnie wyglądają i wychodzą trójkąty. podajemy taaaaadam ij już :) uwaga: szybko znikają...
smacznego. mniamula.
poniedziałek, 23 stycznia 2012
jej wysokość- brukselka!!!
mini kapusteczki, zielone pączuszki, wielowarstwowe kuleczki, trochę wiosennej zieloności na zimowym talerzu. mało znam osób,co lubią brukselkę.trudno,najwyżej niepopularny post będzie.osobiście uwielbiam. dawniej jedynym źródłem brukselki była mrożonka o nazwie "zupa jarzynowa". czasem zdarzało się dostać samą brukselkę, ale rzadko. teraźniejszość jest łaskawsza. można kupić i świeżą i mrożoną. i samą i w towarzystwie:)
dorwałam ładną świeżą i jędrną i nie mogłam się oprzeć. cena niewygórowana. jedyny minus to trochę kapuścianego smrodku w domu, ale jeśli nie gotuje się brukselki zbyt długo to i ten zapach będzie znikomy i da się przeżyć, zresztą od czego jest pochłaniacz...lub otwarcie okna.
potrzeba: dowolna ilość brukselki, oliwa z oliwek, ocet balsamiczny, sól, granulowany czosnek.
brukselkę myjemy, usuwamy zwiędłe listki, o ile są i wrzucamy na wrzątek.woda powinna być osolona i lekko posłodzona.gotujemy ok 15 minut. dłuższe gotowanie powoduje gorzknięcie i słynny zapaszek...wyciągamy łyżką cedzakową na talerz. ciepłą polewamy oliwą, octem. oprószamy solą i czosnkiem. podajemy jako przystawkę, dodatek do obiadu lub kolacji. pasuję do mięs, krokietów, pasztecików. generalnie sama jest silnie wiatropędna, więc raczej zrezygnujemy z podania wspólnoty brukselkowo- fasolowej; groszkowej i kapuścianej. no i podajemy... wersja klasyczna jest z bułką tartą na maśle, ale ja wolę lżejszą wersję. poza tym rzadko miewam masło w domu.
smacznego. mniamula.
dorwałam ładną świeżą i jędrną i nie mogłam się oprzeć. cena niewygórowana. jedyny minus to trochę kapuścianego smrodku w domu, ale jeśli nie gotuje się brukselki zbyt długo to i ten zapach będzie znikomy i da się przeżyć, zresztą od czego jest pochłaniacz...lub otwarcie okna.
potrzeba: dowolna ilość brukselki, oliwa z oliwek, ocet balsamiczny, sól, granulowany czosnek.
brukselkę myjemy, usuwamy zwiędłe listki, o ile są i wrzucamy na wrzątek.woda powinna być osolona i lekko posłodzona.gotujemy ok 15 minut. dłuższe gotowanie powoduje gorzknięcie i słynny zapaszek...wyciągamy łyżką cedzakową na talerz. ciepłą polewamy oliwą, octem. oprószamy solą i czosnkiem. podajemy jako przystawkę, dodatek do obiadu lub kolacji. pasuję do mięs, krokietów, pasztecików. generalnie sama jest silnie wiatropędna, więc raczej zrezygnujemy z podania wspólnoty brukselkowo- fasolowej; groszkowej i kapuścianej. no i podajemy... wersja klasyczna jest z bułką tartą na maśle, ale ja wolę lżejszą wersję. poza tym rzadko miewam masło w domu.
smacznego. mniamula.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











