czytając rozliczne etykiety na wodach smakowych, które nawet lubię postanowiłam stworzyć sobie w domku własną. bez dodatków dziwnie brzmiących. zastanawia mnie też zawsze dlaczego woda z dodatkiem (rzekomo) soku jest zawsze krystalicznie czysta. jest chyba odbarwiana jakoś. tylko po co ???
no nic to moja wyszła może odrobinkę mętniejsza ale za to pyszna i zdrowsza.
potrzeba: wody przegotowanej lub filtrowanej, połowy pomarańczy ze skórką, kilka plasterków świeżego imbiru, dużej gałązki świeżej mięty. ewentualnie miodu do smaku...
do dzbanka wkładamy umytą miętę, pokrojoną wraz ze skórką wyszorowaną pomarańczę oraz plasterki (też ze skórką) imbiru. zalewamy ciepłą wodą by składniki lepiej oddały smak. studzimy. można dodać miód, lód. pijemy bez ograniczeń:D
smacznego. mniamula.
zajrzało:
sobota, 14 czerwca 2014
sobota, 15 marca 2014
sałatka z kaszy gryczanej i jajek przepiórczych
dostałam niedawno jako "gratis" do wiejskich jaj kurzych trochę jajek przepiórczych. są takie śliczne. z zewnątrz ,że zawsze, ilekroć mam je na stanie szkoda mi się ich pozbywać :) na Wielkanoc do ich skorupek sieję rzeżuchę. są cudne. no ale... postanowiłam wykorzystać je do sałatki. komponują się z wieloma składnikami i cieszą oko.została mi też resztka kaszy gryczanej z obiadu...
potrzeba: szklanki ugotowanej kaszy gryczanej, ośmiu jajek przepiórczych (ewentualnie dwóch kurzych), poły puszki czerwonej fasolki, dwóch kiszonych ogórków, białej części pora, garści szczypiorku, z przypraw- soli, pieprzu, granulowanego czosnku, oliwy czosnkowej i octu.
jajka gotujemy na twardo, obieramy ze skorupek i kroimy w połówki. kaszę wsypujemy do miski, dodajemy odsączoną z zalewy fasolkę, pokrojone drobno por i szczypiorek i w kostkę ogórka. mieszamy, doprawiamy polewamy oliwą czosnkową i skrapiamy octem. wrzucamy jajka i delikatnie mieszamy tak by się nie rozpadły. podajemy z pieczywem lub samodzielnie.
smacznego. mniamula.
potrzeba: szklanki ugotowanej kaszy gryczanej, ośmiu jajek przepiórczych (ewentualnie dwóch kurzych), poły puszki czerwonej fasolki, dwóch kiszonych ogórków, białej części pora, garści szczypiorku, z przypraw- soli, pieprzu, granulowanego czosnku, oliwy czosnkowej i octu.
jajka gotujemy na twardo, obieramy ze skorupek i kroimy w połówki. kaszę wsypujemy do miski, dodajemy odsączoną z zalewy fasolkę, pokrojone drobno por i szczypiorek i w kostkę ogórka. mieszamy, doprawiamy polewamy oliwą czosnkową i skrapiamy octem. wrzucamy jajka i delikatnie mieszamy tak by się nie rozpadły. podajemy z pieczywem lub samodzielnie.
smacznego. mniamula.
wtorek, 11 marca 2014
pulpety w sosie koperkowym
hicior tej zimy u nas w domku. hicior dzieciństwa w moim rodzinnym domu. a tak niewiele trzeba.
pulpety mięsne z sosem koperkowym.
potrzeba: pół kilograma mięsa mielonego drobiowego, jajko, sól, pieprz i granulowany czosnek oraz mąka do obtoczenia. na sos: duuuuużo koperku, pieprz, sól i mąka do zagęszczenia sosu.
mięso łączymy z jajkiem i przyprawami wyrabiamy masę, formujemy pulpety wielkości piłeczki ping-pongowej i obtaczamy je w mące. w dużym garnku zagotowujemy wodę i wrzucamy pulpety. muszą mieć miejsce i swobodnie pływać. gotujemy około 5 minut i delikatnie łyżką odwracamy i gotujemy kolejne kilka minut. wyławiamy pulpety łyżką cedzakową, odkładamy na talerz. wodę od gotowania doprawiamy solą i pieprzem i zagotowujemy. w połowie kubka zimnej wody rozkłócamy dwie łyżki mąki i wlewamy do gotującej się wody. mieszamy szybko by nie powstały żadne grudki! ewentualnie doprawiamy gdyż mąka wyciąga trochę smaki. gdy zgęstnieje dodajemy sporo koperku. (zimą używam mrożonego we własnym zakresie w sezonie- obecny teraz w sklepach jest drogi i mdły :) mieszamy i wkładamy pulpety. oblewamy je sosem i podgrzewamy. podajemy z ziemniakami i surówką. jest pysznie, niedrogo i lekko.
smacznego. mniamula.
pulpety mięsne z sosem koperkowym.
potrzeba: pół kilograma mięsa mielonego drobiowego, jajko, sól, pieprz i granulowany czosnek oraz mąka do obtoczenia. na sos: duuuuużo koperku, pieprz, sól i mąka do zagęszczenia sosu.
mięso łączymy z jajkiem i przyprawami wyrabiamy masę, formujemy pulpety wielkości piłeczki ping-pongowej i obtaczamy je w mące. w dużym garnku zagotowujemy wodę i wrzucamy pulpety. muszą mieć miejsce i swobodnie pływać. gotujemy około 5 minut i delikatnie łyżką odwracamy i gotujemy kolejne kilka minut. wyławiamy pulpety łyżką cedzakową, odkładamy na talerz. wodę od gotowania doprawiamy solą i pieprzem i zagotowujemy. w połowie kubka zimnej wody rozkłócamy dwie łyżki mąki i wlewamy do gotującej się wody. mieszamy szybko by nie powstały żadne grudki! ewentualnie doprawiamy gdyż mąka wyciąga trochę smaki. gdy zgęstnieje dodajemy sporo koperku. (zimą używam mrożonego we własnym zakresie w sezonie- obecny teraz w sklepach jest drogi i mdły :) mieszamy i wkładamy pulpety. oblewamy je sosem i podgrzewamy. podajemy z ziemniakami i surówką. jest pysznie, niedrogo i lekko.
smacznego. mniamula.
sobota, 8 marca 2014
tarta grzechu warta
czasem z ludzkiej pomyłki powstają wspaniałe rzeczy. w ten sposób powstają również nowe przepisy zapewne :) poszłam do piwnicy po jabłka do szarlotki. wzięłam dwa słoiki. otworzyłam, odcedziłam i skosztowałam...a tu gruszki hehehe. jeden słoik z jabłkami, drugi się wziął z gruszkami.ponieważ oba zostały otwarte zrobiłam pyszną szybką tartę gruszkowo- jabłkową z własnej roboty ( ściślej znajomej) smażoną skórką pomarańczową.w sumie z podanych składników wychodzą dwie blaszki bo jedna to jakoś nam zawsze mało :)
potrzeba: 60 dag mąki, 30 dag margaryny, 15 dag cukru, trzy -cztery łyżki gęstej kwaśnej śmietany, łyżeczka proszku do pieczenia, jabłka i/ lub gruszki z kompotu, dwie kopiaste łyżki skórki pomarańczowej.
mąkę z proszkiem wsypujemy do miski, dodajemy cukier i wkrajamy zimną margarynę. mocno i szybko siekamy nożem , dodajemy śmietanę i szybko zagniatamy ciasto. formujemy kulę i wkładamy do lodówki na pół godziny. odsączamy owoce. kompocik wypijamy mniam. mieszamy owoce ze skórką. wyjmujemy ciasto z lodówki układamy na blaszce do tarty i nakłuwamy gęsto widelcem. pieczemy 10 minut w 180 stopniach. na podpieczoną tartę wykładamy masę pomarańczowo- jabłkowo- gruszkową i pieczemy jeszcze ze 20 minut w tej samej temperaturze. po czasie wyjmujemy z piekarnika, posypujemy cukrem i wkładamy ponownie ale już do wyłączonego piekarnika.
pól blaszki naraz zjeść - żaden problem. jest pyszna i znika tak szybko ,że zrobiłam zdjęcie tylko jednej :)
smacznego. mniamula.
potrzeba: 60 dag mąki, 30 dag margaryny, 15 dag cukru, trzy -cztery łyżki gęstej kwaśnej śmietany, łyżeczka proszku do pieczenia, jabłka i/ lub gruszki z kompotu, dwie kopiaste łyżki skórki pomarańczowej.
mąkę z proszkiem wsypujemy do miski, dodajemy cukier i wkrajamy zimną margarynę. mocno i szybko siekamy nożem , dodajemy śmietanę i szybko zagniatamy ciasto. formujemy kulę i wkładamy do lodówki na pół godziny. odsączamy owoce. kompocik wypijamy mniam. mieszamy owoce ze skórką. wyjmujemy ciasto z lodówki układamy na blaszce do tarty i nakłuwamy gęsto widelcem. pieczemy 10 minut w 180 stopniach. na podpieczoną tartę wykładamy masę pomarańczowo- jabłkowo- gruszkową i pieczemy jeszcze ze 20 minut w tej samej temperaturze. po czasie wyjmujemy z piekarnika, posypujemy cukrem i wkładamy ponownie ale już do wyłączonego piekarnika.
pól blaszki naraz zjeść - żaden problem. jest pyszna i znika tak szybko ,że zrobiłam zdjęcie tylko jednej :)
smacznego. mniamula.
środa, 19 lutego 2014
smarowanie-smalcowanie
z wielu powodów nie było mnie bardzo długo na blogu:(
ale postaram się jakoś nadrobić ten czas i wrócić do łask.
na pierwszy ogień idzie ni to pasta ni to smalec. takie sobie coś do kanapek. tłuste, pyszne w sam raz na zimowe kolacje. z domowym chlebem i kiszonym ogórasem.i grzańcem....
potrzeba : 500-600g świeżego podgardla, 5 kulek ziela angielskiego, 10 ziaren pieprzu, czterech liści laurowych, dużej cebuli , 2-3 ząbków czosnku , majeranku i soli.
podgardle myjemy, zalewamy zimną wodą, dodajemy łyżkę soli i przyprawy i gotujemy do miękkości. wywar zużywamy na jakąś pożywną zupę.jest dość tłusty więc można podzielić i zupy zrobić dwie. ooo.
gdy podgardle jest miękkie -studzimy, oddzielamy od skóry (skórę z chęcią spałaszuje czworonóg :) i kroimy na niewielkie kawałki. cebulę i czosnek obieramy. mięso z cebulą i czosnkiem przepuszczamy raz przez maszynkę. doprawiamy masę majerankiem i solą. można dodać pieprz ziołowy lub czarny wedle uznania.
jemy na zimno jako pastę na chleb. ze względu na zawartość świeżej cebuli polecam skonsumować w przeciągu dwóch, trzech dni. u nas mój Syn jest smalcożercą więc aż tak długich :P terminów nie mamy.
smacznego. mniamula.
ale postaram się jakoś nadrobić ten czas i wrócić do łask.
na pierwszy ogień idzie ni to pasta ni to smalec. takie sobie coś do kanapek. tłuste, pyszne w sam raz na zimowe kolacje. z domowym chlebem i kiszonym ogórasem.i grzańcem....
potrzeba : 500-600g świeżego podgardla, 5 kulek ziela angielskiego, 10 ziaren pieprzu, czterech liści laurowych, dużej cebuli , 2-3 ząbków czosnku , majeranku i soli.
podgardle myjemy, zalewamy zimną wodą, dodajemy łyżkę soli i przyprawy i gotujemy do miękkości. wywar zużywamy na jakąś pożywną zupę.jest dość tłusty więc można podzielić i zupy zrobić dwie. ooo.
gdy podgardle jest miękkie -studzimy, oddzielamy od skóry (skórę z chęcią spałaszuje czworonóg :) i kroimy na niewielkie kawałki. cebulę i czosnek obieramy. mięso z cebulą i czosnkiem przepuszczamy raz przez maszynkę. doprawiamy masę majerankiem i solą. można dodać pieprz ziołowy lub czarny wedle uznania.
jemy na zimno jako pastę na chleb. ze względu na zawartość świeżej cebuli polecam skonsumować w przeciągu dwóch, trzech dni. u nas mój Syn jest smalcożercą więc aż tak długich :P terminów nie mamy.
smacznego. mniamula.
środa, 16 października 2013
porzeczka-naleweczka
ma moc. ma smak.ma kolor.
przepis autorstwa mojej "nalewkowej bogini" Małgorzaty Caprari.
jedna z pierwszych moich nalewek. robię ja od 2007 roku. w sumie nie wiem dlaczego dopiero teraz się tu znalazła :P
potrzeba : litra soku z czerwonych porzeczek (używam takiego z sokownika) broń Boże nie z kartonu, litra spirytusu, pól litra filtrowanej , dobrej jakościowo wody, pół kilograma cukru oraz dwóch łyżeczek cukru waniliowego.
aby uzyskać sok obieram owoce z szypułek, myję wrzucam do sokownika i paruję aż powstanie sok. do nalewki potrzeba litra soku. resztę można zapasteryzować w słoikach na zimę. z cukru i wody zagotowuję syrop. studzę. łączę z sokiem i spirytusem. mieszamy potrząsając naczyniem. może to być wielki słój albo gąsiorek. odstawiam na dwa do trzech miesięcy. im dłużej tym lepiej no ale... po upływie tego czasu przefiltrować. autorka radzi żeby przez filtr do kawy. ja filtruję przez gęste sito. nie wymagam przejrzystości od nalewki. jeśli nawet jest niewielki osad mi on nie przeszkadza. można filtrować tez przez gazę. rozlać do butelek i DEGUSTACYJA :)
smacznego. mniamula.
przepis autorstwa mojej "nalewkowej bogini" Małgorzaty Caprari.
jedna z pierwszych moich nalewek. robię ja od 2007 roku. w sumie nie wiem dlaczego dopiero teraz się tu znalazła :P
potrzeba : litra soku z czerwonych porzeczek (używam takiego z sokownika) broń Boże nie z kartonu, litra spirytusu, pól litra filtrowanej , dobrej jakościowo wody, pół kilograma cukru oraz dwóch łyżeczek cukru waniliowego.
aby uzyskać sok obieram owoce z szypułek, myję wrzucam do sokownika i paruję aż powstanie sok. do nalewki potrzeba litra soku. resztę można zapasteryzować w słoikach na zimę. z cukru i wody zagotowuję syrop. studzę. łączę z sokiem i spirytusem. mieszamy potrząsając naczyniem. może to być wielki słój albo gąsiorek. odstawiam na dwa do trzech miesięcy. im dłużej tym lepiej no ale... po upływie tego czasu przefiltrować. autorka radzi żeby przez filtr do kawy. ja filtruję przez gęste sito. nie wymagam przejrzystości od nalewki. jeśli nawet jest niewielki osad mi on nie przeszkadza. można filtrować tez przez gazę. rozlać do butelek i DEGUSTACYJA :)
smacznego. mniamula.
niedziela, 29 września 2013
cukinia w wersji lasania :)
cukinie obrodziły jak wariaty. oprócz wersji do słoika w różnej postaci, placków i smażonych krążków powstała też potrawa trochę przypominająca lasanię. płaty makaronu zastępujemy cukinią a potem co nam w duszy gra. u nas była wersja z pomidorami i mielonym mięsem. zapiekana. pyszota kolejna co tu dużo gadać :)
potrzeba: średniej cukinii (lub dwóch małych), pól kilograma mielonego mięsa, cebuli, trzech- czterech pomidorów, ulubionych ziół i przypraw, kawałka żółtego sera, jajka, pół szklanki kwaśnej śmietany i odrobiny oleju.
cukinię myję i jeśli jest taka potrzeba obieram. naczynie do zapiekania smaruję olejem i układam plastry cukinii- kroję ją wzdłuż-nie w talarki. najlepiej wychodzi obieraczką do warzyw lub struną do sera. solę, oprószam pieprzem, czosnkiem i słodką papryką. cebulę obieram, kroję w kostkę i przesmażam, dodaję do niej mięso i smażę kilka minut mieszając. nakładam warstwę na cukinię. pomidory myję kroję w plastry i nakładam na mięso. na to znów warstwa cukinii i tak do wyczerpania. trzy warstwy to minimum. ostatnia powinna być cukinia. wszystkie warstwy przyprawiam. śmietanę mieszam z jajkiem i wylewam na wierzch zapiekanki, posypuję startym żółtym serem i oprószam gałką muszkatołową. wstawiam pod przykryciem do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na pół godziny do 45 minut. ser musi się roztopić i zrumienić, wbijając widelec w zapiekankę ma być miękka. to znak,że cukinia doszła i możemy zajadać :)
smacznego. mniamula.
potrzeba: średniej cukinii (lub dwóch małych), pól kilograma mielonego mięsa, cebuli, trzech- czterech pomidorów, ulubionych ziół i przypraw, kawałka żółtego sera, jajka, pół szklanki kwaśnej śmietany i odrobiny oleju.
cukinię myję i jeśli jest taka potrzeba obieram. naczynie do zapiekania smaruję olejem i układam plastry cukinii- kroję ją wzdłuż-nie w talarki. najlepiej wychodzi obieraczką do warzyw lub struną do sera. solę, oprószam pieprzem, czosnkiem i słodką papryką. cebulę obieram, kroję w kostkę i przesmażam, dodaję do niej mięso i smażę kilka minut mieszając. nakładam warstwę na cukinię. pomidory myję kroję w plastry i nakładam na mięso. na to znów warstwa cukinii i tak do wyczerpania. trzy warstwy to minimum. ostatnia powinna być cukinia. wszystkie warstwy przyprawiam. śmietanę mieszam z jajkiem i wylewam na wierzch zapiekanki, posypuję startym żółtym serem i oprószam gałką muszkatołową. wstawiam pod przykryciem do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na pół godziny do 45 minut. ser musi się roztopić i zrumienić, wbijając widelec w zapiekankę ma być miękka. to znak,że cukinia doszła i możemy zajadać :)
smacznego. mniamula.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)











.jpg)