od kilku lat przebojem w naszej rodzinnej spiżarni jest cukinia z pomidorami. robię jej sporą ilość, gdyż dość szybko jest zjadana. na tyle, że czasem nie dotrwa zimy :) przepis wzięłam z książki "rok w kuchni jesień/zima" autorstwa zespołu miesięcznika Kuchnia. troszkę zmieniłam, jak to ja ale podstawa zaostała zachowana:)
prosta w przygotowaniu, może być podana jako samodzielne danie lub do ryżu, kaszy, ziemniaków, makaronu. coś w stylu leczo z cukinii. zapachy lata i jesieni zamknięte w słoikach. pycha.
potrzeba: na 3 słoiki litrowe: pięć cebul, pięć ząbków czosnku, kilograma cukinii dwóch kilogramów pomidorów(najlepiej podłużnych, ale mogą być inne), oliwy, kilka listków bazylii- po dwa na słoik, soli, pieprzu.
cebulę i czosnek obieramy, kroimy w plasterki i wrzucamy do sporego garnka na oliwę. oliwa ma zakrywać dno. cukinię myjemy, jeśli skórka jest ładna to zostawiamy, kroimy w plastry lub półplasterki (zależnie od wielkości) i wrzucamy do cebuli. pomidory sparzamy wrzątkiem, obieramy ze skórki i kroimy w dużą kostkę. dodajemy sól i pieprz. gotujemy, co jakiś czas mieszając aż smaki się pięknie połączą i warzywa będą miękkie. zapach unosi się po całym domu a ja nigdy nie mogę się powstrzymać przed zjedzeniem odrobiny( takiej większej odrobiny) przed wsadzeniem do słoików. po około 40 minutkach wszystko jest gotowe. wkładamy masę do słoików i do każdego słoika dodajemy dwa listki bazylii (niekoniecznie). można zastąpić listkami lubczyku-"maggi". albo nie dodawać wcale. pasteryzujemy dwadzieścia minut.
smacznego. mniamula.
zajrzało:
niedziela, 11 listopada 2012
sobota, 10 listopada 2012
cukiniowy pasztet
hmm, bo pasztet przecież nie musi być mięsny. pomyślałam, pokombinowałam poszperałam w kulinarnych notatkach i jest. tadam tym razem w roli głównej cukinia. jeszcze jest na sklepowych półkach, czasem schowa się gdzieś w zanadrzu ogródka (choć ta druga opcja to chyba już moja wyobraźnia). w sklepie jest niedroga, więc hulaj dusza!pasztet z cukinii prosimy:
potrzeba: 70 dag cukinii 25 dag pieczarek, dwóch marchewek (sporych), cebuli, 20 dag żółtego sera, czterech jaj, szklanki kaszy manny, soli, pieprzu i łyżki oleju do wysmarowania formy.
składniki są na dużą formę. ja zrobiłam keksówkę i dwanaście babeczek.
cukinię myjemy i ścieramy na tarce o grubych oczkach.jeśli jest ładna skórka to nie obieramy. pieczarki i marchewkę myjemy, obieramy i również ścieramy- wiwat malakser:) z cebulą i żółtym serem to samo. generalnie wszystko na wiór!!! w sporej misce mieszamy to wszystko razem solimy i przyprawiamy pieprzem. użyłam łyżki soli i dwóch pieprzu ziołowego. ale jak kto lubi. wbijamy jajka i wsypujemy kaszę. mieszamy wszystko na spójna masę. formę, w której będziemy piec nasz specjał wykładamy folia aluminiową i smarujemy łyżką oliwy. wylewamy masę i pieczemy godzinę w 180 stopniach. w foremkach babeczkowych upiekły się pięknie, keksówkę musiałam dopiec jeszcze 10minut. widać po zrumienionym wierzchu. można sprawdzić patyczkiem. jak suchy to gotowe.podawać na ciepło lub zimno. przepyszne jak zwykle :)
smacznego. mniamula.
potrzeba: 70 dag cukinii 25 dag pieczarek, dwóch marchewek (sporych), cebuli, 20 dag żółtego sera, czterech jaj, szklanki kaszy manny, soli, pieprzu i łyżki oleju do wysmarowania formy.
składniki są na dużą formę. ja zrobiłam keksówkę i dwanaście babeczek.
cukinię myjemy i ścieramy na tarce o grubych oczkach.jeśli jest ładna skórka to nie obieramy. pieczarki i marchewkę myjemy, obieramy i również ścieramy- wiwat malakser:) z cebulą i żółtym serem to samo. generalnie wszystko na wiór!!! w sporej misce mieszamy to wszystko razem solimy i przyprawiamy pieprzem. użyłam łyżki soli i dwóch pieprzu ziołowego. ale jak kto lubi. wbijamy jajka i wsypujemy kaszę. mieszamy wszystko na spójna masę. formę, w której będziemy piec nasz specjał wykładamy folia aluminiową i smarujemy łyżką oliwy. wylewamy masę i pieczemy godzinę w 180 stopniach. w foremkach babeczkowych upiekły się pięknie, keksówkę musiałam dopiec jeszcze 10minut. widać po zrumienionym wierzchu. można sprawdzić patyczkiem. jak suchy to gotowe.podawać na ciepło lub zimno. przepyszne jak zwykle :)
smacznego. mniamula.
czwartek, 8 listopada 2012
karczycho w jabłkach
lubię mięcho:) no lubię. karkóweczkę bardziej. i nie tylko grillowaną, ale tez na codzienny obiad-podsmażoną i uduszoną z warzywami i tym razem z... jabłkiem. wyszła pychota.oto przepis:
potrzeba: dwóch plastrów karkówki (plaster na osobę), litra wody, po gałązce tymianku, oregano i rozmarynu, szczypty słodkiej papryki, łyżki soli, dwóch marchewek, połowy średniego selera, pięciu ząbków kiszonego czosnku (wzięłam taki z ogórków), dużego kwaskowatego jabłka.
karkówkę obmyć, osuszyć papierowym ręcznikiem i obsmażyć z obu stron na odrobinie oleju. przełożyć do garnka, zalać wodą, dodać przyprawy, pokrojone w kostkę marchew i seler. dusić 15-20 minut.gdy warzywa zmiękną dodać pokrojone na plasterki jabłko i czosnek. dusić do miękkości mięsa. w razie potrzeby podlać wodą. ewentualnie dosolić. gdy mięso będzie miękkie zasypać kaszą lub ryżem i wyłączyć gaz. zostawić pod przykryciem na dojście. albo podać z dowolnym innym dodatkiem jako osobna porcja.
smacznego.mniamula
potrzeba: dwóch plastrów karkówki (plaster na osobę), litra wody, po gałązce tymianku, oregano i rozmarynu, szczypty słodkiej papryki, łyżki soli, dwóch marchewek, połowy średniego selera, pięciu ząbków kiszonego czosnku (wzięłam taki z ogórków), dużego kwaskowatego jabłka.
karkówkę obmyć, osuszyć papierowym ręcznikiem i obsmażyć z obu stron na odrobinie oleju. przełożyć do garnka, zalać wodą, dodać przyprawy, pokrojone w kostkę marchew i seler. dusić 15-20 minut.gdy warzywa zmiękną dodać pokrojone na plasterki jabłko i czosnek. dusić do miękkości mięsa. w razie potrzeby podlać wodą. ewentualnie dosolić. gdy mięso będzie miękkie zasypać kaszą lub ryżem i wyłączyć gaz. zostawić pod przykryciem na dojście. albo podać z dowolnym innym dodatkiem jako osobna porcja.
smacznego.mniamula
niedziela, 21 października 2012
nadziany cyc
dziś mała wariacja z piersią kurczaka. zamiast usmażyć tylko w panierce postanowiłam jak zwykle dodać coś od siebie. nie jest to żaden wyszukany przepis, nie ma tu udziwnionych dodatków. zwyczajne, niewielkie urozmaicenie, taki kotlet komponuje się z każdym warzywem, surówką, dodatkami typu kasza, ryż. wszystko czego dusza zapragnie. proste i smaczne danie.
potrzeba: podwójnej piersi kurczaka, czterech plastrów żółtego sera( niewielkich ale grubych)garści bazylii, świeżo mielonego pieprzu i gruboziarnistej soli, jajka i bułki tartej do panierki, oraz oleju do smażenia.
pierś kurczaka myjemy, osuszamy papierowym ręcznikiem, odkrawamy żyłki i tłustości i kroimy na pół. wyjdą cztery kotlety. w każdym z nich robimy kieszonkę którą solimy i oprószamy pieprzem.przyprawiamy również kotlety na zewnątrz z każdej strony, jeśli ser żółty jest słony pomijamy solenie w środku kieszonki. wkładamy do środka plaster żółtego sera i kilka listków bazylii. spinamy wykałaczką, ale niekoniecznie. kotlety obtaczamy w rozkłóconym jaju i w tartej bułce, smażymy na brązowo- złoto na rozgrzanym oleju. podajemy z czym tam chcemy i wcinamy mniam mniam mniam. na zimno też jest dobre :)
smacznego. mniamula.
potrzeba: podwójnej piersi kurczaka, czterech plastrów żółtego sera( niewielkich ale grubych)garści bazylii, świeżo mielonego pieprzu i gruboziarnistej soli, jajka i bułki tartej do panierki, oraz oleju do smażenia.
pierś kurczaka myjemy, osuszamy papierowym ręcznikiem, odkrawamy żyłki i tłustości i kroimy na pół. wyjdą cztery kotlety. w każdym z nich robimy kieszonkę którą solimy i oprószamy pieprzem.przyprawiamy również kotlety na zewnątrz z każdej strony, jeśli ser żółty jest słony pomijamy solenie w środku kieszonki. wkładamy do środka plaster żółtego sera i kilka listków bazylii. spinamy wykałaczką, ale niekoniecznie. kotlety obtaczamy w rozkłóconym jaju i w tartej bułce, smażymy na brązowo- złoto na rozgrzanym oleju. podajemy z czym tam chcemy i wcinamy mniam mniam mniam. na zimno też jest dobre :)
smacznego. mniamula.
niedziela, 14 października 2012
kanapka z majezonem:)
zrobiłam, zrobiłam, zrobiłam. własny majonez. tytuł posta wziął się z tekstów Synka.
" Mamo, Mamo chcę kanapkę z majezonem...."
wyszedł smaczny, gęsty. nawet nie zważył się za pierwszym razem. jestem dumna.
potrzeba:trzech żółtek, łyżeczki musztardy, pól litra oliwy z oliwek, łyżeczki soku z cytryny, ewentualnie przegotowanej wody,
żółtka ucieramy z musztardą na gładki krem (ja miksowałam mikserem) nie przerywając miksowania dolewamy oliwę. malutkim strumyczkiem. najlepiej wlać oliwę to dzbanuszka do mleka i lać powolutku z dzióbka. miksujemy do gęstego sosu. dodajemy sok cytryny, miksujemy jeszcze chwilkę i koniec.
gdy jest zbyt gęsty dodajemy odrobinkę wody. woda sprawi też ,że majonez będzie miał ładny kolor.
domowy majonez możemy podzielić i zrobić z niego różne dipy, np, proporcje na 4 łyżki majonezu:
- dodać czubatą łyżkę curry i szczyptę soli,
- dodać dwie łyżki tartego chrzanu, sól i pieprz i łyżkę jogurtu naturalnego,
- łyżkę jogurtu naturalnego, sól, pieprz i dwa ząbki startego na mini tareczce czosnku,
- łyżkę jogurtu naturalnego, łyżkę keczupu lub koncentratu pomidorowego, szczyptę suszonej bazylii lub garść świeżych listków
-......co kto chce:)
super smakuje z selerem naciowym, paskami papryki, ogórka itp:)
smacznego. mniamula.
" Mamo, Mamo chcę kanapkę z majezonem...."
wyszedł smaczny, gęsty. nawet nie zważył się za pierwszym razem. jestem dumna.
potrzeba:trzech żółtek, łyżeczki musztardy, pól litra oliwy z oliwek, łyżeczki soku z cytryny, ewentualnie przegotowanej wody,
żółtka ucieramy z musztardą na gładki krem (ja miksowałam mikserem) nie przerywając miksowania dolewamy oliwę. malutkim strumyczkiem. najlepiej wlać oliwę to dzbanuszka do mleka i lać powolutku z dzióbka. miksujemy do gęstego sosu. dodajemy sok cytryny, miksujemy jeszcze chwilkę i koniec.
gdy jest zbyt gęsty dodajemy odrobinkę wody. woda sprawi też ,że majonez będzie miał ładny kolor.
domowy majonez możemy podzielić i zrobić z niego różne dipy, np, proporcje na 4 łyżki majonezu:
- dodać czubatą łyżkę curry i szczyptę soli,
- dodać dwie łyżki tartego chrzanu, sól i pieprz i łyżkę jogurtu naturalnego,
- łyżkę jogurtu naturalnego, sól, pieprz i dwa ząbki startego na mini tareczce czosnku,
- łyżkę jogurtu naturalnego, łyżkę keczupu lub koncentratu pomidorowego, szczyptę suszonej bazylii lub garść świeżych listków
-......co kto chce:)
super smakuje z selerem naciowym, paskami papryki, ogórka itp:)
smacznego. mniamula.
sobota, 13 października 2012
lubczykowe pesto
pesto .....
pesto nietypowe, bo żadna bazylia, żadne pini, żadne parmezan czy pecorino i inne trudne nazwy.
na mój wynalazek potrzeba: pęczka lubczyku (maggi), trzech łyżek oliwy z oliwek, dwóch ząbków czosnku, szczypty soli,
lubczyk myjemy, otrząsamy z wody i grubo siekamy, byle jak bo idzie do blendera. czosnek obieramy, wrzucamy do miseczki blendującej, dolewamy oliwy, solimy i zasypujemy lubczykiem. miksujemy kilka minut na gładką pastę. stosujemy na kanapki, jako dodatek zamiennie dla keczupu, musztardy, itp:) można też polać nim fasolkę szparagową. zazwyczaj jem fasolkę z tartą bułką zezłoconą na maśle, tym razem zrobiłam wyjątek, skropiłam ugotowaną fasolkę pesto i nie żałuję. było pyszne.
smacznego. mniamula.
pesto nietypowe, bo żadna bazylia, żadne pini, żadne parmezan czy pecorino i inne trudne nazwy.
na mój wynalazek potrzeba: pęczka lubczyku (maggi), trzech łyżek oliwy z oliwek, dwóch ząbków czosnku, szczypty soli,
lubczyk myjemy, otrząsamy z wody i grubo siekamy, byle jak bo idzie do blendera. czosnek obieramy, wrzucamy do miseczki blendującej, dolewamy oliwy, solimy i zasypujemy lubczykiem. miksujemy kilka minut na gładką pastę. stosujemy na kanapki, jako dodatek zamiennie dla keczupu, musztardy, itp:) można też polać nim fasolkę szparagową. zazwyczaj jem fasolkę z tartą bułką zezłoconą na maśle, tym razem zrobiłam wyjątek, skropiłam ugotowaną fasolkę pesto i nie żałuję. było pyszne.
smacznego. mniamula.
wtorek, 9 października 2012
lukrujemy
podjęłam się małego wyczynu. drżącą ręką, z walącym sercem zrobiłam Synowi tort w kształcie ciuchci, z Jego ulubionej bajki "Tomek i przyjaciele". podwiesiłam nad kuchenką gazetkę ze zdjęciem owej ciuchci, położyłam na stolnicy ozdobny papier ( nie mam takiej wielkiej tacy!!!)i do dzieła. upiekłam dwa prostokątne blaty. jeden był korpusem z drugiego powycinałam elementy. niczym, nie przekładałam ciasto to był najprostszy placek. z tego samego ciasta upiekłam kilka babeczek na koła.
gdy uporałam się z ułożeniem elementów tak by wyglądały jak pociąg, przyszło wyzwanie:) lukier królewski.
zawsze robiłam do ciastek, pierniczków, babek zwykły najprostszy lukier. lekko przezroczysty, lśniący, szarawy. teraz wyzwaniem był gęsty, biały piękny lukier. barwniki zakupiłam wcześniej. czas na bazę:
potrzebujemy: pół kilograma cukru pudru (zmieliłam w młynku zwykły cukier na puder- wychodzi taniej) , dwa białka, łyżeczka soku z cytryny, ewentualnie przegotowana woda.
cukier przesiewamy przez sitko do miski, dodajemy białka i sok z cytryny, mieszamy mikserem około pięć minut. jeśli jest za gęsty dolewamy wody. po odrobinie, dosłownie kropelkami. zabarwiamy wg przepisu na opakowaniu barwnika, do pożądanego koloru, czerwony nie bardzo wychodzi bo z białym lukrem tworzy oczywiście piękny róż:)
szpatułką nakładamy na ciasto. lukier dobrze się rozsmarowuje a także jest genialny jako klej. skleiłam wszystkie części pociągu. głowę posmarowałam białym lukrem, do reszty dodałam niebieski barwnik i pokryłam korpus. cyfrę i zdobienia zrobiłam pisakami cukrowymi a dolną warstwę ozdobną barwionym cukrem kryształem( gotowy, kupiony w sklepie). komin i obręcz pociągu oblałam stopioną czekoladą.
uff...
jak na pierwszy raz poszło całkiem nieźle. starałam się. lukier jest prosty w wykonaniu, ładnie zastyga i niepotrzebnie tak się go bałam, hehe. ale pierwsze koty za płoty. może niebawem pokuszę się o kolejne dzieła.
smacznego.mniamula.
gdy uporałam się z ułożeniem elementów tak by wyglądały jak pociąg, przyszło wyzwanie:) lukier królewski.
zawsze robiłam do ciastek, pierniczków, babek zwykły najprostszy lukier. lekko przezroczysty, lśniący, szarawy. teraz wyzwaniem był gęsty, biały piękny lukier. barwniki zakupiłam wcześniej. czas na bazę:
potrzebujemy: pół kilograma cukru pudru (zmieliłam w młynku zwykły cukier na puder- wychodzi taniej) , dwa białka, łyżeczka soku z cytryny, ewentualnie przegotowana woda.
cukier przesiewamy przez sitko do miski, dodajemy białka i sok z cytryny, mieszamy mikserem około pięć minut. jeśli jest za gęsty dolewamy wody. po odrobinie, dosłownie kropelkami. zabarwiamy wg przepisu na opakowaniu barwnika, do pożądanego koloru, czerwony nie bardzo wychodzi bo z białym lukrem tworzy oczywiście piękny róż:)
szpatułką nakładamy na ciasto. lukier dobrze się rozsmarowuje a także jest genialny jako klej. skleiłam wszystkie części pociągu. głowę posmarowałam białym lukrem, do reszty dodałam niebieski barwnik i pokryłam korpus. cyfrę i zdobienia zrobiłam pisakami cukrowymi a dolną warstwę ozdobną barwionym cukrem kryształem( gotowy, kupiony w sklepie). komin i obręcz pociągu oblałam stopioną czekoladą.
uff...
jak na pierwszy raz poszło całkiem nieźle. starałam się. lukier jest prosty w wykonaniu, ładnie zastyga i niepotrzebnie tak się go bałam, hehe. ale pierwsze koty za płoty. może niebawem pokuszę się o kolejne dzieła.
smacznego.mniamula.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















