cóż zrobić ze skrzynką dorodnej, pięknej czerwonej papryki, oprócz chrupania jej do posiłków i pomiędzy nimi :) ? hmm, po pierwsze wsadzić w ocet. jak znalazł na imprezki, do koreczków, sałatek i jako dodatek do dań. chrupiąca, słodko- kwaśna. z czosnkiem i gorczycą. plus po zjedzeniu zawartości słoika mamy pyszny ocet paprykowy- do sałatek czy sosów. przepis dostałam wiele lat temu od znajomej. od tej pory robię co roku i co roku schodzi dość szybko. bardzo ją lubimy.
potrzeba: na zalewę (starcza na sześć słoików 330ml)- sześciu szklanek wody, szklanki cukru, szklanki octu 10%, łyżeczki soli. dowolnej ilości papryki, czosnku i ziaren gorczycy.
na dno słoików wsypuję po łyżeczce ziaren gorczycy. paprykę myję, usuwam gniazda nasienne, wysypuję pesteczki i kroję w niewielkie kawałki. wrzucam do 3/4 wysokości słoika. zagotowuję zalewę i gorącą zalewam paprykę. czosnek- dwa ząbki na słoik- kroję w plasterki i wrzucam na wierzch, zakręcam słoiki i pasteryzuję 15 minut.
smacznego. mniamula.
zajrzało:
czwartek, 19 września 2013
środa, 18 września 2013
czarny czarny czarny bez
od kilku lat w połowie września udaję się z sekatorem na mały szaber do lasu...zawsze się stresuję ,że nie wolno, ale wygrywa chęć picia w zimie pysznego, super zdrowego soczku. mowa o czarnym bzie. o owocach. robię z nich sok, który potem jest ratunkiem na chore gardło i przeziębienia. ma specyficzny smak, trochę "oryginalnie" pachnie (w sumie dla niektórych śmierdzi:) ale ja go bardzo lubię. wyciąg z czarnego bzu jest w składzie wielu syropów na odporność i kaszel. wolę podać go w czystej postaci, lub dolać do herbaty niż wydawać majątek w aptece na wątpliwą często zawartość. robi się go - w mojej wersji- ekspresowo. więc kto chętny czmycha czem prędzej do lasu, z dala od spalin i miejskich smrodów i zrywa dobrodziejstwo natury. z dwóch reklamówek baldachów wyszło mi dziesięć 300ml słoików.
potrzeba: dowolna ilość dojrzałych czarnych baldachów z owocem czarnego bzu, cukru wg potrzeb.
owoce zbieram jak są czarne, czasem zdarza się gdzieniegdzie zielone, zależy to od dostępu do słońca. lepiej poczekać kilka dni i zebrać czarne. muszą być świeże niewysuszone, dorodne baldachy puszczą dużo soku. wykładam je na gazetę coby pozbyć się ewentualnych lokatorów. płuczę pod bieżącą wodą i wrzucam do sokownika. z gałązkami całe baldachy. jak zacznie puszczać sok, dociskam chochelką by dały z siebie wszystko. zlewam do dużego garnka. jak zużyję całe zbiory (pamiętam o uzupełnianiu wody w sokowniku), i zlaniu soku wstawiam sok do zagotowania. dodaję cukru wg uznania. ja dodaję niewiele, tylko dla uwydatnienia smaku. po zagotowaniu wlewam do słoików i pasteryzuję 15 minut.
smacznego. mniamula.
poniedziałek, 16 września 2013
śliwki w occie
przepis z kuchni polskiej. dość pracochłonny. ale warto. powstają pyszne, słodko-ostre śliwki i najlepszy na świecie ocet smakowy.
potrzeba: kilograma śliwek, 150ml octu 10%, 850ml wody, 250g cukru, kilku goździków, laski cynamonu.
robię od razu z 3 -5 kilogramów. oczywiście odpowiednio zwiększam składniki. w dużym garnku zagotowujemy wodę z octem i przyprawami i cukrem. śliwki -powinny być jędrne i twarde- myjemy i nakłuwamy. najlepiej zrobić to widelcem. każdą śliwkę z dwóch stron. wrzucamy śliwki do gotującej się zalewy i wyłączamy gaz. zostawiamy na dobę. kolejnego dnia odcedzamy śliwki. znów zagotowujemy zalewę, która ma już przepiękny kolor :), i wrzucamy śliwki. robimy tak w sumie cztery razy. za czwartym układamy śliwki w słoikach i zalewamy gorącą zalewą. odstawiamy do góry dnem i przykrywamy kocem. ocet ,który ewentualnie nam zostanie przelewamy do butelek i używamy do sałatek i marynat.
smacznego. mniamula.
potrzeba: kilograma śliwek, 150ml octu 10%, 850ml wody, 250g cukru, kilku goździków, laski cynamonu.
robię od razu z 3 -5 kilogramów. oczywiście odpowiednio zwiększam składniki. w dużym garnku zagotowujemy wodę z octem i przyprawami i cukrem. śliwki -powinny być jędrne i twarde- myjemy i nakłuwamy. najlepiej zrobić to widelcem. każdą śliwkę z dwóch stron. wrzucamy śliwki do gotującej się zalewy i wyłączamy gaz. zostawiamy na dobę. kolejnego dnia odcedzamy śliwki. znów zagotowujemy zalewę, która ma już przepiękny kolor :), i wrzucamy śliwki. robimy tak w sumie cztery razy. za czwartym układamy śliwki w słoikach i zalewamy gorącą zalewą. odstawiamy do góry dnem i przykrywamy kocem. ocet ,który ewentualnie nam zostanie przelewamy do butelek i używamy do sałatek i marynat.
smacznego. mniamula.
pomidory na najlepszą zupę na świecie
długo szukałam tego naj naj naj przepisu. kombinowałam, modyfikowałam . miksowałam ugotowane pomidory ze skórka, ale to nie było to. i jest. znalazłam u Olgi Smile. zmniejszyłam ilość soli i czosnku ale po próbach taka właśnie mi odpowiada. powstaje pyszna pulpa pomidorowa z wyraźną nutą czosnku. później wystarczy dodać wywar lub po prostu podgrzać i mamy przewspaniałą zupę pomidorową. którą zajadają się wszyscy. mali i duzi. pychota!!! robię w ilości hurtowej
potrzeba: dziesięciu kilogramów pomidorów, pięciu łyżek soli, oraz ząbków czosnku jak kto lubi. ja dodaję osiem-dziesięć.
pomidory sparzamy i ściągamy skórkę. najszybszy sposób to wrzucić je do gotującej się wody na parę chwil. i już. skórka schodzi sama jak z orbity. jeśli są twarde środki to je wykrawamy. wrzucamy pomidory do dużego garnka, solimy i dodajemy starty na mini tarce czosnek (lub przeciśnięty przez praskę- osobiście nie lubię tego narzędzia :) mieszamy i gotujemy na małym ogniu aż pomidory lekko się rozpadną. masę przekładamy do słoików. pasteryzujemy od razu w gorącej wodzie 20 minut.
smacznego. mniamula.
potrzeba: dziesięciu kilogramów pomidorów, pięciu łyżek soli, oraz ząbków czosnku jak kto lubi. ja dodaję osiem-dziesięć.
pomidory sparzamy i ściągamy skórkę. najszybszy sposób to wrzucić je do gotującej się wody na parę chwil. i już. skórka schodzi sama jak z orbity. jeśli są twarde środki to je wykrawamy. wrzucamy pomidory do dużego garnka, solimy i dodajemy starty na mini tarce czosnek (lub przeciśnięty przez praskę- osobiście nie lubię tego narzędzia :) mieszamy i gotujemy na małym ogniu aż pomidory lekko się rozpadną. masę przekładamy do słoików. pasteryzujemy od razu w gorącej wodzie 20 minut.
smacznego. mniamula.
czwartek, 15 sierpnia 2013
brzoskwiniowo
znów prezenty...dostałam skrzynkę brzoskwiń. średnio dojrzałych. ponieważ często używam takich z puszki postanowiłam zrobić brzoskwinie w syropie w kawałkach takie do ciast i deserów. namęczyłam się okrutnie z ich wypestkowaniem. być może były zbyt mało dojrzałe. nie wiem, nabawiłam się dwóch odcisków, klęłam przy tym jak szewc. ale mam nadzieję,że ich smak niebawem mi to wynagrodzi.przepis wyszperałam w internecie z bloga " uwaga babcia gotuje". bardzo inspirujący i ciekawy blog kulinarny. jest pysznie.zwiększyłam tylko proporcje no i nie mam pięknych połówek jak oryginalna autorka :(
potrzeba: trzech kilogramów brzoskwiń, trzech litrów wody i kilograma i dwieście gram cukru.
wodę zagotowujemy z cukrem do całkowitego rozpuszczenia. gotujemy około 15 minut. brzoskwinie sparzamy. tu wystąpił mega problem, bo skórka nie chciała odchodzić za nic w świecie nawet po kilkuminutowym gotowaniu owoców. podzieliłam więc je na cząstki, wypestkowałam i takie zanurzałam we wrzątku. obrawszy skórkę wrzucałam kawałki do słoików. zalewamy gorącą zalewą. zakręcamy i pasteryzujemy 40 minut. uff. wyszło mi siedem słoików średnich jak po rolmopsach :)
smacznego. mniamula.
potrzeba: trzech kilogramów brzoskwiń, trzech litrów wody i kilograma i dwieście gram cukru.
wodę zagotowujemy z cukrem do całkowitego rozpuszczenia. gotujemy około 15 minut. brzoskwinie sparzamy. tu wystąpił mega problem, bo skórka nie chciała odchodzić za nic w świecie nawet po kilkuminutowym gotowaniu owoców. podzieliłam więc je na cząstki, wypestkowałam i takie zanurzałam we wrzątku. obrawszy skórkę wrzucałam kawałki do słoików. zalewamy gorącą zalewą. zakręcamy i pasteryzujemy 40 minut. uff. wyszło mi siedem słoików średnich jak po rolmopsach :)
smacznego. mniamula.
niedziela, 11 sierpnia 2013
oliwa smakowa
nie kupuję gotowych oliw smakowych. robię je sama. stosuję do sałatek, gotowanych warzyw, jako baza do sosu vinegret itp.potrzeba niewiele pracy a własna kompozycja potrafi zmienić smak potrawy i mamy poza tym pewność,że w butelce jest tylko to co tam dodaliśmy :)
pisałam już tutaj o oliwie z przyprawami. tym razem skupię się na dwóch jednorodnych smakach. będzie to oliwa czosnkowa i tymiankowa.przygotowuję je w małych buteleczkach z dozownikiem o pojemności 150ml.
potrzeba: dobrej oliwy z oliwek, dwóch ząbków polskiego świeżego czosnku, dwóch gałązek tymianku z kwiatkami.
hmmm. proste :) oliwę nalewamy do mniejszych buteleczek. do jednej wkładamy pionowo w całości niepołamane gałązki tymianku tak aby całkowicie zanurzyły się w oliwie. do drugiej wrzucamy obrany, pokrojony w plasterki czosnek. koniec filozofii. używamy najwcześniej po tygodniu. powinny stać w ciemnym miejscu, w pokojowej temperaturze. z dodatkami możemy eksperymentować, co kto lubi.
smacznego. mniamula.
pisałam już tutaj o oliwie z przyprawami. tym razem skupię się na dwóch jednorodnych smakach. będzie to oliwa czosnkowa i tymiankowa.przygotowuję je w małych buteleczkach z dozownikiem o pojemności 150ml.
potrzeba: dobrej oliwy z oliwek, dwóch ząbków polskiego świeżego czosnku, dwóch gałązek tymianku z kwiatkami.
hmmm. proste :) oliwę nalewamy do mniejszych buteleczek. do jednej wkładamy pionowo w całości niepołamane gałązki tymianku tak aby całkowicie zanurzyły się w oliwie. do drugiej wrzucamy obrany, pokrojony w plasterki czosnek. koniec filozofii. używamy najwcześniej po tygodniu. powinny stać w ciemnym miejscu, w pokojowej temperaturze. z dodatkami możemy eksperymentować, co kto lubi.
smacznego. mniamula.
sobota, 10 sierpnia 2013
obłędny sos curry do wszystkiego :)
od kilku lat robię ten sos. znalazłam przepis w dodatku do GW "Palce lizać" jest autorstwa pani Joanny Ziętarskiej. odrobinkę zmodyfikowałam. wychodzi pyszny, gęsty cudownie pachnący. nadaje się do kanapek, grillowanych potraw, paluszków, (chipsów jeśli ktoś jada) lub można na ciepło jako dodatek do makaronu. jest obłędny po prostu i już!!!
potrzeba: dwóch średnich ,młodych cukinii, dwóch dużych marchewek, dwóch dużych cebul (lub czterech małych:), czterech słoiczków koncentratu pomidorowego (190g), dwóch czerwonych papryk, sześciu łyżek oleju, dziesięciu łyżek octu winnego(dałam śliwkowy ze śliwek z octu), dwóch torebek żelfiksu 2:1, płaskiej łyżki ostrej papryki( w oryginale chilli), dwóch łyżek soli( w oryg.vegety), czterech łyżek żółtej curry, dziesięciu łyżek cukru i półtora litra wody.
cukinię myjemy i jeśli ma ładną skórkę to nie obieramy. kroimy w kostkę, marchew i cebulę obieramy i również kroimy w kostkę. paprykę myjemy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w małe kawałki. warzywa wrzucamy na olej do dużego garnka; sosu wyjdzie sporo. mieszając solimy i lekko obsmażamy. dolewamy litr wody (reszta później!!!). przykrywamy i gotujemy do miękkości. koncentrat rozrabiamy z pozostałą wodą (pół litra), wlewamy do warzyw, dodajemy paprykę cukier i curry. miksujemy niekoniecznie na gładko, mogą być małe kawałeczki warzyw. dodajemy ocet i mieszamy. wsypujemy żelfiks i gotujemy kilka minut. gorącym sosem napełniamy słoiki i obracamy je do góry dnem. przykrywamy ręcznikiem i zostawiamy do ostygnięcia. podajemy do wszystkiego lub wyjadamy łyżką ze słoika:)
smacznego. mniamula.
potrzeba: dwóch średnich ,młodych cukinii, dwóch dużych marchewek, dwóch dużych cebul (lub czterech małych:), czterech słoiczków koncentratu pomidorowego (190g), dwóch czerwonych papryk, sześciu łyżek oleju, dziesięciu łyżek octu winnego(dałam śliwkowy ze śliwek z octu), dwóch torebek żelfiksu 2:1, płaskiej łyżki ostrej papryki( w oryginale chilli), dwóch łyżek soli( w oryg.vegety), czterech łyżek żółtej curry, dziesięciu łyżek cukru i półtora litra wody.
cukinię myjemy i jeśli ma ładną skórkę to nie obieramy. kroimy w kostkę, marchew i cebulę obieramy i również kroimy w kostkę. paprykę myjemy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w małe kawałki. warzywa wrzucamy na olej do dużego garnka; sosu wyjdzie sporo. mieszając solimy i lekko obsmażamy. dolewamy litr wody (reszta później!!!). przykrywamy i gotujemy do miękkości. koncentrat rozrabiamy z pozostałą wodą (pół litra), wlewamy do warzyw, dodajemy paprykę cukier i curry. miksujemy niekoniecznie na gładko, mogą być małe kawałeczki warzyw. dodajemy ocet i mieszamy. wsypujemy żelfiks i gotujemy kilka minut. gorącym sosem napełniamy słoiki i obracamy je do góry dnem. przykrywamy ręcznikiem i zostawiamy do ostygnięcia. podajemy do wszystkiego lub wyjadamy łyżką ze słoika:)
smacznego. mniamula.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














.jpg)

.jpg)
.jpg)