wzięło mnie na przetwory, jak co roku zresztą. od lipca coś pichcę.kilka słoików tygodniowo.produkcja w toku. dziś dwa przepisy na pyszności. sałatka z porem i keczupowe ogórki.
1) do sałatki z porem potrzeba:kilogram porów, jedna marchew (spora), jedna cebula, ćwierć kilograma rzodkwi (białej, tzw. sopel lodu), dwa ząbki czosnku, łyżeczka pieprzu, trzy łyżki octu winnego. pół łyżki soli, jedna łyżka cukru.
pory dokładnie myjemy, między liśćmi bywa sporo piasku, kroimy w plasterki i wrzucamy do dość dużej miski. dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę. na tarce o grubych oczkach ucieramy rzodkiew i marchewkę. wsypujemy przyprawy. mieszamy ,mieszamy, mieszamy. gdy składniki będą połączone, a aromat pora i cebuli da nam się nieźle we znaki, doprowadzając co wrażliwszych do łez pakujemy do słoików na 3/4 wysokości, zakręcamy i pasteryzujemy piętnaście minut. wyjmujemy z garnka, stawiamy na desce przykrytej ściereczką do góry dnem i po ostygnięciu wędrujemy ze słoiczkami do piwnicy, spiżarni, w ciemną szafkę...
2) na ogórki keczupowe potrzeba nam: ogórki w dowolnej ilości(na cztery słoiki 600ml zużyłam półtora kilo ogórków.), czosnek, gałązki kopru, liście laurowe, ziele angielskie i gorczyca. oraz na zalewę: pięć szklanek wody, szklanka octu 10%, 3/4 szklanki cukru, pięć łyżek keczupu i dwie łyżki soli.
składniki zalewy połączyć i zagotować. odstawić do ostygnięcia. ogórki umyć, obrać i pokroić wzdłuż w ćwiartki. do każdego słoika włożyć jeden pokrojony w plasterki ząbek czosnku, jeden liść laurowy dwa ziarna ziela angielskiego, pół łyżeczki ziarenek gorczycy i gałązkę kopru. układać pionowo ogórki. zalać przestudzoną zalewą. zakręcić słoiki. pasteryzować pięć minut. czynności pozostałe jak powyżej. kierunek wędrowania z gotowymi ogórkami również jak powyżej:)
a potem zimową porą lub tą bliższą jesienno-chlapiasto listopadową kiedy zimno i wieje i pada i leje i gwiżdże i mrozi i ogólnie ponura pogoda to my sobie tup tup tup i mamy gotowe surówki, zakąski, przekąski i inne kąski. w sam raz na brak czasu, pogody i świeżych warzyw, co mają smak i zapach.
zamknąć lato i wczesną jesień w słoikach nie jest wcale trudno. jeść potem te wspaniałości bez wszystkich Eileśtam...-bezcenne. na zdrówko.
smacznego. mniamula.
zajrzało:
środa, 5 października 2011
środa, 7 września 2011
urodzinowa tarta bardzo cytrynowa
urodzinki...moje.więc myślałam od rana nad fajnym ciastem.innym niż zwykle. zainspirowana pięknymi cytrynami wymyśliłam tartę. poszłam troszkę na łatwiznę, modyfikując przepis. ciasto kupiłam gotowe w sklepie. francuskie:)
tak więc do dzieła!!!potrzeba:
dwie cytryny, dwa jajka, 250g cukru, szczypta soli, dwie łyżki mąki oraz cukier puder do posypania. no i oczywiście płat gotowego ciasta francuskiego!!!lub jak ktoś woli np kruchy spód.
ciasto rozkładamy na wyłożonej papierem do pieczenia okrągłej, płaskiej blaszce. brzeg formujemy by był trochę wyższy,( by nie wylała nam się masa cytrynowa).nakłuwamy w paru miejscach widelcem.chętnie tę czynność wykonują dzieci.mój Synuś okazał się niezawodny:) wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 15 minut. jak się zezłoci ,(mogą pojawić się bąble), wyciągamy przekłuwamy ewentualne bąble i odstawiamy do ostygnięcia.piekarnik zmniejszamy na 160 stopni i nie wyłączamy.
w czasie pieczenia się spodu ubijamy jajka z cukrem na puszystą masę. cytryny sparzamy wrzątkiem. osuszamy papierowym ręcznikiem i ścieramy skórkę na drobniutkiej tarce.przekrajamy na pół i wyciskamy z obydwu sok. żeby wycisnąć więcej soku z cytryny przed przekrojeniem kulamy nią po blacie kilkakrotnie. działa!!!
dodajemy sok, skórkę, sól i mąkę do masy jajecznej i mieszamy. masę wylewamy na ciasto i wstawiamy do piekarnika na 25 minut. (160 stopni). wierzch nam zbrązowieje.wystudzone posypać cukrem pudrem. podawać można z lodami. kwaśne jak zaraza ale pyszne. do słodkiej kawy lub lodów pasuje wyśmienicie.
wyjątkowym dodatkiem dla dorosłych były wczoraj wiśnie z nalewki. dają kopa,oj dają:)
mimo kwaśności tarty urodziny udały się na słodko.
smacznego.mniamula.
tak więc do dzieła!!!potrzeba:
dwie cytryny, dwa jajka, 250g cukru, szczypta soli, dwie łyżki mąki oraz cukier puder do posypania. no i oczywiście płat gotowego ciasta francuskiego!!!lub jak ktoś woli np kruchy spód.
ciasto rozkładamy na wyłożonej papierem do pieczenia okrągłej, płaskiej blaszce. brzeg formujemy by był trochę wyższy,( by nie wylała nam się masa cytrynowa).nakłuwamy w paru miejscach widelcem.chętnie tę czynność wykonują dzieci.mój Synuś okazał się niezawodny:) wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 15 minut. jak się zezłoci ,(mogą pojawić się bąble), wyciągamy przekłuwamy ewentualne bąble i odstawiamy do ostygnięcia.piekarnik zmniejszamy na 160 stopni i nie wyłączamy.
w czasie pieczenia się spodu ubijamy jajka z cukrem na puszystą masę. cytryny sparzamy wrzątkiem. osuszamy papierowym ręcznikiem i ścieramy skórkę na drobniutkiej tarce.przekrajamy na pół i wyciskamy z obydwu sok. żeby wycisnąć więcej soku z cytryny przed przekrojeniem kulamy nią po blacie kilkakrotnie. działa!!!
dodajemy sok, skórkę, sól i mąkę do masy jajecznej i mieszamy. masę wylewamy na ciasto i wstawiamy do piekarnika na 25 minut. (160 stopni). wierzch nam zbrązowieje.wystudzone posypać cukrem pudrem. podawać można z lodami. kwaśne jak zaraza ale pyszne. do słodkiej kawy lub lodów pasuje wyśmienicie.
wyjątkowym dodatkiem dla dorosłych były wczoraj wiśnie z nalewki. dają kopa,oj dają:)
mimo kwaśności tarty urodziny udały się na słodko.
smacznego.mniamula.
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
cassis czyli zabawy spirytusem ciąg dalszy
po zlewaniu wiśniówki, następuje zlewanie nalewki z czarnej porzeczki ,czyli tytułowej cassis.degustacja jest cudownie przyjemna. głęboki aromat, niesamowity zapach, osobiście jeden z moich ulubionych.
tak więc czarrrrrna porzeczka, carrramba.cassis
potrzeba:jeden kilogram czarnych porzeczek bez szypułek, dziesięć liści porzeczkowych,pięć goździków, kawałek cynamonu oraz 50 dag cukru. za mocniejszych rzeczy to ćwiartka spirytusu i 0,7 litra wódki.
porzeczki myjemy, osuszamy na sicie i rozgniatamy. wkładamy do gąsiorka razem z liśćmi, cynamonem i goździkami. zasypujemy cukrem i zalewamy alkoholem.wstrząsamy uprzednio zakręcając coby trunek nam nie wychlapnął- cóż byłaby za strata. odstawić na miesiąc. po tym czasie przefiltrować do butelek. pić można natychmiast, co też uczyniłam z moim Rodzicielem. tak nam z Tatusiem smakowało, że do zdjęcia uchowała się butelczyna marna:)
smacznego.mniamula.
tak więc czarrrrrna porzeczka, carrramba.cassis
potrzeba:jeden kilogram czarnych porzeczek bez szypułek, dziesięć liści porzeczkowych,pięć goździków, kawałek cynamonu oraz 50 dag cukru. za mocniejszych rzeczy to ćwiartka spirytusu i 0,7 litra wódki.
porzeczki myjemy, osuszamy na sicie i rozgniatamy. wkładamy do gąsiorka razem z liśćmi, cynamonem i goździkami. zasypujemy cukrem i zalewamy alkoholem.wstrząsamy uprzednio zakręcając coby trunek nam nie wychlapnął- cóż byłaby za strata. odstawić na miesiąc. po tym czasie przefiltrować do butelek. pić można natychmiast, co też uczyniłam z moim Rodzicielem. tak nam z Tatusiem smakowało, że do zdjęcia uchowała się butelczyna marna:)
smacznego.mniamula.
czwartek, 25 sierpnia 2011
wiśniówka-post dla dorosłych:)
od pięciu lat bawię się spirytusem.......
wsiąknęłam w robienie nalewek.wspaniała czynność.uczy cierpliwości,bo na niektóre trzeba poczekać zanim się staną zdatne do spożycia. robię co roku kilka rodzajów, kombinuję ze smakami,przyprawami.większość rozdaję,choć na własny użytek też oczywiście trochę sobie zostawiam, a co!!!
mój najlepszy sposób picia nalewki to wlanie dwóch łyżeczek do herbaty. zimą.wieczorem.i pełen relaksik.działanie rozgrzewające i wzmacniające odporność.no i oczywiście nie wolno zapominać o wspaniałych właściwościach rozweselających.tak tak tak.
do wiśniówki trzeba nam: pół kilograma wiśni bez szypułek, pół litra spirytusu,
i na później: 40 dag cukru, pół litra przegotowanej,zimnej wody.
wsypać umyte owoce do gąsiorka i zalać spirytusem.zamknąć. odstawić na tydzień. codziennie wstrząsać naczyniem.po tygodniu, zlać płyn, a wiśnie zasypać cukrem. i odstawić tym razem na dwa tygodnie. po tym czasie do jednego garnka zlać syrop z wiśni, dolać wodę i wcześniej zlany spirytus. wymieszać.przefiltrować do butelek.odstawić na miesiąc. po miesiącu ewentualnie ponownie przefiltrować, jeżeli nalewka zmętnieje.im starsza, tym lepsza. wiśnie z nalewki wydrylować i wykorzystać do ciasta lub koktajlu-tylko dla dorosłych oczywiście.można też je sobie zjeść i nieźle się upić:)najlepiej z przyjaciółmi!!!
smacznego.mniamula.
wsiąknęłam w robienie nalewek.wspaniała czynność.uczy cierpliwości,bo na niektóre trzeba poczekać zanim się staną zdatne do spożycia. robię co roku kilka rodzajów, kombinuję ze smakami,przyprawami.większość rozdaję,choć na własny użytek też oczywiście trochę sobie zostawiam, a co!!!
mój najlepszy sposób picia nalewki to wlanie dwóch łyżeczek do herbaty. zimą.wieczorem.i pełen relaksik.działanie rozgrzewające i wzmacniające odporność.no i oczywiście nie wolno zapominać o wspaniałych właściwościach rozweselających.tak tak tak.
do wiśniówki trzeba nam: pół kilograma wiśni bez szypułek, pół litra spirytusu,
i na później: 40 dag cukru, pół litra przegotowanej,zimnej wody.
wsypać umyte owoce do gąsiorka i zalać spirytusem.zamknąć. odstawić na tydzień. codziennie wstrząsać naczyniem.po tygodniu, zlać płyn, a wiśnie zasypać cukrem. i odstawić tym razem na dwa tygodnie. po tym czasie do jednego garnka zlać syrop z wiśni, dolać wodę i wcześniej zlany spirytus. wymieszać.przefiltrować do butelek.odstawić na miesiąc. po miesiącu ewentualnie ponownie przefiltrować, jeżeli nalewka zmętnieje.im starsza, tym lepsza. wiśnie z nalewki wydrylować i wykorzystać do ciasta lub koktajlu-tylko dla dorosłych oczywiście.można też je sobie zjeść i nieźle się upić:)najlepiej z przyjaciółmi!!!
smacznego.mniamula.
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
znów marchewka w roli głównej-zupa curry
jest to przepyszna zupa marchewkowa. proporcje dla czterech osób, dla każdego po talerzu:) jeśli macie w domku kogoś baaaardziej żartego, składniki należy zwiększyć.zupa jest prosta, smaczna i zdrowa. że tak polecę trochę naukowo-zawarte przyprawy zwiększają przemianę materii, a warzywa bogate są w różności witaminowe, likopen i karoten.także zupa- samo zdrowie.
potrzeba: pół kilograma marchewki, jedna cebula, jeden pomidor, litr rosołu (może być z kostki), oliwa, sól, biały pieprz, łyżka curry, opcjonalnie ryż.
marchewkę i cebulę obrać pokroić w kostkę.podsmażyć na oliwie aż cebula się zezłoci, zalać bulionem, gotować 20 minut. gdy warzywa będą miękkie wrzucić wcześniej sparzonego, obranego ze skórki pomidora. dodać curry, szczyptę białego pieprzu i sól do smaku. zagotować. zupę przetrzeć lub zmiksować blenderem. można podawać z ryżem i natką pietruszki lub innymi ziołami i dla olewających wszelkie diety oczywiście kleks śmietany:))
smacznego. mniamula.
potrzeba: pół kilograma marchewki, jedna cebula, jeden pomidor, litr rosołu (może być z kostki), oliwa, sól, biały pieprz, łyżka curry, opcjonalnie ryż.
marchewkę i cebulę obrać pokroić w kostkę.podsmażyć na oliwie aż cebula się zezłoci, zalać bulionem, gotować 20 minut. gdy warzywa będą miękkie wrzucić wcześniej sparzonego, obranego ze skórki pomidora. dodać curry, szczyptę białego pieprzu i sól do smaku. zagotować. zupę przetrzeć lub zmiksować blenderem. można podawać z ryżem i natką pietruszki lub innymi ziołami i dla olewających wszelkie diety oczywiście kleks śmietany:))
smacznego. mniamula.
poniedziałek, 18 lipca 2011
ciacho marchewkowe
ciasto,ciasto i po cieście...
ciasto w moim domu znika zazwyczaj z prędkością światła. a marchewkowe jest tak pyszne, że czasem szybciej:)w dodatku jest zdrowsze bo zamiast margaryny używa się do niego oleju, no i marchewka też swoje czyni. wzbogaca nas o witaminki i karoten. sprawia , że nasza skóra jest odżywiona. wspaniale też przedłuża opaleniznę. więc na lato jak znalazł.
potrzebujemy:jedną i 1/3 szklanki mąki, dwie łyżeczki proszku do pieczenia, szklankę cukru, cztery łyżeczki cukru wanilinowego, płaską łyżeczkę soli, trzy płaskie łyżeczki cynamonu, 40dag marchewki, szklankę oleju, trzy jajka oraz garść migdałów.
zalewamy migdały wrzątkiem i odstawiamy na bok. mieszamy wszystkie sypkie składniki (dla niewtajemniczonych:mąkę, cukry, proszek, cynamon i sól :)marchewkę obieramy ,myjemy i ucieramy na drobnej tarce. do mąki wlewamy olej i ucieramy. dodajemy po jednym jajku cały czas mieszając zaciekle w misce. jak już pięknie bąbluje i błyszczy oraz oszałamiająco pachnie cynamonem w całej kuchni dodajemy marchewkę i delikatnie mieszamy. migdały obieramy ze skórki i siekamy na okruchy. wrzucamy do ciasta, lekko mieszamy i wylewamy gotowe ciasto do natłuszczonej masłem formy, najlepiej tortownicy. bez osypywania mąką czy bułką. tylko natłuszczamy. lekko potrząsamy celem wyrównania powierzchni i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni na godzinkę. w międzyczasie zaglądamy do ciasta i kiedy wierzch zaczyna się przypiekać przykrywamy ciasto pergaminem. stan upieczenia sprawdzamy drewnianym patyczkiem.
instrukcja obsługi patyczka: wkładamy drewniany patyczek w kilka miejsc w ciasto i jeśli jest suchy oznacza- gotowe!!! jeśli mokry- siedzieć jeszcze w piekarniku!!! i tyle.
po wyjęciu z piekarnika oprószamy cukrem pudrem lub dekorujemy według upodobań. ja dekorowałam połówkami migdałów. coby mi nie spadły z ciasta wierzch posmarowałam białkiem jaja. resztę jajka, czyli żółtko oraz pozostałą część białka usadziłam i pożarłam na obiadek wraz z dodatkami, o których kiedy indziej.
smacznego. mniamula.
ciasto w moim domu znika zazwyczaj z prędkością światła. a marchewkowe jest tak pyszne, że czasem szybciej:)w dodatku jest zdrowsze bo zamiast margaryny używa się do niego oleju, no i marchewka też swoje czyni. wzbogaca nas o witaminki i karoten. sprawia , że nasza skóra jest odżywiona. wspaniale też przedłuża opaleniznę. więc na lato jak znalazł.
potrzebujemy:jedną i 1/3 szklanki mąki, dwie łyżeczki proszku do pieczenia, szklankę cukru, cztery łyżeczki cukru wanilinowego, płaską łyżeczkę soli, trzy płaskie łyżeczki cynamonu, 40dag marchewki, szklankę oleju, trzy jajka oraz garść migdałów.
zalewamy migdały wrzątkiem i odstawiamy na bok. mieszamy wszystkie sypkie składniki (dla niewtajemniczonych:mąkę, cukry, proszek, cynamon i sól :)marchewkę obieramy ,myjemy i ucieramy na drobnej tarce. do mąki wlewamy olej i ucieramy. dodajemy po jednym jajku cały czas mieszając zaciekle w misce. jak już pięknie bąbluje i błyszczy oraz oszałamiająco pachnie cynamonem w całej kuchni dodajemy marchewkę i delikatnie mieszamy. migdały obieramy ze skórki i siekamy na okruchy. wrzucamy do ciasta, lekko mieszamy i wylewamy gotowe ciasto do natłuszczonej masłem formy, najlepiej tortownicy. bez osypywania mąką czy bułką. tylko natłuszczamy. lekko potrząsamy celem wyrównania powierzchni i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni na godzinkę. w międzyczasie zaglądamy do ciasta i kiedy wierzch zaczyna się przypiekać przykrywamy ciasto pergaminem. stan upieczenia sprawdzamy drewnianym patyczkiem.
instrukcja obsługi patyczka: wkładamy drewniany patyczek w kilka miejsc w ciasto i jeśli jest suchy oznacza- gotowe!!! jeśli mokry- siedzieć jeszcze w piekarniku!!! i tyle.
po wyjęciu z piekarnika oprószamy cukrem pudrem lub dekorujemy według upodobań. ja dekorowałam połówkami migdałów. coby mi nie spadły z ciasta wierzch posmarowałam białkiem jaja. resztę jajka, czyli żółtko oraz pozostałą część białka usadziłam i pożarłam na obiadek wraz z dodatkami, o których kiedy indziej.
smacznego. mniamula.
czwartek, 14 lipca 2011
mniamulowa kolacyjka-czyli francuska tarta
raz na jakiś czas zachce mi się wykwintnej kolacyjki...dla dwojga:)może być w samotności, wtedy na dwa wieczory, lub dla większej liczby osób. prostym i fantastycznym daniem, które można modyfikować w zależności od zachcianek i zawartości lodówki jest tarta. w przypadku kolacji robiona na tzw. słono.
żeby nie było za trudno to bierzemy gotowe ciasto francuskie:)
do zrobienia tej pyszności potrzeba:opakowanie ciasta francuskiego, 100ml śmietany 12%, jajko, sól, pieprz, gałka muszkatołowa, i co nam w duszy gra czyli farsz. mnie zagrały oliwki, ryba(dwa filety mintaja), biała część pora.oraz żółty ser.
rozkładamy ciasto na wysypanej mąką płaskiej blaszce, formujemy brzeg, dziabiemy widelcem w kilku miejscach i wkładamy na pięć minut do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni. w tym czasie kroimy rybę na kawałki i podsmażamy na oleju. dorzucamy pokrojony w krążki por i smażymy jakieś trzy minutki. wyjmujemy (ostrożnie:) spód z piekarnika. wykładamy na niego farsz, dorzucamy oliwki, przyprawiamy. jajko bełtamy ze śmietaną i wylewamy na farsz. posypujemy startym żółtym serem i oprószamy gałką muszkatołową.wsadzamy z powrotem do piekarnika i pieczemy około piętnastu- dwudziestu minut, do złotych brzegów i zrumienionego sera.
wyjmujemy z pieca kroimy w trójkąty i podajemy z keczupem lub sosem czosnkowym.
jest naprawdę pyszna.farsz możemy zmieniać jak chcemy. jedynym punktem stałym jest jajko zmieszane ze śmietaną. to zawiązuje farsz i ułatwia dzielenie na kawałki.do tego dania pasują wszelkie sałaty, choćby najprostsza:porwana na kawałki sałata plus szczypiorek. całość skropiona oliwą z oliwek, sokiem z cytryny i lekko posolona.można też dorzucić coś z ziół, których teraz pod dostatkiem- mięta, bazylia, liście selera, pietruszki lub lubczyk, zwany maggi.z ziół można też zrobić bukiet.postawić w kuchni i cieszyć oczy!!!
smacznego.mniamula.
żeby nie było za trudno to bierzemy gotowe ciasto francuskie:)
do zrobienia tej pyszności potrzeba:opakowanie ciasta francuskiego, 100ml śmietany 12%, jajko, sól, pieprz, gałka muszkatołowa, i co nam w duszy gra czyli farsz. mnie zagrały oliwki, ryba(dwa filety mintaja), biała część pora.oraz żółty ser.
rozkładamy ciasto na wysypanej mąką płaskiej blaszce, formujemy brzeg, dziabiemy widelcem w kilku miejscach i wkładamy na pięć minut do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni. w tym czasie kroimy rybę na kawałki i podsmażamy na oleju. dorzucamy pokrojony w krążki por i smażymy jakieś trzy minutki. wyjmujemy (ostrożnie:) spód z piekarnika. wykładamy na niego farsz, dorzucamy oliwki, przyprawiamy. jajko bełtamy ze śmietaną i wylewamy na farsz. posypujemy startym żółtym serem i oprószamy gałką muszkatołową.wsadzamy z powrotem do piekarnika i pieczemy około piętnastu- dwudziestu minut, do złotych brzegów i zrumienionego sera.
wyjmujemy z pieca kroimy w trójkąty i podajemy z keczupem lub sosem czosnkowym.
jest naprawdę pyszna.farsz możemy zmieniać jak chcemy. jedynym punktem stałym jest jajko zmieszane ze śmietaną. to zawiązuje farsz i ułatwia dzielenie na kawałki.do tego dania pasują wszelkie sałaty, choćby najprostsza:porwana na kawałki sałata plus szczypiorek. całość skropiona oliwą z oliwek, sokiem z cytryny i lekko posolona.można też dorzucić coś z ziół, których teraz pod dostatkiem- mięta, bazylia, liście selera, pietruszki lub lubczyk, zwany maggi.z ziół można też zrobić bukiet.postawić w kuchni i cieszyć oczy!!!
smacznego.mniamula.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











